Kto zimą uderza na Rysy?!?!?!?

Pewna prawdziwa historia - wydarzyła się 27.06.99
Byłem na Rysach parę razy. Raz, gdy wchodziłem w czerwcu (!), a więc prawie
poza górami latem, leżały jeszcze spore płaty zmrożonego śniegu, cholernie
śliskie. Śniegiem wypełniona była również w całości charakterystyczna "rysa",
czyli żleb biegnący spod szczytu aż na wysokość Buli pod Rysami, a więc na
różnicy wysokości cirka 400 m. Żleb ten poniżej Buli schodząc w kierunku
Czarnego Stawu rozszerza się, a szlak przecina go dwa razy. To właśnie
prawdopodobnie tym żlebem zeszła wczorajsza lawina. Wracając do czerwca -
schodząc ze szczytu byłem świadkiem wypadku: jacyś idioci w wieku "licealnym"
(sorry wszyscy żywi i martwi licealiści :((( ) bawili się na śniegu w górnej
części żlebu, który zaczyna się dość łagodnie, tylko potem już nie można się
zatrzymać... Efekt: Gdy zszedłem 400 metrów niżej, gdzie spod śniegu wystawały
już kamienie, nie mogłem do "dzieciątek" dotrzeć, bo to był ruchomy piarg. Oni
się zatrzymali na tych kamieniach. Gdyby było więcej śniegu, polecieli by może
i następne 500 m, aż do Czarnego Stawu, tam już by nie mieli gdzie lecieć... No
chyba, żeby rąbneli po drodze w któryś ze stromych skalnych brzegów żlebu...
Jedyną radą było wezwanie śmigłowca. Na szczęście ktoś miał komórkę, tak do
niedawna wyśmiewaną przez "prawdziwych" turystów. W M.Oku okazało się, że tylko
mocno się potłukli. Głupi ma szczęście. Tyle, że oni byli bez opiekunów. Więc w
przypadku wczorajszego wypadku, to bym (sorry) ZAJEBAŁ "opiekunów"...
Licealista ma prawo być głupi, bo jest dzieckiem. "Opiekunowie" byli dorośli...

 

Górski wykrywacz głupoty...

hubar napisał:

> Znacie jeszcze z własnych obserwacji, jakieś przykłady głupoty w górach?

Włażenie na sam szczyt Rysów (od polskiej strony) po łańcuchach w momencie
kiedy zaczęła się burza z gradobiciem i piorunami. Z tego samego miejsca i
czasu - wspinanie się w sandałach!!
Zabranie starszego już dziecka o znacznie ograniczonej możliwości ruchowej na
Giewont.

Ciężko mi sobie przypominać na bieżąco wszystkie debilizmy jakich dopuszczają
się "turyści" na szlakach i których byłem świadkiem. Najgorsze jest to, że za
ich głupotę narażać zdrowie i życie muszą niejednokrotnie ratownicy. Jeśli ktoś
własną niefrasobliwością szkodzi jedynie sobie, to średnio mnie interesuje, ale
jeśli zagraża bezpieczeństwu innych to już nawet trudno mi to nazwać głupotą.

Na szczęście w opisanym dziś przypadku wszystko skończyło się dobrze. Ale
przecież wcale tak być nie musiało. Góry mogą stać się największą przygoda
życia, ucieczką do wolności, okazją do poznania samego siebie i przeżycia
wspaniałych chwil, pod warunkiem, że oprócz butów, plecaka i innych rzeczy
zabierzemy najważniejszą część ekwipunku - rozum.

pozdrawiam,... i być może do zobaczenia na jakimś szlaku (ehhhh - oby jak
najszybciej - już nie mogę się doczekać :o)

Górski wykrywacz głupoty...

Gość portalu: Catalan napisał(a):

> Moim zdaniem TOPR z zasady powinien obciążać tych ciołków kosztami akcji i to
> tak, żeby im się odechciało.
A w szczególnych okolicznościach
> (gdyby nieszczęście nie było spowodowane głupotą turystów) możnaby było te
> opłaty umorzyć.

Stary myslę że nigdy nie byłeś zimą w górach.
A jeśli byłeś to nie wychyliłeś się za Sarnią skałkę.

Wtedy gdy cała ta nieszczęsna wyprawa zdobywała Rysy obowiązywał DRUGI STOPIEŃ

zagrożenia lawinowego.Czy wiesz co to znaczy?????

Jeśli nie to nie wypowiadaj się więcej na tym forum.

Sorry za ostry ton ale mnie wkurzyłes

peter

PS A gdybyś to TY potrzebował pomocy?
Byłbys taki chętny do płacenia?

Górski wykrywacz głupoty...

a może wystarczyłoby przyjąć model słowacki?? Oni zamykają zimą większośc szlaków, a za każdą taką bezsensowną akcję obciążają owicie prawcę-turystę...

Gdy ja byłem w górach, 3 stopień zagrożenia obowiązywał na Kondratowej, w Kościeliskiej, Chochołowskiej......
I szlaki były otwarte, a co dnia ciągnęło do schronisk spooooro turystów...może powinniśmy jakoś to zreformować, aby uniknąć sytuacji spod Rys??

 

ZADUSZNY DZIEN

Mily Popayeu
Miły Popayeu - poruszyłes bardzo ważny temat, ale w złym miejscu. Idąc Twoim
tokiem rozumowania nalezy zamknnąć ogrody zoologiczne, bo tygrys syberyjski w
naszy klimacie z radościa rozmnozy się i pochłonie nasze rysie i owieczki
(pomijam fakt, że nie jestem zwolenniczka tych przybytków), ogrody botaniczne i
oranżerie - zrównac z ziemią i posypac wapnem, by ziarenka nie rozsiały sie
tłumiąc zyto i ziemniaki )) Ogrody dendrologiczne, własciwie pielęgnowane i
będące pod kontrolą nie są zagrożeniem dla przyrody danego terenu.
większe zagrożenie stanowią przywożone przez głupawych turystów piranie,
sprowadzane przez pseudonaukowców nowe odmiany roslin i bez nadzoru rozsiewane
(barszcz Sosnowskiego), czy w końcu "coś" co jest pzywozone jako "pasażerowie
na gapę" - owady roznoszone przez samoloty traskontynentalne lub zwierzęta
morskie przypływające w wodach zezowych statków (ryba zwana babką wypiera
rodzime gatunki w Bałtyku) czy przyczepione do ich burt (różne skopupiaki).
ps. Mieszkam kilometr od cmentarza i nie zauważyłam by pod moimi oknami rosły
klon srebrzysty czy kielichowce wonne.

Pytan kilka:

chilijczyk napisał:

> Do Cartageny i Santa Marii bez problemu dolecisz z Limy Avianca, oczywiscie z
> przesiadka w Bogocie. Co do Ekwadoru... hmmm... w kazdym kraju
> latynoamerykanskim sa pewne specyficzne atrakcje.
Niewiele wiem o tych mniejszych krajach (Ekwador, Boliwia, Paragwaj czy Urugwaj
i przyznam), ale wiem, ze czesto w tych malo reklamowanych miejscach mozna
znalezc jakies perelki.

Nie wiem ile Ty bedziesz
> miala czasu na ta Twoja podroz: chcesz Patagonie, Peru, Kolumbie... To juz i
> tak duzo, wiec moze - poki co - zostawmy ekwadorskie atrakcje w spokoju. Bo
> jeszcze zechcesz odwiedzic np. Galapagos! )))

Zapomniales o Rapa Nui Planuje 2-6 mies., ale juz teraz widze, ze "grozi mi"
troche ponad pol roku. Jestem w fazie wstepnej i narazie opracowuje budzet.

> Co do mdlenia w chmurach - na tym wlasnie polega roznica miedzy turystycznym
> pociagiem do chmur, a pociagiem towarowym. W tym pierwszym sa lekarze i
> aparatura tlenowa!

Moze powinnam sobie najpierw potrenowac na Rysach? Ta podroz trwa az 3
dni?!?
>
> Natomiast przewodniki... Ja wole LP, choc wiem ze czesto sie myli. Zazwyczaj
> jednak podrozuje z LP i uzupelniem wiedze bezposrednio u zrodla, czyli samych
> podrozujacych. Np. na www.virtualtourist.com
>
>

Jeszcze jedno, kiedy jest sezon turystyczny? Chodzi mi o to, czy np. w grudniu
ceny beda wyzsze (bo lato) niz zima (lipiec)?

Gracias

Pytan kilka:

tiffany7 napisała:
> Moze powinnam sobie najpierw potrenowac na Rysach? Ta podroz trwa az 3
> dni?!?

3 dni trwa podroz towarowym. Bo tez on jedzie znacznie dalej. El tren a las
nubes to ok 14 godzin z tego co pamieta.
Rysy? Jakie rysy? Rysy to 2499 mnpm. Ten pociag wyjezdza 2 kilometry wyzej!
> >
> Jeszcze jedno, kiedy jest sezon turystyczny? Chodzi mi o to, czy np. w
grudniu
> ceny beda wyzsze (bo lato) niz zima (lipiec)?

Ty bedziesz miala taki rozstrzal geograficzny, ze sezon trwac moze Ci przez
cala Twoja podroz! Na poludniu kontynentu szczyt to grudzien-luty, bardziej na
polnoc wczesniej i pozniej...
>
> Gracias

De nada!

A tymczasem na Zachodzie....

Gość portalu: bocian napisał(a):

> To moze jakieś nartki wyjdą? Nie ma tego zlego... ;-))

Q: Nic mi nie mów moje nartki czekaja na mnie od 4 lat:( Juz pewnie mnie nie
pamietaja:(

> Jest ich tam więcej niz Kowalskich ;-))

Q: Wiem kiedyś pomagałem dwa sezony 20 osobowej grupie teatralnej z Wietnamu z
czego chyba 13 osób miało gdzieś w nazwisku 'Nguyen' :-)

> Jak bys potrzebował jakichś info to znajomi mieszkaja od półtora roku w Ho
CHi
> Min City i jeżdżą tam w kołko więc podeślą CI jakis rozsądny plan.

Q: Będe pamietał.

> Niestety na Krecie jeszcze nie byłem (MP twierdzi ze jest cudowna). Ale moge
> polecić "kontynentalna" część Grecji - niesamowita, oraz całe bałkany (od 5
> lat jeżdżę na zagle do CHorwacji. Rozbi sie tam coraz ciaśniej a po pierwsze
> coraz drożej ale jest naprawdę miło. Zwłaszcza jeśli poznajesz miejscowości
> jeszcze nei zgwałcone kompletnie przez turystów.

Q: W tym roku zaczął sie podobno szturm na Bułgarię:) Znowu bedziemy wozic krem
Nivea:) he, he A twoja MP nie kłamie - Kreta jest naprawde super - przede
wszystkim jest tam mnóstwo zabytków no i dwa pasma górskie ze szczytami raptem
50 m niższymi od Rysów!!! Drogo, ale gdzie teraz nie jest drogo?
> Pzdr
> bocian
pzdr.
Q

Ekolodzy walczą z budową kolejki na Pilsko

To co napisali wszyscy na formum, ciekawe. Jestem narciarzem i rozumiem
wszystkich amatorów białego szaleństwa i rozumiem też ekologów, jednak pan
aralski chyba nie jest ekologiem, a może jest "polskim ekologiem", czyli młodym
bądź młodą uczennicą szkoły średniej lub gimnazjum, buntującym się przeciwko
całemu światu, szukającym ujścia swojego młozieńczego buntu w "ochronę
przyrody". NIestety takie mam wyobrażeie o ekologach i pan aralski to
potwierdza. W rozmowie ne podał, zanych konkretów, ne zwrócił uwagi na inne
problemy dużo większe dla Pilska. Puste słowa i slogany. Czyżby Ci narciarze
naprawde straszyli tak niedźwiedzie i rysie? bardziej niz turyści latem? A może
ubrał by pan kurteczke zimą stanoł przy klejce do wyciagu i opowiadał o
niszczeniu środowiska, tylko konkretne, potwierdzone wszystko liczbami, chętnie
posłucham. A moze kilku narciarzy, którym brak wychowania ekologicznego, bo są
tacy, co śmiecą i krzyczą zmieni swoje postępowanie. Może zorgainzujecie wraz z
narciarzami sprzątanie Pilks po sezonie. Ludzie będą i przyroda będzie, skupcie
sie na edukacji i zachowaniu równowagi a nie na odgradzaniu ludzi od przyrody,
wtedy na pewno nie będziecie oczerniani. Powodzenia.

Ekolodzy walczą z budową kolejki na Pilsko

Od lat jeżdżę na Pilsko na narty.Praktycznie nie ma tygodnia bym się tam nie
pojawił. Każdy stały bywalec Pilska zauważy iż jest ono coraz bardziej
zatłoczone, szczególnie zimą. Brakuje tras narciarskich. Uważam, że budowa
nowego wyciągu krzesełkowego bez budowy nowych tras narciarskich to
nieporozumienie. Nowy wyciąg niewątpliwie przyciągnie nowych turystów i
narciarzy. Ale gdzie oni będą jeździć? Tłok na trasach już teraz jest nie do
zniesienia. Więc nowy wyciąg - tak, ale pod warunkiem, że powstaną nowe trasy
(Uwaga ekolodzy, trzeba będzie wyciąć trochę więcej lasu ale myślę,że świstaki,
borsuki,rysie i inne zwierzaki jakoś sobie poradzą). Natomiast gdyby miał
powstać tylko wyciąg bez nowych tras to..., ekolodzy! macie nowego sojusznika.
Wspólnie pomożemy świstakom by nikt ich z norek nie wyganiał. Kończąc chciałbym
się dowiedzieć czy ktoś wie czy w planie jest też budowa nowych tras?(Od tego
właściwie powinienem zacząć).Pozdrawiam!

Odszedł Zygmunt Łęski...

W dodatku krakowskim Wyborczej i na Onecie z wtorku przeczytałam, że 81-letni
turysta zszedł ze szlaku i podchodził pod Rysy w miejscu, gdzie wspinają się
tylko taternicy. Spadł z wysokości 100 m. Nie znam dokładnie tego szlaku i nie
wiem, o które miejsce chodzi. Ś.P. Zygmunt Łęski Tatry znał podobno lepiej, niz
niejeden z młodych goprowców.Miał tez doświadczenie wspinaczkowe i wykonywał
podobno trudne drogi (tak mówił nad jego grobem jeden z wychowanków, ratownik
GOPR, Kazimierz Szych).
Mógł to byc błąd techniczny, a może po prostu zawał serca i upadek (chyba
bardziej prawdopodobne). Jeżeli to była śmierć z przyczyn naturalnych - to była
piękna.
Może był sam w górach. Może przeczuwał, co go tam spotka i poszedł świadomie. To
się podobno zdarza i jest przywilejem ludzi, którzy przeżyli dobrze życie i są
przygotowani na spotkanie z Bogiem. Nie jestem cyniczna. Piszę to z szacunkiem.
Druh Zygmunt łęski zakończył swoje trudne, ale i ciekawe życie. Odszedł otoczony
powszechnym szacunkiem.
Niech spoczywa w pokoju...

Podróż poślubna Słowacja???

No to ja polecam Smokovce, tam nocleg. Do zwiedzania macie raczej
góry i jaskinie niż zabytki, ale bez samochodu to naprawdę dużo nie
pojeździcie dlatego trzeba wybrać miejsce, które będzie dobrą bazą
wypadową.
Z samych Smokovców macie super szlaki na Slawkowski Szczyt i inne, w
tej chwili nie pamiętam. Możecie wejść lub wjechać na Hrebienok. Ze
Smokovców możecie sobie zrobić wypod pieszy - górami pod Łomnicę i
zejść do Tatrzńskiej łomnicy i wrócić pociągiem do Smokovców.
Kolejnego dnia (bo już 3 zajęte) możecie wybrać się pociągiem do
Strbskiego Plesa i tam pochodzić po górach, np. wejść na Rysy, a
innego dnia na Krywań.
Możecie pojechać pociągiem do Popradu i zrobić sobie jeden dzień
odpoczynku w aquaparku lub poprostu zwiedzić miasteczko.
Możecie wybrac sie pociągiem do Popradu a stamtąd do Raju, Raj jest
super, chodzi o główny szlak - Sucha Bela i nie trzeba być jakimś
doświadczonym turystom by go pzrejść, wszak małe dzieci go
przechodzą bez problemu, czego akurat nie popieram, ale nie mam na
to wpływu.
Możecie, jeżeli dojeżdżają tam autobusy odwiedzić jaskinie w
okolicy, np. Dobsińską, o ile kojarzę nazwę.

Pierwszy nasz pobyt w Słowacji był właśnie bez samochodu i właśnie w
Smokovcach, wspaniałe miejsce, polecam.

Mogę poleciś pensjonat, żaden tam hotel, ale ładny, czysty, z ładnym
widokiem - Penzion Sibir.

Cezkam na pytania.

Rysy od słowackiej str

wyruszyc najlpiej ze strbskiego plesa
kazdy przecietny turysta da sobie z taka trasa rade
trzeba zarezerwowac z 10 godzin na cala trase, zeby tak bylo
bezpiecznie
na poczatku wiadomo luzik, pod koniec sa w jednym miejscu lancuchy,
ktore nie sprawiaja wiekszych problemow, potem juz same skaly
warto pojsc

zwroce jeszcze uwage na snieg, bylismy dwa lata temu w sierpniu i
padal snieg, bylo zimno jak cho.... i na rysy w takiej pogodzie na
pewno bym nie poszla

wybralam sie na trase w taka pogode, nie na rysy, tylko spokojnie na
jakies tam wodospady, w jedna strone szlam godzine i mialam dosc, a
trzeba bylo jeszcze wrocic, mokro, zimno jak w zimie, snieg ze nic
nie widac
wiec wez to pod uwage ze sierpien to nie czerwiec, w gorach szybko
zmienia si epogoda i wtedy na rysach moze byc juz niebezpiecznie

milej trasy

Rysy od słowackiej str

Moim zdaniem najlepiej wysiąść z "elektriczki" na stacji "Popradzkie
pleso", a potem do jeziorka dojść asfaltem w ok. 50 min. stamtąd 2
godz. 15 do "Chaty pod Rysami", a potem ok. 45 min. na szczyt.
Powrót tą samą trasą - od Popradzkiego Plesa można wracać do
Szczyrbskiego Plesa Magistralą Tatrzańska (czerwony szlak, ok. 1
godz. - jeśli sił i czasu wystarczy :-)
Trasa jest do przejścia dla średnio doświadczonego turysty, ale jak
ktoś już wspomniał - trzeba być przygotowanym na każdą pogodę.. Co
do ubezpieczenia - najlepiej zabrać Europejską Kartę Ubezpieczenia
Zdrowotnego(wydawana "od ręki" przez NFZ) i do tego prywatne
ubezpieczenie z dodatkową opcją pokrywającą koszty ew. akcji
ratunkowej. Ja za tygodniowe ubezpieczenie na Słowację zapłaciłam w
Signal Iduna 22 zł (ubezpieczenie wykupiłam przez Orbis).
Życzę powodzenia i dobrej pogody :-)

Wejście na RYSY???

zgadza się-trasa łatwa ale męcząca.Ja byłem dwa razy na Rysach-w zeszłym roku i
2005-za każdym razem w październiku.Pogoda piękna,ruch mały-przy łańcuchach było
spokojnie(nie ma strachu-te łańcuchy i liny nie są groźne).Trzeba się wcześnie
wybrać żeby noc nie zastała.Za to widoki rekompensują wszystkie trudy.Nie ma
sensu targać jakiegoś specjalnego zaopatrzenia-w chacie pod Rysami kupisz
wszystko bez problemu(piwo-ok.5zl,a jak smakuje!!,napoje,posiłek gorący-wszystko
w przystępnych cenach).Ja za drugim razem zabrałem rower i trasę od Popradskiego
Jeziora po prostu zjechałem na dół.Jeśli ktoś jest chętny na fotki to podać
adres-całą trasę mam na zdjęciach.Aha-nie zapomnijcie o ubezpieczeniu-trzeba to
załatwić bo diabeł nie śpi-wszystko się może zdarzyć.Nie kosztuje to dużo-o ile
dobrze pamiętam to ok.3zl(trzy złote!!!) na dzień od osoby(oczywiście
standartowa wersja-dla turystów wystarczy).

wspominki z dzieciństwa

Telewizor Wisła i programy 2 a pożniej 3 razy w tygodniu.Telewizor Belweder z
pilotem na długim kablu,telewizor Szmaragd,kolorowe szybki w kolorze
tęczy,którymi zakrywało się ekran i Suzin z Wojtczak byli kolorowi jak i
wszystkie inne programy.Audycja telewizyjna klub Myszki Miki z filmami Dysneya i
słynny Znak Zorro,po którym całe podwórka biegały w czarnych pelerynach i
kapeluszach.
Motocykl SHL,pralka SHL eshaelka,kto dzis pamięta co oznaczał ten skrót?Samochód
z NRD osobowy z dykty i na drewnianej ramie P-70,prekursor Trabanta,Wartburg 323
przypominający linią amerykańską limuzynę,lub Skoda Oktawia,Skoda Spartak,IFA
przypominająca Wolkswagena garbusa?
Rowery z Bydgoszczy,Bałtyk,Huragan,Maraton lub czeska eska i polskie Mesko?
Motorowery polskie Zbik,Ryś,Komar,skuter Osa,włoski Lambretta ale to już luksus.
Radia:Pionier,Stolica z gramofonem na szklane płyty,tranzystorowa
Szarotka,Koliber i ruski Sokół, Okiean?
Aparaty fotograficzne:Druch,Start,Smiena,Leica
Gramofon Bambino i pocztówki dżwiękowe,magnetofon czeski Tonetka,Kasprzak?
Kto pamięta czapki degolówki,które nosiła cała Polska,buty kaczuszki lub
bitelsówki,buty na słoninie,koszule męskie z żabotem?
Albo Piastelsi,polski odpowiednik Bitelsów?
Koher-turystyczna kuchenka na denaturat z kompletem garnków i sztućców bez
której nie było możliwe żadne wyjście na turystyczny szlak.
Zegarki marki Błonie ,Ruhla[NRD],Wostok.
Lyżwy na żabki przykręcane do butów,najlepiej marki Zuch.

Powiat Działdowski - Przewodnik Turystyczny

Powiat Działdowski - Przewodnik Turystyczny
mam przed sobą właśnie najnowsze dzieło o naszym mieście. tytuł jak wyżej.
teczka z sześcioma zeszytami/folderami a4 prezentującymi walory naszego
miasta i naszych gmin. w kolorze z dużą ilością zdjęć i tłumaczeniem na
niecmiecki (rozumiem zakusy gospodarczei historyczne, ale chyba jednak
powinna być w trzech językach... i wclae nie chodzi o rosyjski
na razie dogłębnie zczytałem część poświęconą miastu. mamy zatem wstęop
burmistrza, rys historyczny i teksty o nasxych zabytkach okraszone
portretowymi fotkami, a na końcu spis ważnych elefonów i adresów. na okładce
mapka i wydawcca: DAR i bardzo budująca (?) notka: "Wyanie współfinansowane
ze środków Kontraktu dla Województwa Warmińsko-Mazurskiego na rok 2004" -
czyżby to miało coś wspólnego z funduszami UE?
generalnie, trochę mało dynamiczny skład i fatalne zdjęcie rynku z lotu
ptaka. poza tym ok. taka czwróka, ale bardziej za cvhęci niż efekt. (zawsze
byłem surowy
nakładu jest 6000 całości, ciekawe kgo będą tym obdarowywać?

jeśli już dotarliście do tego "eksponatu" to czekam na wrażenie

pozdrawiam

PORADY DLA TURYSTÓW-czy wszystko OK?

Faktycznie z tym stukaniem to nieco zagmatwałem.
Miałem na myśli zrobienie ostrym narzędziem rysy na powierzchni (np. na
podstawie.
Postaram się to poprawić.

Co do drugiej kwestii, to opierałem się na wspomnieniach właśnie z tego forum
oraz z forum wakacje.pl.
Sądząc po postawach wielubiur podróży i rezydentach, chciałem dać do
zrozumienia, ze jeśli masz jakieś obiekcje, to nie daj się zbyć
tekstem "załatwimy to jutro" lub, że "to nie nasza sprawa, lecz bp w kraju".
Bo jednak rezydent jest oficjalnym przedstawicielem BP za granicą (coś jak
ambasador), więc wykręcanie kota ogonem jest tu nieco dziwne, bo to co może
załatwić BP w kraju, tym łatwiej może załatwić rezydent od ręki na miejscu,
tym bardziej będąc w stałym kontakcie ze swoim pracodawcą.
Sam byłem świadkiem sytuacji zbywania turystów w różny sposób, na zasadzie
wszystk się załatwi, ale nie dzisiaj i nie przeze mnie. Efektu mozesz się
domyślić.

Jeśli uważasz, że źle te punkty sformułowałem, może podrzuć jakieś propozycje.
Niestety nawet moja żona twierdzi, że czasami gmatwam się w swoich
wypowiedziach.

Wróciłem z Sharm - El Diwan - Eximtours

Słuchajcie, dla kogos kto ma pojęcie o górach i trochę chodzi, to jest naprawdę
spoko wejście. I tak idzie się wolniutko, bo nie ma co się spieszyć w tym
chłodzie i stać na górze długo przed wschodem słońca. Góra jest tak
skomercjalizowana, że bałam się, iż słońce przerażone wrzaskami setek turystów
(pozdrowienia dla najgłośniejszych Japońców)po prostu natychmiast zajdzie
spowrotem. Także - nie jest to wejście na Rysy, nie przesadzajcie. Ale wygodne
buty i ciepłe ciuchy zabrać trzeba. Widoki niezłe, ale jak ktoś widział wschód
słońca w Petrze, to już nie rzuca na kolana...

Wycieczki samochodowe po Europie.

Pierwszą poważną wycieczkę samochodową zaliczyliśmy wraz z żoną w zeszłym roku. Wyjazd był do Czech, typowa objazdówka w jednym miejscu nie spaliśmy wiecej niż 2 dni, zwiedzaliśmy co było ciekawe i jechaliśmy dalej. W ten sposób nakręciłem około 2000km. W majowy weekend zaplanowałem wyjazd w rejon Kudowy Zdrój, może komuś się wydać,że to blisko ale dla mnie jest to 400 km w jedną stronę. Wakację chcę spędzić na Słowacji, jeszcze nie mam zaplanowanej dokładnej trasy, tylko "punkty" które na 100% chce zobaczyć. Wejście na Rysy od strony Słowacji, wjazd na Łomnicę, po drodzę trochę się pomoczyć w ciepłych źródełkach, jakiś zameczek, Słowacji Raj no i koniecznie jaskinie. Jeżei wystarczy mi czasu to chcę dojechac do jaskini na granicy Węgry-Słowacja no i może jeszcze Misztolc (chyba tak się to pisze) no i Eger. To są plany wakacyjne, dużo może się jeszcze zmienić. Pozdrawiam samochodowych turystów.
Polecam bardzo fajną stronkę www.autopodroznicy.com/, tylko im pozazdrościć takich wyjazdów ;)
Jeżeli znacie podobne strony to podajcie linki.

Słowacja - Sztyrbskie Pleso

Właśnie wczoraj wieczorem dodreptałem do Strbskiego Plesa z...Polany Palenicy
przez Rysy. Piękna całodzienna wyprawa w ostrym słońcu przy widoczności, jakiej
dawno w Tatrach nie zaznałem.

Co do narzekania na Słowacje...

Czy obiad w Chacie pod Rysmi (wys.2250 m. npm), gdzie wszysko jest donoszone na
plecach, składający się z kapusniaka, glaszu z knedlami, ciasta jagodowego i
piwa za 200Sk (22,40 Zł) do dużo?

W samym Strbskim Plesie już po zachodzie słońca przy szlaku w drodze na stację
kolejki natrafiłem na sklep spożywczy ( napis po słowacku i po polsku!), gdzie
ceny specjalnie nie różniły się od naszych.

Po drodze kilka otwartych barów z jadłem i napitkiem.

Ze stacji w Strbskim Plesie do Warszawy podróż trwała od 19:26 z przesiadką w
Strbie (z kolejki zębatej na rychlik Cassovia) i w Zilinie (posp. Batory) do
6.17 za wszystkiego 300 Sk (33,60 zł, bo od Zwardonia działał mi już bilet
turystyczny z piątku).

Nadal uważam, że Słowacja jest miła i przyjazna turystom, zwłaszcza rodzinom z
dziećmi.(dzieci do 6 lat u Słowaków praktycznie za nic nie płacą, a potem do 15
lat płacą połowę).

napiszmy razem horror :)=

W całym tym zamieszaniu nikt nie dostrzegł wejścia nowej postaci:
- Ja tu niezły burdel widzę!!! - rzekł po niemiecku nowo przybyły, przystojny
brunet o delikatnych rysach - czy nie potrzeba może pomocy medycznej???
- Nie, wszyscy cali i zdrowi - odparł dr Lecter - a poza tym jest tu już jeden
lekarz...
- O, jak miło spotkać kolegę po fachu - uśmiechnął się nowo przybyły. - Już
myślałem że w tym barbarzyńskim kraju nie ma lekarzy...
- Jestem turystą z Ameryki. Pan pozwoli że się przedstawię - Hanibal Lecter.
- Bardzo mi miło. Josef Mengele...

Kilka moich refleksji nt O.P. i gór wogóle...

likwidacja ubezpieczeń na OP nie zmieni faktu że w Tatrach będą ginąc
turyści,niestety jest to wpisane w górskie klimaty.mamy szlak na Rysy,Chłopka i
tam też zdażająsię poważne wypadki,giną nie tylko nierozważni turyści,giną też
wprawni górołazi obyci z tatrzańskimi szlakami.mam nadzieje że OP pozostanie
nadal dostępna.inną sprawą jest znalezienie sposobu na dotarcie do mentalności
turystów i uświadomienie wszystkim w pełni zagrożeń związanych z tym szlakiem.

Rysy, czy trudne do wejścia?

troszkę się wtrącę :)
uważajcie.
w czerwcu bywa jeszcze ślisko.

miałem okazję wchodzić na Rysy parę razy od strony zarówno polskiej, jak i
słowackiej. właśnie w czerwcu, schodząc ze szczytu do Moka byłem świadkiem
nieprzyjemnego zdarzenia: dwójka turystów spadła/zjechała 'rysą' (z tej
miniprzełączki tuż pod szczytem) aż do wysokości Buli Pod Rysami (a więc ponad
300 m). zjechaliby może i niżej, ale tam się kończył śnieg, a zaczynały kamienie
na których się w rozpędzie zatrzymali...
akcja śmigło; na wielkie ich szczęście skończyło się na mocnych potłuczeniach.
niebezpieczny (ze względu na śnieg) bywa też płat śniegu na odcinku wzdłuż
Czarnego Stawu. pod spodem podtopiony, może się załamać. a zwykle jest jego o
tej porze roku ładnych parę metrów grubości. można wlecieć pod spód.
widziałem coś takiego kiedyś z kolei z Kościelca - turyści schodzący Żlebem
Kulczyńskiego w miejscu wypłaszczenia, a jednocześnie zalegania śniegu (powyżej
już nie było) po prostu nagle jakby się zapadli pod ziemię. i znowu śmigło...

Rysy, czy trudne do wejścia?

Huann, nie chciałam cię wypytywać co robisz- zawodowo, ale tak samo
mi się nasunęło z tym pisaniem, bo rzeczywiści piszesz barwnie o
górach. Może warto gdzieś popisać? Choć branża turystyczna wydaje
się być ciekawa.
Moje nastawienie do wejścia na Rysy wygląda jak wielka sinusoida i
własnie jest w dolnych partiach. Rano obudziłam sie z taką myśla, że
to moje wejście na Rysy, to jest takie, jak kogoś, kto nie umie
pływać, a stanął na słupku pływalni olimpijskiej i mówi, że skoczy i
przepłynie od razu całą długość. Ja wiem, że piszecie, aby nie
myslała tyle o wejściu, tylko po prostu weszła. Ale człowiek tak w
głowie ma, że myśli same przychodzą. I trzeba się z nimi zmagać.

Rysy, czy trudne do wejścia?

Z 10 lat temu spędziłem trzy noce w Tatrach Zachodnich na grani, wtedy bylem
sam. Pamiętam to niesamowite uczucie, kiedy rozbijałem namiot, gotowałem herbatę
na maszynce, a słońce powoli zachodziło i jeszcze się odbijało w jeziorze
orawskim. Nie było śniegu, nie było nikogo, ale nad ranem było i tak koło zera
stopni. Jak dodać wszystkie moje noclegi na dziko w Tatrach, Nizkich Tatrach i w
Alpach, to będzie tego ze 20, może 30. Koniecznie muszę dodać do tego kilka w
tym roku. Pod
Rysami też prawie spałem. To były w sierpniu i były urodziny woditiela w
schronisku słowackim. Śmigłowcem Horskiej Sluzby zleciało się mnóstwo ludzi na
impreze i większość turystów poszła spać obok schroniska. Mnie wtedy było zimno,
więc zostałem w środku. Jak przez mgłe pamiętam, że tanczyli kankana grając na
harmonijce ustniej. A jako prezent stała dmuchana bezludna wyspa z palmą. Rano
się zastanawiali, co z nim zrobić... Ach wspomnienia...

Wrota Chałubińskiego

Ciężko to porównać do czegoś;
może inaczej - nie jest tam tak jak na Orlej Perci, że skacze się niemal jak
kozica, Wrota Ch. przypominaja mi najbardziej Szpiglasowa Przełęcz, wydaje mi
się ze spokojnie mozesz się tam wybrać sama, tym bardziej że w sierpniu na
pewno będzie trochę ludzi. Trzeba oczywiscie uważać na zmiany pogody jak
wszedzie no i mieć dobre buty trekkingowe, bo szlak jest nieco kamienisty (dużo
drobnych ki ciutkę wiekszych kamieni, coś mniej wiecej jak na drodze na Rysy).
Ja na Wrotach byłem 2 razy i to zawsze wczesną wiosną (weekendy na 1 maja i
Boże Ciało), po śniegu w rakach wchodziło się tam w tempie ekspresowym, a zjazd
był jeszcze bardziej ekspresowy, trzeba było tylko uważać by nie rozwijać zbyt
duzych prędkosci ;). Co do wejścia w warunkach bezśniżnych to tak w 1/3
wysokości na Wrota od jeziorek na drodze na Szpiglas szlak zaczyna iść
zygzakiem (z daleka to nawet fajnie wygląda). Jest to szlak raczej mało
popularny. Jeżeli zalezy Ci na tym by było mało turystów to polecam Tatry
zachodnie a ściślej wędrówkę od Wołowca do Ornaka (albo od Wołowca szlakiem na
PN), mało ludzi nie ma "rodzinek", świetne panoramy, no ale to trasa dla
bardziej wytrwałych. Zwłaszcza pusto jest tam w 2 połowie wrzesnia (ze
znajomymi przez 2/3 trasy nie minęlismy żadnego człowieka) :))))))))))))

Rysy tylko do dzisiaj - !!!!! Legalnie

Rysy tylko do dzisiaj - !!!!! Legalnie
Jeszcze tylko dzisiaj można przekraczać granicę na Rysach, najwyższym
szczycie Polski.
Od 1 października do 30 czerwca turystyczne przejście graniczne na Rysach
będzie nieczynne.
Polsko-słowackie przejście graniczne na Rysach zostało uruchomione w 1999
roku i jest czynne sezonowo (1 VII - 30 IX). Jest to, jak dotąd, jedyne
miejsce w Wysokich Tatrach, gdzie można przekroczyć granicę państwową.
(oficjalnie)

Najpiękniejsze szlaki Tatr...

Gość portalu: MISIA napisał(a):

> Niestety w Tatry coraz mniej jeździ prawdziwych
> turystów , a więcej mało kulturalnych i snobów, często na szlakach byłam
> świadkiem zwykłego chamstwa i prostactwa.W Tatry jeżdżę teraz tylko ze
> znajomymi ,którzy jeszcze ich nie widzieli, a o dziwo są jeszcze tacy w Polsce.

Byłem w Taterkach w II połowie września, sporo po pierwszym śniegu. Snobów i pikników wywiało. W schroniskach pustki. W drodze na Szpiglas z Piatki spotkane zaledwie dwie Słowaczki. Na Kościelcach żywej duszy. Co prawda na Orla się nie odważyłem ze względu na warunki, ale i tak wolę to niż sierpniowy tłok na Rysach (nawet facia gadajacego do przyniesionej tam przez siebie kamery widziałem). pzdr

Info. nt. wspinaczki na Rysy.

Na Rysy poszlibyśmy całą rodziną, czyli z mężem. Chętnie skorzystam ze
wszystkich informacji. Latem bardzo dużo chodziliśmy , i jakoś syn dawał sobie
radę, zdobył brązową odznakę turystyczną, do srebrnej brakuje mu 10 punktów.
Najtrudniejszą trasę, jaką pokonał: do Morskiego Oka-Dolina Pięciu Stawów-
Wodospad Siklawa-Wodogrzmoty Mickiewicza-Parking. Trasę określam na ponad 20
km.z hakiem. Za rok będzie starszy, może damy radę?

Info. nt. wspinaczki na Rysy.

Wlaśnie kupiłam kota i mam bardzo mało czasu na internet. Pogoda dopisała i
była idealna na wyprawę. Wspinaczka jest wyczerpująca i czasochłonna. Szkoda,
że po drodze nie ma punktów z czymś do picia. Po sąsiedzku mieszkali turyści,
którzy wybrali się o 12.00 spod parkingu. O 22.00 nie było ich jeszcze. Wszyscy
mieszkańcy czekali z niepokojem na mało odpowiedzialnych turystów. Wg. mnie
wejście na Rysy nie jest takie łatwe, jak niektórzy pisali. Tatry są tak
piękne, że w pszyszłym roku też tam jadę, pomimo protestów rodziny.

Info. nt. wspinaczki na Rysy.

ŁOPATOLOGICZNIE: jeżeli jedziesz na Słowację np. przez Łysą Polanę,
przechodzisz przez granicę na Rysach do Polski i zostajesz w Polsce to
popełniasz wykroczenie. Powinnaś wrócić przez Rysy na Słowację i do Polski
przez normalne przejście np. na Łysej Polanie. Na Rysach jest przejście
nienormalne, czyli tzw. turystyczne. Wiem, że to straszne kretyństwo, ale tak
mi to łopatplogicznie wytłumaczyli w ubiegłym roku w SG na Łysej Polanie.

Info. nt. wspinaczki na Rysy.

Gość portalu: gość napisał(a):

> Myślałem że w tej dyskusji uczestniczą osoby którym chodzenie po górach
sprawia
>
> przyjemność.Dojazd samochodem do Morskiego Oka?-a nie dało rady dalej?

Taaaa... A ja myślałem że na tym forum piszą osoby, które nad asfalt
przedkładają inne przyjemności obcowania z górami...
Czy również - wybierając się na Rysy - idziesz z Zakopanego piechotą? No i
oczywiście drogą Oswalda Balzera. Bo tak bardziej "górsko" i "honornie"! ;-)
No a jak wybierzesz się na Elbrus, gdy Rysy za niskie się okażą, nie zapomnij
zrezygnować z usług kolejki! "Prawdziwy Turysta" tak nie robi!!!
A tak na poważnie. Droga do Morskiego OKa od pewnego czasu NIE JEST
ADMINISTROWANA PRZEZ TPN. Formalnie służby Parku NIE MAJĄ PRAWA kontrolować
pojazdów na tej trasie... A dla rozpędzenia potencjalnych wątpliwości: nie
uważam tego za dobre rozwiązanie!

Info. nt. wspinaczki na Rysy.

Rysy 1 czerwca - 1 lipca 2004 r.
Ciekawe, czy w tym roku, już po akcesji Polski i Słowacji do UE będzie możliwe
w pełni legalne schodzenie na słowacką strone i na odwrót w pełnym okresie
otwarcia szlaku od słowackiej strony na Rysy czyli 0d 1 czerwca do 30
pazdziernika? Gdyby było inaczej i między 1 czerwca a 1 lipca byly lapanki na
turystow to bylby istny cyrk. Jednak ja gorąco namawiam po 1 maja do
respektowania tylko ograniczeń wynikających z przepisów parku narodowego.
Spodziewam się, że tłumy ruszą juz od 1 czerwca nie oglądając się na granicę, w
tym cała masa gości z UE i Szwajcarii dla których oczywistym będzie, ze można
chodzic swobodnie w okresie, kiedy szlaki są otwarte.

Info. nt. wspinaczki na Rysy.

Samochód można zostawić koło stacji kolejki (Popradskie Pleso). To raczej nie parking, lecz szerokie pobocze drogi. Dalej, do Popradskiego Stawu, po asfalcie, jeździć mogą tylko rowery i "pojazdy uprzywilejowane" - tak samo zresztą jak do Morskiego Oka. Na całe szczęście nie ma żadnych "fiakrów" :-)
Ale z tym samochodem to bez sensu - chyba że chcesz wracać na Słowację z powrotem. Jak planujesz zejść do Polski - to lepiej wystartować o świcie z Łysej Polany do Tatrzańskiej Łomnicy - a tam przesiąść się w elektriczkę.
Ważna uwaga. Gdybyś ponowiła wejście od polskiej strony i zeszła na Słowację (co zresztą gorąco polecam) MUSISZ mieć ze sobą korony na bilety. Nie licz na żaden kantor po słowackiej stronie Rysów.
Jaka jest różnica w skali trudności? Asfalt taki sam ;-)
A na poważnie:
1. Łatwiej po łańcuchach wchodzić niż schodzić.
2. Od Słowacji jest zdecydowanie dalej (i dłużej) na szczyt. Za to nie ma prawie żadnych trudności związanych z ekspozycją. Jak ktoś lubi mozolne drapanie sie pod górę - to proszę bardzo.
3. Na ewentualne pytania możesz znaleźć odpowiedź w literaturze. Gorąco polecam dwa przewodniki Józefa Nyki: "Tatry Słowackie" i "Tatry Polskie". To LEKTURA OBOWIĄZKOWA każdej osoby, która chodzi po Tatrach. Każdy turysta - profesjonalista Tobie powie to samo. Może nie ma cudownych zdjęć lub "lania wody" - ale jest... (zresztą sama zobacz :-)).

Coolberg

RYSY zima

od czasu do czasu zagladam na to forum , ale rady ktore tu co niektorzy daja
troche mnie dziwia.
Jako tako rysy sa dosyc latwym szcytem do zdobycia dla kazdego zimowego
turysty, wszysto zalezy tylko od aktualnie panujacych warunkow w tatrach na
jakie trafisz - jezeli sniegu jest duzo i jest on mocno zwiazany tzw beton (
tworzy sie po kilkudniowym bezopadowym ociepleniu po ktorym nastepuje spadek
temperatur co przyczynia sie do mocnego zwiazania sniegu z podlozem - Topr
najczesciej wtedy oglasza 2 stopien); na wedrowke wyruszyles w miesiacu lutym
lub marcu kiedy dni sa juz dluzsze; na eskapade zabrales ze soba przynajmniej
dziabe, ktora stanowi podstawowy przyrzad do wyhamowania na wypadek jakiegos
nieprzewidzianego dupozjazdu ( raki wowczas ci nic nie pomoga na nogach, a
wrecz stanowia dla nichzagrozenie) to zdobycie wowczas rysow nie przedstawia
wowczas najmniejszego problemu
aha, i nie probuj zdobywac piku za wszelka cene przy parszywych warunkach , bo
tylko niepotrzebie dasz mediom pozywke do ponownego gloszenia kazan na temat
udostepnienia tatr zima dla szerokiego ogolu

good luck

RYSY zima

Gość portalu: mirrek napisał(a):

> ale rady ktore tu co niektorzy daja
> troche mnie dziwia.

Hm, mnie Twoja rada, także nieco zdziwiła - piszesz osobie, co do której nie
wiesz jakie ma doświadczenie w górach, że Rysy są szczytem łatwym do zdobycia.
Wiesz kanał La Mache też jest łatwy do przepłynięcia, ale... nieprawdaż.

> turysty, wszysto zalezy tylko od aktualnie panujacych warunkow w tatrach na

A jak nie bedzie umiał ocenić warunków?

> jezeli sniegu jest duzo

I jeżeli pójdzie sam - torując w puchu - czy wiesz, że zarżnie się na dojściu
do buli.

> wrecz stanowia dla nichzagrozenie) to zdobycie wowczas rysow nie przedstawia
> wowczas najmniejszego problemu

No i sam widzisz ile tych jeżeli

> aha, i nie probuj zdobywac piku za wszelka cene przy parszywych warunkach ,
bo

Racja.
>
> good luck

Najpierw pochodź sobie gdzieś w spokojniejszych warunkach zimowych - wybierz
sie zimą w rejon dol. Gąsienicowej, czy Pięciu Stawów. Pochodź sobie po
dolinie, sprawdź jak się czujesz w śniegu po pas, oswój się z rakami i
czekanem, dowiedz się kiedy i skąd schodzą lawiny.
Poprostu poznaj warunki zimowe w Tatrach, jest to zupełnie inna skala
doświadczeń i trudności.

pozdrawiam

Niewolnictwo na górskim szlaku

> Człowieku, a nie zauważyłeś, że w naszym pięknym i dziwnym kraju, jak tylko
> wydarzy się coś takiego jak rzeczona lawina na Rysach ludzie zaraz mają
> pretensje i roszczenia do władz, że mają temu zapobiec.

Czy nie rozumiesz, że wypadkom w górach w ogóle nie zapobiegną takie przepisy
jak przymus chodzenia gropom z przewodnikiem? Zarówno w Polsce jak i w górach
świata zdarzały się wypadki w grupach prowadzonych przez przewodnika. W Alpach
były wypadki, kiedy to lawina przysypała wycieczkę razem z przewodnikiem i nie
pomogły żadne posiadane przez niego licencje. A co z turystami indywidualnymi,
którzy i tak chodzą bez przewodnika?

Czy nie może być u nas tak jak w innych górach świata, gdzie jak jest
niebezpiecznie, odpowiednie służby stawiają tablice z napisem "jest
niebezpiecznie", "szlak zamknięty" itp.? Czy zimą w Tatrach nie można zamykać
zagrożonych lawinami szlaków jak to sie praktykuje na Słowacji albo w polskich
Karkonoszach, gdzie wszystkie szlaki prowadzące przez tereny lawiniaste są na
okres zimy zamykane? Ale żeby zamykać niemal całe polskie góry, nawet w porze
letniej, i dopuszczać w nich wędrowanie grupom tylko z przewodnikiem? Przecież
to kompletnie chore...
Szerzej o problemie: ksp.republika.pl/nsz_list.htm

Niewolnictwo na górskim szlaku

Uważam że sama idea przepisu może nie jest najgorsza. Najgorzej jest z
egzekwowaniem go przez np. strażników TPN. Do niedawna grupa zorganizowana była
kiedy liczyła min. 10 osób, teraz juz nie ma konkretnej liczby. Poprostu jak
ktoś jest na zorganozowanej wycieczce to już jest grupa zorganozowaną? Czy
rodzice z dziećmi to też grupa zorganizowana? Jeszcze do nie dawna przymykali
oko na idącą grupę ludzi po szerszych i często uczęszczanych szlakach jak w
Kościeliskiej, czy do Morskiego Oka. Teraz zwłaszcza po lawinie ze stycznia pod
Rysami podobno i za to ścigają.

Również sądze że grupka znajomych i wielbicieli górskich wędrówek, którzy
zapewne bardziej dbają o przyrodę jak przypadkowi turyści, przyjeżdzających w
góry nie może wybrac się sama na szlak? Przecież dla biednego studenta
wynajecie przewodnika może więcej kosztowac jak kilka dni pobytu.

Ale nie wiem czy słyszeliście jak jakaś grupka dzieciaków pod koniec lipca
załamała kladkę pad potokiem w Dolinie Białego po prostu robiąc sobie z niej
trampolinę. Widziałem ten mostek i to nie była zwykła kładka. W tym cały
problem że byli bez przewodnika. A ile jeszcze naniszczyli przyrody po drodze?

Ale czy należy ścigać grupki prowadzone przez człowieka który od kilkunastu lat
chodzi po górach, czy też przodownika? Myśle że przodownik tez posiada jakąś
wiedze żeby po górach móc oprowadzać.

Tatry Słowackie

Bardzo gorąco polecam słowackie tatry, są zdecydowanie ładniejsze widoki niż po
polskiej stronie, jest spokojniej, nie ma takiego nawału turystów nawet w
lipcu. Byłam tam trzy ostatnie lata z rzędu. najlepiej jest tam rzeczywiście
jechać pks-em z Zakopanego. Jeżeli chodzi o nocleg to gorąco polecam Villa
Menhardi w Novej Lesnej (należy dojechać do Popradu i tam ok 10 min elektryczną
kolejką, którą zresztą można dojechać do wszystkich ciekawszych szlaków w
tatrach wysokich). W ubegłym roku płaciliśmy w przeliczeniu 30 PLN za osobę za
noc za naprawdę luksusowe warunki, pokoje z łazienką, nowiutkie i piękny widok
z balkonu. Ja również polecam Krywań, chatę pod Rysami (po drodze popradskie
pleso, sztrbskie pleso), słowacki raj, szlak nad zelene pleso. Aby sie poruszać
sprawnie wystarczy po prostu kupić mapę tatr wysokich i przejrzeć kilka stron
internetowych. Jeżeli chodzi o cyganów to nie są groźni. Życzę niezapomnianych
wrażeń.

jeszcze kilka słów o turystach w tatrach...

moze nalezy zmienic nieco zwyczaje i wprowadzic odplatnosc za akcje gopr i
topr, a dodatkowo mozliwosc ubezpieczenia sie. wtedy swiadomy turysta zaplaci
jakas kaske za ubezpieczenie swojej osoby i w razie akcji ratunkowej oplaty
beda szly z jego ubezpieczenia. jak ktos nie zaplaci, to powinno sie mu dac
ostro po kieszeni. tak naprawde to nie ma mozliwosci ograniczenia na czyjs
debilizm. jesli ktos bedzie chcial w japonkach i bikini wlazic na rysy, to
prosze bardzo. ale dlaczego z powodu idioty, ratownik ma narazac swoje zycie na
niebezpieczenstwo za darmo i do tego nie majac odpowiednich srodków na
niezbedny sprzet?
prawda jest taka, ze nie ma mozliwosci ograniczenia praw stonki do wstepu w
gory. ale mozna sprobowac minimalizowac koszty akcji ratowniczych.

Rysy we wrzesniu

Jeszcze jedna rzecz: w trudnych (eksponowanych) miejscach łatwiej się na ogół
wchodzi niż wchodzi. Od strony słowackiej droga na Rysy jest prostsza, więc
można zastanowić się nad zejściem właśnie na Słowację (przy okazji zaliczając
Chatę pod Rysami). Ma to też ten plus, że nie idzie się w obie strony tą samą
drogą. Na Rysach jest turystyczne przejście graniczne.

Rysy

na pewno sobie nie poradzicie. tak lekko licząc to jest do 12 godzin CIĄGŁEGO
MARSZU- bez odpopczynków.
pewnego razu do jędrzeja marusarza zwrócił się młody człowiek-było to w m.oku-
pytając ile czasu idzie sie na rysy. staryn przewodnik zlustrował młodzieńca
uwaznym spojrzeniem zajrzał w roziskrzone, pewne siebie oczy i taką dał
odpowiedz: wam i dwie godziny może tarczą, mnie i trzech potrzeba, a madremu i
czterech bedzie mało. młody człowiek przyjął odpwiedz za komplement, przygpodni
słuchacze za ironi9ę w eleganckiej formie a kilku starych turystów przytaknęło
słowon przewodnika poważnym pochyleniem głowy.

Polana Rusinowa

Dobra, mozemy sie smiac z "poczatkujacych turystow", ale absolutnie bez wstydu
przyznaje, ze Koscieliska to chyba najpiekniejsza i najciekawasza dolina w
polskich Tatrach, przy tym oferuje naprawde roznorodne "atrakcje" - mozna isc do
Wawozu Krakow, jaskin, nad Staw Smreczynski, na hale Ornak, itd. Natomiast
Morskie Oko to dla mnie najpiekniejszy staw w naszych gorach (zaraz po nim
stawiam Czarny Staw Gasienicowy), a sciezka dokola niego oraz do Czarnego Stawu
pod Rysami oferuje niezapomniane widoki. Dlatego absolutnie nie dziwie sie, ze
ludzie tam chodza.

Polana Rusinowa tez jest piekna, ale podejrzewam, ze poczatkujacym osobom
sprawia mniejsza satysfakcje.

A wracajac do autora watku - Polana Palenica to jest miesce, z ktorego co roku
setki tysiecy osob wyruszaja w piesza (lub na brekach) wedrowke do Morskiego
Oka. Idz na dworzec autobusowy i tam znajdziesz rozklad jazdy PKS do tego
miejsca, a jeszcze lepiej przejdz na druga strone ulicy i zapytaj busistow -
busy na Palenice Bialczanska odjezdzaja co kilkanascie minut (koszt 6zl -
kierowcy tez krzacza zwykle "Lysa Polana, Palenica!" - Lysa Polana to
polsko-slowackie przejscie graniczne znajdujace sie jakis kilometr przed Polana
Palenica). Jak juz wsiadziesz, to powiesz, zeby sie zatrzymal przy Wierchu
Poroncu lub na Zazadniej (jesli wybierasz ktorys z tych szlakow), albo jedz do
konca trasy (czyli do Palenicy) i stamtad ruszaj niebieskim szlakiem na Polane
Rusinowa. Tak samo z PKSem - dobrze jest kierowce zawiadomic, jesli chcesz
wysiasc wczesniej, bo moze nie zapytac i przejechac miejsce rozpoczecia Twojej
wedrowki.

Piechotą z Gdańska na Rysy

Dobrze o mnie raczej nie świadczy, (może miałem po prostu szczescie.) nie
napisales ze nie zdarzyło mi sie "zboczyc" ze szlaku,
Wezmie np taki przypadek: straznik przy Czarnym Stawie pod Rysami, zauważa
samotnie schodzącego turyste w okolicach Mokrej Wanta, wiec idzie mu na
spotkanie, albo czeka przy szlaku na niego. Turysta dochodzi powiedzmy ze
kulturalny pan ok 50 lat, dośwadczony turysta, ktory swiadomnie zwiedzil Zabia
Gran i zachowuje sie ciszej niz tatenicy na Zabim Mnichu.

Co mu grozi?

Pozdrawiam

Najtrudniejsze dojście do/zejście z Orlej Perci

O właśnie na takich wskazówkach mi zależy. Gdzie byłem? Świnica (od Kasprowego)
dalej Zawrat i zejście do Gąsienicowej. Poza tym Szpiglasowy Wierch i trochę
Zachodnich (Wierchy, Giewont). Jakoś nigdy nie udało mi się wejść na moją
ulubioną górę - Kościelec, choć byłem na Karbie, ale rozsądek wziął górę (silny
wiatr, oblodzony szlak). Chyba dobrze zrobiłem, bo niedługo potem spadł z
Kościelca turysta (listopad 2005). We wrześniu mam zamiar zaliczyć w końcu
Kościelec, Rysy no i spróbować Orlej. Pierwotnie myślałem o wejściu żółtym na
Skrajny Granat, a zejść zielonym do Koziej Dolinki. Ale biorę też pod uwagę
wariant: wejście Żlebem Kulczyńskiego, a zejście ze Skrajnego Granatu. Stąd też
moje pytania (i wątpliwości, zwłaszcza, gdy zobaczyłem klika zdjęć z
Kulczyńskiego). I pytanie dodatkowe: a szczelinkę na Granatach to w którą
stronę łatwiej przejść?

najbardziej niesamowite przeżycie w górach

W ostatni weekend kumple wyciągneli mnie w gory / nie byłem chyba 20 lat/ .Po
zdobyciu RYS i zejściu do Morskiego Oka ruszylismy na nocleg do Doliny Pieciu
Stawow. Po przyjsciu do schroniska przywital nas tlum -takich samych turystow
jak my , liczacych na nocleg . Pokoje byly zarezerwowane od dawna / jakies
francuskie towarzycho/. Wiec zostala PODLOGA. Nie uwiezycie tej nocy na
podlodze w spalo podobno 205 osob. / kumpel bajerował jedna z pracownic -stad
ta informacja/ . Doswiadczeni taternicy nie pamiętali takiej sytuacji.I to było
moje niesamowite przezycie. Sas

szlak na Rysy z moka zamknięty

lekito, masz rację.
Ja znalazłam:

"W Tatrach zamknięty został szlak od Czarnego Stawu pod Rysami na Rysy. Powód
to prace remontowe, które wykonywane są w bardzo trudnych warunkach terenowych
i przy których może dojść do obsuwania kamieni. Dlatego też szlak został
zamknięty ze względu na możliwość powstania zagrożeń dla bezpieczeństwa
turystów."
Ale ja słyszałam że w chwili obecnej szlak już jest otwarty dla spragnionych
gór turystów:)
Ruch pieszy na tej trasie jest zawieszony do środy. "

Dom wczasowy Zadata w Białym Dunajcu!!!!!!1

Dom wczasowy Zadata w Białym Dunajcu!!!!!!1
Witam! Jade w tym roku na sylwestra do domu wczasowego Zadata w Białym
Dunajcu. Organizotorem jest biuro turystyczne Rysy z Zakopanego. Czy ktoś może
zna ten pensjonat,lub był na turnusach sylwestrowych z tym biurem? Proszę o
informacje.

Pozdrawiam Asia

Szlaki zima

1 Do Adka- a dlaczego coś nie tak? Pisałem o wejściu znad Morskiego Oka nad
Czarny Staw pod Rysami. Szedłem tamtędy jako trzynastolatek wraz z grupą
rówieśników ze szkolnego koła PTTK. To był koniec kwietnia, ale wszędzie
powyżej Morskiego Oka leżał śnieg. Nie było żadnych problemów, mimo że nie
mieliśmy nic poza zapałem...
2. Do <id>- w zimie prawie wszędzie w Tatrach mogą zejść lawiny. Ale przecież
np. w schroniskach można się wypytać o aktualne warunki lawinowe na
interesujących Cię szlakach. Istnieje też informacja turystyczna TPN (numer 0-
18 2063799). Jeśli nawet nie będą mieli tych danych, na pewno podadzą właściwy
numer telefonu. Zmieniają się obecnie zasady w zimie. TPN nie będzie już
zamykało szlaków nawet o najwyższym stopniu zagrożenia lawinowego. Można będzie
więc poleźć w dolinę, gdzie aktualnie obowiązuje "czwórka" lub "piątka" - lecz
jeśli ktoś wtedy zginie zasypany, sam sobie będzie winien.

gdzie na 2 tyg.

zapraszam do pensjonatu "Ryś" w Bukowinie Tatrzańskiej. Pokoje z łazienkami i
wc i tv, balkon, kawiarnia, bilard, dostępu do kuchn raczej nie ma ale jest
bardzo miła kucharka która przyrządza pyszne jedzonko i chętnie podgrzewa ew.
zupki dla dziecka. Jeśli chodzi o kąpielisko, to jest basen kryty pare domów
dalej a w ogrodzie "Rysia" odkryty tylko że jeszcze nie wiadomo czy będzie do
lata czynny. Blisko natomiast jest rzeka, w której kąpią się wszyscy turyści i
nie tylko:-) Nie jest niebezpiecznie ale oczywiście dziecka pilnowac trzeba jak
wszędzie... Jest też jezioro

TATRY - WAŻNE ! PLEASEEEEEEE ...

cytat-
jędrzeja marusarz w morskim oku zapytał młody turtsta ile czasu idzie sie rysy.
stary przewodnik zlustrował młodzieńca uwaznym spojrzeniem ajrzał w
roziskrzone,pewne siebie oczy i taką dał odpowiedz: wam i dwie godziny może
starczą.mnie i trzech potrzeba,a mądremu cztrech będzie mało.
młody człowiek odpowiedz przyjął za komplement, przygodni słuchacze za ironię
w eleganckiej formie, a kilku starych turystów przytaknęło słowom przewodnika
poważnym pochyleniem głowy.

stanisłąw zieliński. w stronę pysznej.

Tatry słowackie

Tatry słowackie
Jak wygląda sytuacja w Tatrach z wychodzeniem na szczyty nieoznakowane
turystycznymi szlakami np jak bym chciał wyjść na Gerlach, Łomnice, Hruby
vrch, Satan itp. Wiem nie piszcie że z przewodnikiem to odpada nie mam kasy
komuś dawać za to że mnie prowadzi. Chodziłem już po tych górach 5 lat temu
oczywiście tylko szlakami i widziałem że są to szczyty o skali trudności
takiej jak Krivan, Rysy czy nasza Orla perć. Nie będe też wyrabiał jakiejś
karty taternika bo mnie 2tys. zł nie swędzi.
Chodził ktoś już tak na dziko?
Co Horska słuzba robi łapanki za turystami? Bedą biegać za mną.
Podzielcie się wrażeniami. Z GÓRY dzięki :-)

Tatry słowackie

Droga KLARO
Od czegoś trzeba zacząć wychowanie naszych turystów Zawsze jakieś ofiary się
zdarzą ale powtarzam zero współczucia dla takiego "tatusia z dzieckiem" na Via
ferracie który by miał wypadek Jakoś w Alpach takich nie widać na
najtrudniejszych szlakach. I dlaczego taki palant-nowiciusz czy baba z lękiem
wysokości ma robić niepotrzebnie tłok na szlaku i stwarzać zagrożenie dla
innych.
Nie widzieliście jak nasi pseudo taternicy posługują się głupim łancuchem Mało
razy było gdyby nie moja orientacja i doświadczenie z takimi taternikami i bym
sam polecoiał albo by mi palce pourywali. Przecież ta holota nie potrafi
zrozumieć że jak ktoś jest na łancuchu to sie nie ciągnie i nie szarpie tego
samego łancucha. Albo mało razy dostał bym kamolem bo se jaja robią i jest
zajefajnie do czasu. Nie chce nikomu blokować gór ale to tak jak Ja z moim
doświadczeniem wybrał bym się w Andy czy Himalaje albo choćby na Matterhorn w
Alpach.
Pozdrawiam Klare i życze ci "wspaniałych" przeżyć na szlaku Choćby na Rysy czy
Orlej perci. A co ja gadam na Giewont nawet większość stojąc w kolejce sra ze
strachu i po co tam poleżli???

Zakopane-rolki

ale zgorszyłam tym pytaniem wszystkich prawdziwych turystów- za współczucie
dziękuję.
Moje głupie pytanie wzięło się z tego, że jechałam z 10-letnimi bliźniaczkami,
które uwielbiają rolki. Sama nigdy nie byłam w Tatrach. Teraz właśnie
wróciliśmy i już wiem jak głupie było moje pytanie- dziewczyny dzielnie
chodziły- rozpoczęliśmy od Sarniej skały a skończyliśmy na Rysach. Jedynym
problemem było wyrobienie się wczasie- przy długich dojściach do szlaków na
górze nawet wychodząc o 7-8 wracaliśmy czasem o 22-23 i już trochę się bałam
misiów, zwłaszcza, kiedy na Kondratowej o 19 podbiegł do nas lis- autentycznie
mieliśmy stracha. A któregoś dnia w czasie upału nad dzwiami na werandzie
znaleźliśmy przypiętego nietoperza- dziewczyny były zachwycone.

Tatry - proszę o ocenę trasy

stary przewodnik jędrzej marusarz-a było to nad morskim okiem-młodemu
czxłowiekowi,na pytanie ile czasu idzie się na rysy odpowiedził-wam i dwie
godziny starczą,mni9e i trzech poterzeba a mądremu czterech bedzie mało.
młody człowiek odpoqwiedz przyjął za komplment,przygodni słucgacze za ironię w
eleganckiej formie a kilku starych turystów przytaknęło słowom przewodnika
poważnym pochyleniem głowy.I CO WY NA TO?

Karta Taternika - świetość, czy idiotyzm?

W krajach alpejskich jakoś to weszło w życie i w kość turystą. Od tego jest
straż parku. Ja jak spałem pod szlakami na parkingach i innych miejscach nikt w
nocy ci nie zawraca głowy nawet przejeżdzająca policja. Ale za to raz po
niezłej wyprawie spaliśmy do 10 i zanim sie pozbieralismy tak okolo 12
zatrzymał się samochód z Parku Narodowego i tylko upomnieli (wtedy troche
przecholowaliśmy - zachowaliśmy się jak typowi PLACY :) No i wkońcu sprawa
grila nie wiem czy komukolwiek by się chciało targac grila na Świnice albo Rysy
a przecież napisałem że za rozpalanie ognisk w parku powinni surowo
karac "straznicy Teksasu" od tego tam są ci brzuchaci za biurkami prezesi z TPN-
dobrze by im zrobił spacer po szlakach i troche przypilnowanie pożądku
Co do ubezpieczeń jakoś też na zachodzie nie ma problemów a w końcu były by
pieniądze na helikoptery i cały sprzęt dla TOPRu a 70latkowie akurat mają tam
DUUUŻe zniżki na wszystko tak jak dzieci do lat 5
Pozdrawiam

kij w mrowisko czyli o ... stonce

kij w mrowisko czyli o ... stonce
Dlaczego z taka pogardą wszyscy na forum piszą o stonce? Czy to coś złego, że
ktoś chce się przespacerować drogą do morskiego oka afaltową drogą? Jak lubi
to czemu nie? I to w klapkach albo butach na obcasie? Komu to przeszkadza?
Sama będąc dziecięciem a i w wieku nieco starszym odbywałam podobne wycieczki
(choć może nie w klapkach :-) No bo niby gdzie mają iść szkolne wycieczki?
Pieszo na zawrat? Albo starsi ludzie, którzy mimo swego wieku chcieliby
zakosztować górskiego powietrza? Na rysy żeby tylko zdobyć uznanie w
oczach "prawdziwych" turystów?. I czy przez to są gorszymi turystami? Odnoszę
wrażenie, że tu na forum powstało takie towarzystwo wzajemnej adoracji, które
siebie samych zwie mianem prawdziwych turystów, a resztę określa mianem
pospolitej stonki. Uważam, że każdy ma prawo chodzic po górach, a tępić
należy jedynie tych ludzi, którzy nie wiedzą jak w górach należy się
zachowywać.

Poza tym śmieszy mnie stwierdzenie często powtarzające się na forum
(stwierdzenie zresztą nieco zarozumiałe), że idąc szlakiem spotyka sie pełno
ludzi i że szlaki są przepełnione. Owszem są przepełnione ale przecież ten
kto to pisze i narzeka, że na szlaku jest pełno ludzi, sam przyczynia się do
tego stanu. Dlaczego forumowicze krzywią się na innych turystów spotkanych na
szlaku (zwłaszcza tym łatwiejszym)i narzekają, że przepełniają szlaki jak
sami robią dokładnie to samo? Czy po szlakach mogą chodzić tylko ludzie z
kilkunastoletnim doświadczeniem we wspinaczkach górskich, ubrani jak rambo?

Tatrzańskie plany Słowaków

Tatrzańskie plany Słowaków
po tym jak skończyły się czechosłowackie idiotyzmy masowej turystyki (typu
Vystup Mladeze na Rysy) bardzo polubiłem Słowację i Słowaków, może nawet
bardziej od kraju ojczystego.

Ludzie wydają mi się bardziej uprzejmi (bez tego naszego poszturchiwania i
pokrzykiwania), jacyś tacy spokojni i zrównoważeni (bez popisywania się i
puszenia), przygotowani i kompetentni (nie widziałem Słowaków na szlaku w
podkuszulku i sandałach), kraj jest tani (bez wyciskania dutków gdziekolwiek
się da) a szlaki stosunkowo puste (bez dzikich tłumów w dolinach).

Ale jak przeczytałem o tym cyrku, który korzystając z wiatrołomów chcą zrobić
powyżej Drogi Wolności (wyciągi o przepustowości 14.000 ludzi na godzinę,
sztuczne kąpieliska, ścianki wspinaczkowe etc), pomyślałem że jednak u nich
jest równie wielu idiotów co u nas. Wielkie wesołe miasteczko w Tatrach - a
jednocześnie, w ramach ochrony przyrody, wszystkie szlaki zamknięte od
listopada do maja! Rozumiecie coś z tego? Schizofrenia?

Remont drogi do Morskiego Oka

No to fajnie :( Wrzesień to najpiękniejszy miesiąc i jak teraz
zrobić Trasę przez Szpiglasową, jak iść na Rysy, Przełęcz pod
Chłopkiem, Wrota Chałubińskiego? Nie każdy chce/może spać w
schronisku :(

Źródło: Tygodnik Podhalański
Takie są efekty dzisiejszego spotkania przedstawicieli zarządcy
drogi, czyli starostwa tatrzańskiego, Tatrzańskiego Parku Narodowego
oraz wykonawcy rozpoczętego niedawno remontu. Modernizacja drogi już
teraz utrudnia przejście. Od 1 września najpopularniejszy szlak w
Tatrach zostanie całkowicie zamknięty do czasu zakończenia
modernizacji.
Do Morskiego Oka będzie się można dostać długim, górskim obejściem.
Szlak prowadzić będzie z Palenicy Białczańskiej do schroniska w
Roztoce, dalej do Wodogrzmotów Mickiewicza, Doliny Pięciu Stawów i
przez Świstówkę do Morskiego Oka. Przejście tej trasy zajmie
wprawnemu turyście ok. 5 godzin.

A ciekawe jak z powrotem? Też przez Świstówkę - to ja dziękuję :(

Remont drogi do Morskiego Oka

mi to takze nieco komplikuje plany wejscia na rysy ale spojrzcie na
to z drugiej strony - Morskie Oko jest naprawde bardzo pieknym
miejscem - mozna by tam siedziec godzinami i podziwiac widoki -
tylko jedyne co mnie z tamtad przegania po kilkuastu minutach pobytu
to te nieprzebrane rzesze "turystow" ktorzy tylko halasuja, pija
piwo i czekaja na bryczke powrotna - masakra - a dzieki zamknieciu
drogi wreszcie bedzie mozna tego uniknac! :)

Rysy od słowackiej strony

Pogoda jest teraz taka w górach, że dla średnio zaawansowanego turysty najlepszym wyjściem jest znaleźć ciepłe miejsce z ciepła kołderką. Rysy póki co należy odpuścić na jakiś czas. Co najwyżej można pooglądać fotki z Rysów. Mogą być te - turysta77.fotosik.pl/albumy/495696.html

czego nie ma w przewodnikach o roznych krajach;-)

czego nie ma w przewodnikach o roznych krajach;-)
bo nie ma zapewne wielu rzeczy. Tak wiec co czyha na turyste jak przyjedzie
do obcego kraju?

W UAE...
Wlasnie niedawno bylismy zakupic dywany w miasteczku bodajze Masafi (east
coast, niedajeko Fujairah) Jest tam piatkowy souk, znany glownie ze sprzedazy
dywanow. Czesto gesto zatrzymuja sie tam wycieczki i turysci kupuja sobie
orientalne dywany. Nie pierwsza to byla moja wizyta w tym miejscu, bo dywany
duzo tu tansze niz w Dubaju, wiec czemu sie nie przejechac. Natomiast bardzo
mnie zaintrygowalo juz przy pierwszej wizycie, czemuz to ma etykietkach
dywanow (takie tam naklejki na lewej stronie) jest wszedzie w tym samym
miejscu taka podluzna rysa. Nie przypadek przeciez, ze na kazdym i w tym
samym miejscu. Zapewne wydrapano cos czym nie chca sie chwalic. I tak, moi
drodzy, udalo mi sie w koncu znalezc tam maly dywanik, na ktorym jakis
nieuwazny sprzedawca nie wydrapal tej tajemniczej informacji. A brzmi ona :
made in BELGIUM :-) Mi to w sumie przyslowiowa "rybka", bo dywany ladne i
cena dosc dobra, jak sie porzadnie potargowac. Ale jakbym byla turysta i
kupila sobie na bliskim wschodzie dywan z Belgii , to chyba by mnie szlag
trafil:-)

Piszcie uwagi do Rozporządzenia Rady Ministrów

Piszcie uwagi do Rozporządzenia Rady Ministrów
Musimy pisać do MSWiA bo wkrótce może być za późno... Wg posiadanych przeze
mnie informacji nasze władze po tragicznym wypadku pod Rysami przygotowują
jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące organizowania turystyki w
górach.

Trwają robocze prace nad tekstem nowelizacji Rozporządzenia Rady Ministrów z
dnia 6 maja 1997r. w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób
przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty
wodne. (Dz.U.1997, Nr 57, poz. 358)

Z pewnością są szanse, że w trakcie procesu legislacyjnego naniesione zostaną
do tekstu projektu uwagi zgłaszane przez podmioty zajmujące się turystyką
górską. Nie prześpijmy sprawy!

Jeżeli z Waszych doświadczeń wynikają konkretne uwagi do Rozporządzenia Rady
Ministrów z dnia 6 maja 1997r., to naprawdę warto wszelkie przemyślenia
związane z bezpieczeństwem w górach kierować na adres:

Wydział Komunikacji Społecznej
Sekretariatu Ministra
Spraw Wewnętrznych i Administracji
ul. Batorego 5
02-591 WARSZAWA

e-mail: wp@mswia.gov.pl
rzecznik@mswia.gov.pl

Klub Sudecki z Poznania wysłał już swoje uwagi. Można się z nimi zapoznać tu:
ksp.republika.pl/mswia.htm
Piszmy więc, kto tylko może...

Komentarz

Komentarz
"Według władz TOPR i TPN, grupa bez wykwalifikowanego przewodnika
tatrzańskiego w ogóle nie powinna próbować zimowego wejścia na
Rysy. Prowadzić mógłby ich tylko przewodnik II lub I klasy i nie
powinien mieć pod opieką więcej niż 2 - 3 turystów. Według
TOPR-owców, taki przewodnik w ogóle nie poszedłby w ten rejon
przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego."
Pytanie kto jest wiekszym autorytetem... TOPR i TPN czy
nieodpowiedzialny 19-latek ktory ma szczescie ze zyje i nawet
sobie z tego sprawy nie zdaje.

Komentarz

Jaka grupa nie może poruszać się bez przewodnika? Grupa
taterników, grupa toprowców, grupa z podstawówki czy grupa
przeszkolonej młodzieży z uczniowskiego klubu sportowego? Niby
dlaczego przy dwójce żaden przewodnik by nie poszedł, przecież
dwójka to b. niski stopień zagrożenia. Najłatwiej siedzieć w
domu i nie wychodzić to nie będzie żadnego ryzyka. Boli mnie
natomiast fatalny błąd w artykule dotyczący wysokoścki Chan
Tegri (osiem tysięcy - fiu fiu... ).

Gość portalu: Jasiu napisał(a):

> "Według władz TOPR i TPN, grupa bez wykwalifikowanego
przewodnika
> tatrzańskiego w ogóle nie powinna próbować zimowego wejścia na
> Rysy. Prowadzić mógłby ich tylko przewodnik II lub I klasy i
nie
> powinien mieć pod opieką więcej niż 2 - 3 turystów. Według
> TOPR-owców, taki przewodnik w ogóle nie poszedłby w ten rejon
> przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego."
> Pytanie kto jest wiekszym autorytetem... TOPR i TPN czy
> nieodpowiedzialny 19-latek ktory ma szczescie ze zyje i nawet
> sobie z tego sprawy nie zdaje.

Lawina w Tatrach porwała ludzi

Apeluję do zdrowego rozsądku wszystkich czytających! Wy, którzy
sądzicie, weźcież pod uwagę, że są ludzie i parapety! Nie łazi
się stadami po takich stokach, jak pod Rysami, ale są wśród
turystów i taterników tacy, co o tym wiedzą!!! Więc błagam,
skończcie brednie o zamykaniu szlaków zimą, bo nie widzieliście
chyba, ilu pierdołów zapycha tam w sierpniu w klapkach,
szpilkach etc. I jak nie byliście w górach, to nie błyskajcie
swym gniewem, a my powstrzymamy się od analizy waszego rozwoju
umysłowego. Może być???

Lawina w Tatrach porwała ludzi

Gość portalu: KMTK napisał(a):

> Apeluję do zdrowego rozsądku wszystkich czytających!
Wy, którzy
> sądzicie, weźcież pod uwagę, że są ludzie i parapety!
Nie łazi
> się stadami po takich stokach, jak pod Rysami, ale są
wśród
> turystów i taterników tacy, co o tym wiedzą!!! Więc
błagam,
> skończcie brednie o zamykaniu szlaków zimą, bo nie
widzieliście
> chyba, ilu pierdołów zapycha tam w sierpniu w klapkach,
> szpilkach etc. I jak nie byliście w górach, to nie
błyskajcie
> swym gniewem, a my powstrzymamy się od analizy waszego
rozwoju
> umysłowego. Może być???

moze byc!Brawo ten Pan/Pani
A w klapkach to ja jeszcze takich cudakow to nie
widzialam. W szpileczkach i owszem ale klapeczki?hmmm
I wlasnie dla tych szlaki powinny byc zamkniete caly rok
o czym pisalam wyzej
pozdro

Lawina w Tatrach porwała ludzi

Do Sz.P. Mareggg
Z mentalnością- ok, nie mnie oceniać, ale na Kasprowym
przepaście są cały rok. Jedni robią głupoty, inni nie. Byłem na
Rysach zimą- ale po kilku nieudanych próbach, kiedy
zrezygnowałem ze względu na warunki śniegowe. Przez cały rok
widać w Tatrach, że połowa (optymizm!) "turystów") to ludzi
niemiłosiernie ograniczeni i wierz mi- Pan Bóg z reguły jest
nieograniczenie miłosierny. Niestety, dziś lekcja poglądowa.Ale
oddzielże niemądrych (ze względu na tragedię może złagodźmy
inwektywy) od tych, którzy coś o bezpieczeństwie w górach
wiedzą.

Lawina w Tatrach porwała ludzi

Gość portalu: Jareczek napisał(a):

> Znam trochę góry. Nie potrafię zrozumieć kto pozostawił otwarty
> szlak na Rysy zimą??? Wycieczki szkolne, a ta taką niewątpliwie
> była powinny co najwyżej dojść do Morskiego Oka.Dalej zaczynają
> się prawdziwe góry, a co za tym idzie PRAWDZIWE LAWINY...

SZLAKI POWINNY ZOSTAĆ OTWARTE!
Bariey i szlabany każdy poważny, doświadczony i rozważny turysta ma w głowie...
pozdrawiam

Lawina w Tatrach porwała ludzi

Tragedia pod Rysami
Znam Tatry bo kiedys wiele chodzilem po nich i sa tak samo
piekne jak i niebezpieczne. Smierc takich mlodych ludzi w gorach
jest na pewno straszna dla rodzin tych ofiar i wszystkich ktorzy
kochaja gory. Moim zdaniem zamykanie szlakow, czy ograniczanie
dostepu do gor nie jest rozwiazaniem. Mysle ze duzo lepszym
sposobem na unikniecie takich tragedi jest edukacja i to w
szerokim pojeciu. Pokazywanie filmow o tym jak powstaja lawiny,
jak trzeba byc przygotowanym idac w gory, co zabrac, jakie buty
i mnostwo innych rzeczy ktore powinien wiedziec kazdy ktory sie
wybiera w gory. Propagowanie bezpiecznej turystyki przyniesie na
pewno lepszy skutek niz jakies kary czy zamykanie szlakow.
Teraz poniewaz mieszkam w Kanadzie czesto chodze po Gorach
Skalistych i Gorach na Zachodnim Wybrzezu mam pewne
spostrzezenia jak sie tutaj ludzie zachowuja w gorach. Tutaj
bardzo duzo sie uswiadamia ludzi jak chodzic po gorach, jak
sobie dawac rade jesli stanie sie wypadek lub ktos zaginie w
gorach. Tutaj dodatkowo dochodzi zagrozenie ze strony dzikich
zwierzat jak niedziewiedzie czy kugary (lub inaczej zwane pumami)
a mimo wszystko ludzie chodza po gorach i naprawde jest bardzo
malo wypadkow bo turysci sa swiadomi zagrozenia.
W kazdym razie warto sie nad tym zastanowic.

W Tatrach wznowiono poszukiwanie ofiar lawiny, ...

Niedoświadczony "turysta" może zginąć w górach bez względu na porę roku. Czy
zima czy lato pamiętaj - jesteś tam gościem, a gospodarzem jest poprostu natura
(zwierzęta i rośliny) i żywioł (woda, wiatr, temperatura, opady itd.). Tam
rządzą prawa, o których przeciętny człek nie pamięta bądź ich nie zna. Górę
należy szanować i czuć do niej respekt. Nie da się jej przewidzieć. Gór należy
się uczyć, obserwować, starać zrozumieć. Najważniejsze jednak poprostu mierzyć
siły na zamiary. Ci którzy zginęli nie pamiętali o tym. Znam Rysy z obu stron.
To była bezmyślność ze strony opiekunów ale nie piętnujmy ich: oni już swoją
karę ponoszą i nie zazdroszczę im ani ich rodzinom. Mam nadzieję że jeszcze
kiedyś wrócą w góry i może los da im szansę uratować komuś tam życie (90 %
ratowników w Polsce to ochotnicy !). Drugi raz nie popełnią tego błędu - ale Ty
szanowny adresacie chyba jeszcze mało w górkach przeżyłeś. PS. Ratownicy
uczestniczący w akcji są świadomi ryzyka. To tak jak w górnictwie - żegnasz się
z żoną codziennie, bo nie wiesz co będzie. To jest piękne a nie głupie. Piękni
ludzie. Trzymam za Nich kciuki!

W Tatrach wznowiono poszukiwanie ofiar lawiny, ...

Gość portalu: galum napisał(a):

> Niedoświadczony "turysta" może zginąć w górach bez
względu na porę roku. Czy
> zima czy lato pamiętaj - jesteś tam gościem, a
gospodarzem jest poprostu natura
> (zwierzęta i rośliny) i żywioł (woda, wiatr,
temperatura, opady itd.). Tam
> rządzą prawa, o których przeciętny człek nie pamięta
bądź ich nie zna. Górę
> należy szanować i czuć do niej respekt. Nie da się jej
przewidzieć. Gór należy
> się uczyć, obserwować, starać zrozumieć. Najważniejsze
jednak poprostu mierzyć
> siły na zamiary. Ci którzy zginęli nie pamiętali o tym.
Znam Rysy z obu stron.
> To była bezmyślność ze strony opiekunów ale nie
piętnujmy ich: oni już swoją
> karę ponoszą i nie zazdroszczę im ani ich rodzinom. Mam
nadzieję że jeszcze
> kiedyś wrócą w góry i może los da im szansę uratować
komuś tam życie (90 %
> ratowników w Polsce to ochotnicy !). Drugi raz nie
popełnią tego błędu - ale Ty
>
> szanowny adresacie chyba jeszcze mało w górkach
przeżyłeś. PS. Ratownicy
> uczestniczący w akcji są świadomi ryzyka. To tak jak w
górnictwie - żegnasz się
>
> z żoną codziennie, bo nie wiesz co będzie. To jest
piękne a nie głupie. Piękni
> ludzie. Trzymam za Nich kciuki!

No i kurna nic dodac nic ujac

W Tatrach wznowiono poszukiwanie ofiar lawiny, ...

karać turystów za głupotę i bezmyślnośc.
Wydaje się, że trzeba w jakiś sposób ograniczyć bezmyślne
wycieczki po górach. Ja osobiscie nie jezdzę zbyt często w
Tatry, gdyz zdaję sobie sprawę z tego, ze wiele szlaków
przekracza moje mozliwości, a chodzienie po tych łatwiejszych
juz mi się trochę znudziło. Czasami jednak widze jaką bezmyslna
głupotą wykazuja się ludzie wchodząc na bardzo trudne szlaki nie
będąc zupełnie do tego przygotowani. W Beskidach widziałem
kobietę, która szła w góry w szmacianych klapkach na słomianej
podeszwie, zanim doszła do schroniska tak pokaleczyła stopy na
kamieniach, że GOPR musiał zwieźć ją na dół.

Być może trzeba by wprowadzić zezwolenia na chodzenie w góry -
Kary górskie - coś jak karty pływackie. Mogłyby miec różne
stopnie i dawać prawo do chodzenia po okreslonych szlakach w
lecie lub zimie. Np na Rysy w zimie mogli by chodzic tylko osoby
z uprawnieniami - po przebytym szkoleniu, z doświadczeniem i po
obowiązkowym zgłoszeniu tego faktu itp. Jakby ktos się wybrał
bez zezwolenia lub zgłoszenia należałoby mu wlepić taki mandat,
żeby mu się odechciało robić to drugi raz, agdyby cos się
takiemu delikwentowi stało to uratować go, ale wystawic rachunek
za akcję. Tak samo trzebaby wystawiac rachunki za ratowanie tym,
którzy znaleźli się w kłopotach z własnej winy lub przez własną
głupotę.

W Tatrach wznowiono poszukiwanie ofiar lawiny, ...


"Według władz TOPR i TPN, grupa bez wykwalifikowanego przewodnika tatrzańskiego
w ogóle nie powinna próbować zimowego wejścia na Rysy. Prowadzić mógłby ich
tylko przewodnik II lub I klasy i nie powinien mieć pod opieką więcej niż 2 - 3
turystów. Według TOPR-owców, taki przewodnik w ogóle nie poszedłby w ten rejon
przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego."
To cytat. Ciekawe co odpowiedzą opiekunowie grupy.
A rodzice. Coż, należy im współczuć. Wysyłając dzieci pod opieką sądzili, że sa
one bezpieczne. Po to jest opiekun grupy.

W Tatrach wznowiono poszukiwanie ofiar lawiny, ...

Ignorancja wszystkiego zwłaszcza przyrody i służb TOPR i TPN jak
i przepisów o wychowawcach i opiekunach, kierownikach grup,
itd,itd. Ale prosze państwa jeśli Pani Minister zmieniła
rozporządzenie o "kierownikach wycieczek" to nie możemy się
dziwić, że "takie kwiatki" się zdarzają. Grupa bez
wykwalifikowanego przewodnika tatrzańskiego w ogóle nie powinna
próbować zimowego wejścia na Rysy. Prowadzić mógłby ich tylko
przewodnik II lub I klasy i nie powinien mieć pod opieką więcej
niż 2 - 3 turystów. Według TOPR-owców, taki przewodnik w ogóle
nie poszedłby w ten rejon przy drugim stopniu zagrożenia
lawinowego. Opiekę nad grupą, która została porwana przez
lawinę, sprawowało dwóch dorosłych mężczyzn. Niestety żaden nie
miał odpowiednich kwalifikacji. Przed wyjściem ze schroniska w
Morskim Oku uczestnicy wycieczki nie zapytali nawet ratownika
dyżurnego o warunki panujące w tym dniu na szlaku.

Współczuje rodzicą choć i oni nie są bez winy, ponieważ nie
sprawdzili uprawnień "przewodników"a co gorsze to rodzice
tyskich licealistów to dwoje wiceprezydentów tego miasta oraz
szefowa miejskiego wydziału informacji i promocji. No niestety
usiąść i płakać nad Polskim Szkolnictwem.

Kasprowy Wierch będzie rozbudowany

Jak juz to remontują, to można po trasie postawić ze 3 McDonaldy, jakiś kinopex
i dyskotekę dla wymęczonych trudami jazdy kolejką Turystów ;) Proponuję
jaeszcze kolejkę na Rysy, Gerlach i Świnicę :) Zakopane jest śliczne, ale poza
sezonem, gdzie coraz więcej Turystów nie wie co to Kuźnce czy Palenica, a wjazd
tramwajem na Gubałówkę uważają za alpinizm ;) Stare dobre czasy w Zakopcu chyba
już nie wrócą ........ :(

Akcja TOPR i internautów. Z biletów na ratownictwo

Nieodpowiedzialni turyści mają się ubezpieczać!
Albo niech płacą w całości za akcje. Wtedy nie trzeba będzie żebrać na śmigło.
Dlaczego kasa z podatków ma iść na bezmózgich turystów idących w klapkach na
Rysy? Ryzykują - niech płacą.

Oczywiście te 25% z biletów można potraktować jako formę obowiązkowego
ubezpieczenia. Ale niech to się nazywa 'ubezpieczenie' i niech będzie solidnie
wyliczone.

P.

Kasprowy Wierch będzie rozbudowany

Kasprowy Wierch będzie rozbudowany
Znów wygrywa kasa ze zdrowym rozsądkiem, poszanowaniem przyrody
i dobrze pojętym, długofalowym interesem miłośników Tatr. Kto
bywa w Tatrach wie, jak fatalnie jest w sezonie wokół
Kasprowego: tłumy znudzonych, zmanierowanych ludzi, próbujących
zamienić góry w gorszą wersję Krupówek czy sopockiego molo.
Rozdeptane ścieżki, śmieci, hałas. Kto lubi prawdziwą ciszę,
spokój, piękno przyrody, unika tego miejsca jak ognia, coraz
więcej prawdziwych turystów w ogóle unika polskich Tatr. Wstyd
powiedzieć, ale łapczywość górali na pieniądze jest tak
ogromna, że gotowi są doprowadzić do dewastacji Tatr, tego z
czego żyją. Nikt nie przyjeżdża do Zakopca, by cieszyć się
wątpliwymi urokami smrodliwego miasta, lecz raczej, by zobaczyć
w górach to, czego nie można znaleźć ani w Krakowie, ani w
Warszawie. Hamburgery na Rysach czy Orlej? Może to przez jakiś
czas przynosiłoby dochód, ale czy taki model zagospodarowania
gór właśnie nam odpowiada?
A przecież jesteśmy tylko użytkownikami, gośćmi i przechodniami
w tym cudownym świecie górskiej przyrody. Jest nas na szlakach
coraz więcej, jeżeli nie narzucimy sobie sami samoograniczeń,
niedługo nie będzie już po co przyjeżdżać pod Giewont. Puste,
zniszczone, pełne dzikiej hałastry, góry nie będą dla nikogo
atrakcją. Po nas choćby potop?

Pan Mancewicz

Mniejsza o Pana Mancewicza, ale z Rynkiem rzeczywiście coś by trzeba było
zrobić, bo ilość idiotycznych (choć często na cele charytatywne) imprezek
przekracza granice zdrowego rozsądku. Ale jest też dużo takich, które na Rynku
powinny pozostać. Zwłaszcza tych spektakularnych, najatrakcyjniejszych dla
mieszkańców i turystów, np. Festiwal Teatrów Ulicznych, duże ale niezbyt głośne
koncerty, maraton i chód Korzeniowskiego. Kryterium oceny powinna być jednak
jakość imprezy, a nie to, czy patronuje jej prezydent miasta.
rys

w Tatrach śnieg!!!...

Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

> kuba203 napisał:
>
> > faciu napisał:
> >
> > > A która to góra w Tatrach Polskich ma 2503 ???? - Gubałówka ??hehehe
> > > :))
> >
> > A słyszeliśta o Rysach? :)))
>
> >>>Najwyższy punkt Polski, pn.-zach. wierzchołek Rysów ma 2499m. N
> ajwyższy
> w ogóle jest wierzchołek środkowy 2503m wg starszych pomiarów, gdyż najnowsze
> pomiary go pominęły, wznosi się całkowicie poza obecnymi granicami Polski. Pd.-
> wsch wierzchołek, najbliżej Wagi, jest najniższy(ok.2473m).>>> Byłam,
> widziałam, schodziłam na Słowacje i biwakowałam w kolebie po stronie
> słowackiej. I przestańcie się wadzić!

powiedz mi Ciupazko, czy wyprawe na Rysy mozna odbyc w
ciagu jednego dnia? czy trzeba liczyc sie z noclegiem w
miedzyczasie (jest schronisko? chyba nie..)? chcialbym
bardzo tam wyjsc, ale czy do tego sa np. potrzebne
specjalistyczne sprzety? czy zwykly turysta moze tam
wyjsc?

Kontrole na tatrzańskich szlakach

Pogwałcenie Konstytucji RP
Gość portalu: Dzidek napisał(a):

> Prawo prowadzenia wycieczek mają też przodownicy Górskiej
Odznaki Turystycznej
> PTTK a to jest funkcja społeczna i robią to nieodpłatnie.
Niewielkie to
> naruszenie monopolu, ale uświęcone tradycją i przepisami, więc
warto wiedzeć.

Niestety, wspomniane w artykule Rozporządzenie Rady Ministrów
pozbawiło przodowników turystyki górskiej PTTK i przewodników
GOT PTT prawa do prowadzenia wycieczek w górach. Za prowadzenie
grupy turystów - swoich kolegów z klubu grozi im tak samo kara.

Myli się ktoś, kto sądzi, że czasy totalitaryzmu się skończyły z
chwilą likwidacji PRL-u. Dziś nie demokratycznie wybrany przez
stowarzysznie człowiek może przewodzić grupie członków jakiegoś
klubu turystycznego na szlaku, a tylko narzucony przez urząd
człowiek (funkcjonariusz) z legitymacją przewodnicką wydaną
przez wojewodę.

Jest to rażace pogwałcenie zagwarantowanych konstytucyjnie praw
do wolności działania stowarzyszeń i swobodnego poruszania się
po terenie własnego kraju.

Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała tragedię pod
rysami jako argument do wyeliminowania "konkurencji"
Szerzej o tym problemie:
ksp.republika.pl?nsz_list.htm

Tatry: Lawina porwała trzech turystów

ale mimo wszystko jest to stopien zagrozenia lawinowego. A w koncu snieg
jeszcze na pewno nie jest mocno zwiazany, lezy od kilku tygodni zaledwie i
kociol pod rysami ktory tak jak i z reszta cale okolice m. oka mocno lawiniasty
to wszystko poteguje ryzyko ktore s.p. turysci podjeli.

Rabka

Rysa byłam w Rabce w lipcu, wklejam Ci opis z innego wątku:

anatemka 27.07.2004 22:36 + odpowiedz

Ja własnie wróciłam z Rabki. Było wspaniale. Trafiliśmy na bardzo ładna pogodę,
rano słońce, popołudniu burza . Młody(3 lata) był zachwycony!! Sa place zabaw,
rabkoland, niedaleko, w Chabówce skansen starych pociągów (zaliczyliśmy 2
razy), codziennie są przedstawienia teatralne dla dzieci w Rabciu, dwa razy w
tyg. w muszli koncertowej. W sierpniu chyba bedzie w rabkolandzie wyścig na
muszlach klozetowych. Do Zakopca godzinka drogi. Jest basen, ale nie wiem jaki,
bo nie byłam(mieliśmy w domu wczasowym). I przy ul. 1go maja jest świetna
knajpka: z placykiem zabaw dla dzieci

Rabkoland jest w zimie nieczynny, ale teatrzyk chyba tak. Ja byłam w domu
wypoczynkowym Ela ( wpisz w google d.w.ela rabka), to podobno jeden z
najtańszych osrodków, warunki znośne, jedzenie w sumie ok. Jest pokój zabaw dla
dzieci(trochę prymitywny) Park zdrojowy super, są szlaki turystyczne, żółte
też Jeśli chcesz wiedzieć cóś więcej to pisz.

Rumunia własnym samochodem- pomóżcie

Rumunia własnym samochodem- pomóżcie
Witajcie. Planujemy z żoną w sierpniu tego roku wybrać się autem do
Rumunii. Nasz cel to bezpieczna przygoda, poznanie ciekawych miejsc,
fotografowanie obiektów ale też reportaż. Chcielibyśmy by wyszło to
wszystko w miarę ekonomicznie.
W związku z powyższym mam do Was kilka pytań.
Po pierwsze, jak uważacie, czy wybór Rumunii to dobry wybór?
2. Czy tydzień czasu własnym autem wystarczy by poznać najciekawsze
miejsca tego kraju?
3.Jaki w przybliżeniu mogą być koszty zużycia paliwa by zobaczyć te
wszystkie miejsca? (może ktoś, kto już zwiedził całą Rumunię pokusi
się o jakiś rys podróży?)
4. czy możliwe są noclegi w namiocie, ewentualnie w aucie i jakie to
mogą być koszta?
5. czy jednym kierowcą dojadę do Rumunii bez noclegu po drodze?
Gdzie ewentualnie zatrzymać się i przenocować?
6. czy są miejsca malownicze i ciekawe ale z reguły omijane przez
turystów bo są mniej rozreklamowane? jakie to są miejsca?
7. może coś sami zapropoujecie, coś - co przyda nam się wiedzieć.
Czekam na Wasze sugestie i pomoc. Pozdrawiam.

Piotr

Ulubione miejsca na wypad w okolicach W-wy?

thomasch napisał:

>> Zależy w jakiej sytuacji. W przypadku zwiedzania jakiegoś dużego miasta jest
> czasem kulą u nogi (szukanie miejsca parkingowego, potem konieczny powrót do
> miejsca, w którym go się zostawiło, nie można popróbować trunków itd.).

Ja tą sytuację sprecyzowałem - obiekty zwiedzania w dużym mieście, jego
okolicach i po drodze )) /sytuacje w rodzaju Palmiry - miasto zabytek w
środku pustyni pomijam celowo jako rzadkie w naszych rejonach geograficznych -
skądinąd z koleją tam kiepściutko/. Z trunkami no cóż tu mnie masz, wszelako
chłoniesz zabytki bardziej świadomie a zawsze przecież mozesz kupić miejscowy
specjał i zalać się oglądając slajdy z podróży .
Co do podbudowy teoretycznej przyszłych wojaży pełna zgoda. Wersja uproszczona
dla leniwych i - wydany jakiś czas temu /1999/ dla Ery przewodnik
Pascala "Polska na weekend" - zbiór jedno, dwudniowych wycieczek po wszystkich
regionach Polski - Kaszuby, Śląsk, Jura, Podlasie też. Do podstawowego
zapoznania się z jakimś regionem wystarczy - przyzwoicie opracowane atrakcje
turystyczne, zabytki, przyroda, rys historyczny - ale też knajpy, baza
hotelowa, ceny /te się zmieniły ale dają pojęcie/ etc. Podstawowe rozeznanie
można zawsze pogłębić, w razie czego chętnie służę podpowiedziami .
ps. Podlasie obfituje np. w ciekawe zabytki praosławnego budownictwa sakralnego.

Dławienie turystyki młodzieżowej przez rządy RP

Pomyśl czasami
Gość portalu: a-r napisał(a):

> Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
> totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
> zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
> nielegalnie?

> § 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
> obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000
> m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.
> >
> Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
> przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny
> za społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
> uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych
> przewodników GOT PTT. >
> Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją
> pazernościa za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów
> turystyki, instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
> krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży.

A może porozmawiasz o tym z rodzicami nastolatków, ktorzy w styczniu br. z
opiekunem szkolnym ruszyli zdobywać RYSY............ !!!!!!!!!!!!!

Co byś zrobił w mieście?

o zupelnie nowym parku napisalem w 'uciekajcie z tbg'
pomysl z wypuszczaniem rybek dla uciechy niedzielnych zmoznych rybakow misie
podobal. moze wplywy z takich fanaberii pomoglyby finansowac inne 'wyzsze' a
co za tym idzie zawsze niedoinwestowane galezie uzytecznisci publicznej, bo
chyba o takich tu piszemy. uzytecznosci nie zawsze darmnowej. moze pola
golfowe na terenach pokopalnianych w jeziorku.
podroz sentymentalna - w podstawowce w sali do historii wyczytalem na
tablicach z rysem historyczno-przyszlosciowym tbg'a o stowrzeniu trojmiasta. z
cala pewnoscia blizsza wspolpraca z historycznym sandomierzem nie
zaszkodzilaby. oni zabytki, my rozrywke. pomysl szalony - moze jeszcze kasyno
i maly hotel w zamku dzikowskim, przynajmniej zarobilby na swoje utrzymanie.
tylo nie budujmy autostrady do sandomnierza. jakas szybka kolejka bylaby
najlepsza. szybka czyli tak samo szybsza niz prywatny samochod. inaczej nigdy
nie bedzie konkurencyjna. moglby byc ekspres z przystankiem tylko w wielowsi i
polaczenie lokalne - tak jak autobus.
mam jeszcze kilka szalonych pomyslow. jeden moglby przyciagnac nawet
zagranicznych turystow i cale zblazowane bogate towarzystwo z polski, tylko
nie wiem jak obejsc prawo.

gwatemala i panama- czy cos ciekawego?

Oj ma Habibi. Ma!!
I to jest moje największe podróżnicze marzenie - Darien Gap. Ale niestety
obecnie nie do zrealizowania, bo trochę bym jeszcze pożył, a na pewno nie
miałbym tyle szczęścia co Cejrowski. A Indianie Kuna nie pytają tylko "sprzedają
kulkę".

Poza tym dziwię ci się, że chcecie ominąć po drodze tak niesamowite cudeńko jak
Kostaryka. Tam w San Jose jest kilka biur organizujących kilkudniowe wypady.
Multum informacji w biurze na Poczcie Głównej - idziesz do biura i jak masz
troszkę szczęścia to czasem bywa tam szef informacji turystycznej na cały kraj
sen.dr.Olman Ramos. Podchodzisz do tej szychy (bo w tym kraju informacja
turystyczna to jedna z największych potęg) i widzisz miłego faceta z wyraźnie
indiańskimi rysami twarzy, co w Kostaryce nie jest znów takie częste. Chcąc
zachować się grzecznie planujesz, że najpierw przywitasz się po hiszpańsku, a
potem poprosisz o przejście na angielski jak tego wymaga grzeczność. No więc
zaczynasz "Buenas tardes senhor", a on do ciebie z łobuzerskim uśmiechem "Cześć.
I jak ci się podoba Kostaryka" (politologia na Uniwersytecie Wrocławskim,
rocznika nie znam). Zatkało mnie! Fantastyczny facet! - dzięki niemu i jego
radom (a nie dzięki trampingowemubiuru z którym jechałem - oddzieliłem się od
głównej grupy) zobaczyłem i prawdziwy las deszczowy i Las w Chmurach i mnóstwo
innych atrakcji. Miał też ofertę biur organizujących wypady do Panamy, ale tam
się nie wybierałem - wolałem dłuższą Kostarykę.

przejścia graniczne niedaleko Zakopca

TAK przejścia granicze w poblizu Zakopoanego to te dwa najbliżesze.
Jedno o znaczeniu międzynarodowym na Łysej Polanie na trasie do Morskiego Oka.
Drugie dostępne tylko do obywateli Polski i Słowacji znajduje sie w
miejscowości Chochołów kilkanaście km od Zakopanego w stronę Jabłonki .
Są jeszcze przejścia graniczne turystyczne - np. na szlakach turystycznych np.
na Rysy, ale nie wolno przez nie nic przewożić - a szczegółnie nie wolno
przenosic alkoholu.
Pozostałe przjeścia graniczne w pobliżu Zakopanego to Chyżne i w przeciwną
stronę Niedzica i Piwniczna, Muszyna, i Barwinek na przełęczy Dukielskiej w
Beskidzie Niskim. Ale to już chyba za daleko od Zakopanego :))))
Pozdrawiam i udanych zakupów.!!

Wajrak: Co za dużo, to niezdrowo

Wajrak: Co za dużo, to niezdrowo
jestem za podpisuje sie calym swym turystycznym jestestwem i takze samo
barierki i betonowe schodki na szczyty gorskie to nie tak...powinno byc bo nie
kazdy musi wlezc na sam szczyt gory wchodzi tam gdzie mozliwosci mu pozwalaja
jak nie moge na rysy to wejde nad czarny staw czy nawet morskie oko i bede sie
cieszyc ze osiagnelam kolejny szczyt moich mozliwosci a jesli juz turyste
trzeba edukowac to moze lepiej wydac przewodnik na konkretny szlak w ktorym
bedzie szczegolowo opisane wszystko bo nie oszukujmy sie jak ktos jest ciekawy
swiata t opojdzie przed wyjazdem do biblioteki czy wlaczy wyszukiwarke w
internecie nie tylko na wyszukanie pensjonatu i przeczyta co sie da o regionie
w ktory sie wybiera o lesie o gorach jeziorach a jak nie ma takiej wewnetrznej
potrzeby to nie przecyzta tych tablic tylko przejdzie obok i mooooze spojrzy
owszem kilka pojedynczych tablic w jakis naprawde trudnych do interpretacji
miejscach a ciekawych waarto postawiac tylko niech to bedzie zintegrowane ze
soba przemyslane a nie jeden wielki chaos...

pozdrawiam wszystkich kochajacych gory jeziora las przyrode i turystyke w
najczystszym wydaniu..

Przejścia turystyczne - powrót

Przejścia turystyczne - powrót
Czy idąc na Słowację lub do Czech przez przejście turystyczne można wrócić
autobusem lub pociągiem?
Albo wsiąść na Słowacji w jakikolwiek środek lokomocji i pojechac na Węgry?

Kiedyś w prasie podhalańskiej głośno było o tym, że kogoś szykanowano za
powrót do Polski przez Rysy, kiedy wyjazd był przez przejście drogowe.

Teraz po 1 maja, kiedy poruszamy sie po krajach unii na podstawie posiadanego
obywatelstwa takich ograniczeń teoretycznie być nie powinno.

A jak to wygląda w praktyce?

Dlaczego nie chcieliscie zostac w USA? Wpisujcie !

Gość portalu: Rys napisał(a):

> Po jakims czasie zjawisko to poteguje sie tak, ze z takim osobnikiem trudno
> normalnie porozmawiac, gdyz predzej czy pozniej sprowadzi temat do powyzszego.
> Do teo dochodzi czesto markowana, sztuczna pewnosc siebie i mamy juz obraz
> tzw. Polonusa.

czy sugerujesz, aby "turystow" z Polski omijac szerokim lukiem...?

Polska, Słowacja, UE, Schengen...

Polska, Słowacja, UE, Schengen...
"Paszporty I Wizy:
Każdy turysta przy wjeździe do Słowacji musi posiadać paszport, który jest
ważny podczas pobytu na terytorium Słowacji oraz 2 miesiące po zakończeniu
ważności wizy (jeżeli jest wymagana). Powyższe informacje dotyczą wszystkich
państw oprócz obywateli Czech, Niemiec i Szwajcarii, którym na wjazd do
Słowacji wystarczy ważny dokument identyfikacyjna (karta ID)."

Powyższą informację znalazłem na stronie niewielkiego biura podróży.

Pamiętam spory na tym forum i zapewnienia, ze do czasu wejscia Polski i
Slowacji do strefy Schengen NIC sie nie zmieni w procedurze przekraczania
wspolnej granicy i nadal sie to bedzie odbywalo za okazaniem paszportu.

O ile mi wiadomo, Szwajcaria nie nalezy ani do UE, ani do Schengen.

Natomiast to wlasnie Szwajcarow bardzo czesto lapie polska SG za np.
schodzenie przez Rysy do Morskiego Oka.

Im sie po prostu wydaje logiczne, ze skoro wstepujemy do UE to juz u nas
obowiazuje prawo unijne. O ile mi wiadomo, granice w Alpach tez przechodzi
sie swobodnie.
Jak to wyglada w Tatrach wszyscy wiemy.

Pozostaje miec nadzieje, ze szybko ulegnie likwidacji ten debilny anachronizm.

Doniosłe osiągnięcie dyplomatów

Doniosłe osiągnięcie dyplomatów
Cytuję za Dziennikiem Polskim:

"Od tego roku przejście graniczne na Rysach będzie można przekraczać już od
16 czerwca, a nie jak dotychczas dopiero z początkiem lipca - poinformował w
sobotę Tatrzański Park Narodowy.

"Po wymianie not dyplomatycznych między Rzeczpospolitą Polską a Republiką
Słowacką możliwe będzie przekraczanie granicy na Rysach od 16 czerwca do 31
października - a nie jak do tej pory tylko w lipcu, sierpniu i wrześniu. Tak
więc czas otwarcia przejścia odpowiadać będzie czasowi, w jakim dostępne są w
Tatrach Słowackich szlaki wysokogórskie" - czytamy w komunikacie wydanym
przez TPN.
Odpowiednie zalecenia w tej sprawie otrzymała już Straż Graniczna.
Przypomnijmy, że granicę można przekraczać między godz. 7 a 19. (PP)"

Negocjacje w tej sprawie trwały ponad dwa lata. Komuś widać z niewiadomych
powodów zależało na nieustannym wprowadzaniu w błąd, zwłaszcza turystów z
zagranicy, którzy w dobrej wierze schodzili na polską lub słowacką stronę w
okresie otwarcia szlaków i ku ich zaskoczeniu stawali się...przestępcami.

Jak wieść niesie, sytuacja ta sprzyjała co niektórym...finansowo;)

No to wymionko wyschło...

Teraz kolej na sprzeczną z ustawodawstwem UE umowę o tak zwanym "małym ruchu
granicznym".

Zainteresowanych odsyłam do wątku USENET pl.rec.gory

Malkontenctwo Polaków !?!

czego chcesz od narodu który dostawał w ... przez conajmniej 100 lat
rozbiory
dwie światowe - z wyłączeniem okresu międzywojennego
komuna
kilka lat boom' u
no i przykładowo pentla na szyi zarzucona przez komuchów dziś
ludzie nie mają co do garka, a ktoś im zarzuca że są malkontentami -
niestosowne !!!
no a patrząc na UE, pomijając jej własny bajzel i socjalistyczne
złodziejstwo, gdzie oleksy dwa kleksy chce wysyłać na deputowanego
Rakowskiego, to ja dziękuje

faktem jest pewne zniedołężnienie i niedostosowanie do obecnej sytuacji wielu
ludzi, z tym że wyjaśnijmy sobie - nie jest to normalna sytuacja, to nie jest
kapitalizm w którym można sie odnaleźć jeżeli tylko sie ma inicjatywę, wielu
ma farta i twardy łeb, ale do reszty myśle że ciężko mieć żal

przykładowo w wielu miejscowościach wokolo bydzi pracuje 1 osoba i utrzymuje
swoją rodzinę i jeszcze rodzinę swojich dzieci itp - trudno mieć żal że nie
dają sobie rady, a tym bardziej o ich niezadowolenie z rzeczywistości i samych
siebie...

co gorsza takie rzeczy okresy w życiu narodu zostawiają blizny na wiele lat...

może na koniec jeszcze inna sytuacja - rozmawialem z kilkoma osobami z
Chorwacji, z miejscowości scricte turystycznej, kasa leci, turystów nie
brakuje, ale ta wojna - mimo że mineło kilka lat, że bezpośrednio tym rodzinom
nic sie nie stało - zostawiła na ich psychice poważne rysy - nikt sie nie
cieszy, nie chce sie żyć, mimo że jest dobrze, nigdy tak nie było, ale świat
stał się czarno biały, miejmy nadzieje że nic sie takiego i u nas nie wydarzy,
choć i to co jest - powolne wyniszczanie Narodu i tak nie wróży dobrze.

Rysy od słowackiej str

Rysy od słowackiej str
Moje pytanie dotyczy stopnia trudniści wejścia na Rysy od słowackiej
strony? Czy to osiągalne dla raczej przeciętnego turysty (powrót ta
sama trasa...)? Skąd wystartowac (szczyrbskie czy popradzkie pleso)?
i jak z czasami przejsc?

ALFA STAR - nigdy wiecej!!!

Niestety, ale mijasz się z prawdą. Czyżbyś był(a) pracownikiem Alfa-Star? Byłem
dokładnie na tym samym rejsie i kabiny nie były ładne i czyste, ale wręcz
odwrotnie, u sąsiadów były nawet robaki. Mimo prób zmiany kabiny, nie udało się
tego zrobić gdyż wolnych nie było. Według Ciebie - "Trochę wilgoci", według
mnie był to totalny smród i to w kabinach bez otwieranych okien! Boy chodził
raz dziennie z rozpylanym zapachem w sprayu, co dawało tyle co nic. W TV nie
było ani Polonii ani TVN, przynajmniej w pokojach moim i sąsiednich.
Co do przewodników, pani Barbara dosyć dobrze opowiadała o zabytkach, niestety
jej ultura została już wcześniej opisana. Niewybredne słownctwo, złośliwe żarty
w stosunku do osób, które nie wykupowały u niej wycieczek fakultatywnych.
Przykładowy tekst p. Barbary przy wyjeździe na tamę w Aswanie: "osoby które
wykupiły wycieczkę do Abu Simbel (cena od osoby 65$, niestety z żoną musieliśmy
zrezygnować), jadą autokarem, reszta idzie na pieszo" - bez komentarza. Muszę
przyznać jednak, że p. Barbara była i tak "niebem" w porównaniu do Egipcjanina
Imada. Człowiek ten sprawiający wrażenie, że pracuje za karę, miał gdzieś
problemy turystów (np. po zgłoszeniu zaginięcia plecaka z autokaru, facet
powiedział "trudno, ktoś go sobie wziął" i poszeł rozmawiać przez komórkę, co
czynił non-stop nawet podczas oprowadzania wycieczki!, gdy zwiedzaliśmy Luxor,
załatwił autokar z zepsutą klimatyzacją (w tym dniu w cieniu było 55 stopni
C!!!) nie przejmował się oczywiście protestami wycieczkowiczów). Samo
oprowadzanie było niestety wręcz żartem, Imad ledwie mówi po polsku. Non-stop
mylił tak podstawowe zwroty jak lewa z prawą, czy nazwy liczb! Co było tym
mniej zabawne, że prezentował tylko czystą encyklopedyczną wiedzę, czyli
recytował z pamięci mnóstwo dat, nie podając żadnych ciekawostek, czy choćby
szerszego historycznego rysu omawianych rzeczy.
Doszło do tego, że część grupy Imada na czas rejsu chodziło na zwiedzania z
panią Barbarą. Do pani Barbary trafiły także pisemne skargi na Imada już
podczas wycieczki! Ciekawe, czy przekazała je do kierownictwa AS, czy po
koleżeńsku je zniszczyła?
Jedyne z czym mogę się zgodzić, to to, że obsługa na statku była rzeczywiście
bardzo miła i udanie organizowała nam czas, szczególnie wieczorami.
Ogólnie Egipt tak bardzo mi się podobał, zabytki, widoki, Morze Czerwone, że
nie zdołały mi go zepsuć warunki na statku, bardzo słaby przewodnik, czy
nachalni tubylcy.

ALFA STAR - nigdy wiecej!!!

Gość portalu: man napisał(a):

Muszę przyznać jednak, że p. Barbara była i tak "niebem" w porównaniu do
Egipcjanina
> Imada. Człowiek ten sprawiający wrażenie, że pracuje za karę, miał gdzieś
> problemy turystów (np. po zgłoszeniu zaginięcia plecaka z autokaru, facet
> powiedział "trudno, ktoś go sobie wziął" i poszeł rozmawiać przez komórkę, co
> czynił non-stop

A wiesz, o czym rozmawiał ? Może właśnie o zgubionym plecaku z biurem?

>Samo oprowadzanie było niestety wręcz żartem, Imad ledwie mówi po polsku. Non-
>stop mylił tak podstawowe zwroty jak lewa z prawą, czy nazwy liczb! Co było
>tym mniej zabawne, że prezentował tylko czystą encyklopedyczną wiedzę, czyli
> recytował z pamięci mnóstwo dat, nie podając żadnych ciekawostek, czy choćby
> szerszego historycznego rysu omawianych rzeczy.

Uważam, że w ocenie tego człowieka jesteś conajmniej niesprwiedliwy. Naucz się
najpierw arabskiego, i zacznij oprowadzać wycieczki, bardzo jestem ciekawa
reakcji turystów. Zamiast doceniać, że trafia się przewodnik, który choć trochę
jest w stanie dogadać się po polsku (nie znam jego umiejętności, ale zakładam,
że jednak mówi w naszym języku), narzekasz, że myli słowa ?? Czemu nie
wybraliście kogoś anglojęzycznego? Może byłoby dokładniej?

> Doszło do tego, że część grupy Imada na czas rejsu chodziło na zwiedzania z
> panią Barbarą. Do pani Barbary trafiły także pisemne skargi na Imada już
> podczas wycieczki! Ciekawe, czy przekazała je do kierownictwa AS, czy po
> koleżeńsku je zniszczyła?

Rozkłada mnie czasem na kolana polskie malkontenctwo, wieczne niezadowolenie i
szukanie dziury w całym. Na moich wakacjach z Alfa Star też zdazyła się wpadka
z ich strony, ale czy rozpisywałam się na ten temat urągając im przez
kilkanaście linijek??
Zapłaciłam 1500 zł za 2 tygodnie więc w zasadzie nie miałam prawa urągać
niedociągnięciom. Za te pieniądze mogłam spędzić 2 tygodnie w Zakopcu, gdzie
nie zdarzyłaby się żadna wpadka, każdy mówiłby po polsku, znałabym standard
hotelu...
Po Twoich opowieściach po raz kolejny utwierdzam się tylko w tym, że nie ma to,
jak wzajemnie nakręcająca się grupa. Znajdzie się jeden niezadowolony, który
pociąga za sobą tłumy. Szkoda, bo to podkreśla niestety same najgorsze narodowe
cechy POlaków..
Muszę znaleźć wątek "Kto jest zadowolony z wakacji w Egipcie", zdecydowanie
trzeba go podcianąć do góry.

pozdrawiam
Kasia

Plock a inne miasta...

Wrocilem z Mariboru i zgodnie z zapowiedzia czy to sie podoba czy nie, podziele
sie moimi spostrzezeniami :)
Jest to drugie co do wielkosci miasto Slowenii (panstwa liczacego ponad 2 mln
mieszkancow, w ktorym blisko i do morza i do gor i do Austrii i do Wloch) :)
Liczba mieszkancow ok 10 tys mniej niz Plock. Liczba mostow: 4 (slownie cztery)
(nalezy oddac ze 1 most w remoncie, drugi kolejowy, a Drava jest znacznie wezsza
niz Wisla w P). Uniwersytet z 14 (slownie:czternastoma) wydzialami i ok 12 tys
studentow. Sporo zabytkow, kasyno, teatr, najstarsza na swiecie winiarnia, duzy
park. Do miasta przylega szczyt Pohorje, gdzie jak twierdza miejscowi mozna 4
miesiace uprawiac sporty zimowe (dobra baza sportowa, mlodziez ma zajecie,
ludzie aktywny wypoczynek, a i pare euro kapnie z turystyki). Uwage zwraca
rozlegla dzielnica po przeciwnej stronie rzeki (odpowiednik Radziwia), tam tez
stacjonowalem w Hotelu Garni Tabor (www.podhostnik.si). Noca miasto oswietlone,
sporo mlodych ludzi i widac tetniace zycie. Sporo obskurnych domow, podobno
proces tzw. denacjonalizacji idzie bardzo powoli. Przemyslu prawie zadnego -
przewaznie zaklady padly po przemianach, a mimo to czesto daje sie zauwazyc
najnowsze modele BMW (chociaz jezdzi tez sporo punto I). W tym kontekscie, taki
Plock majac przemyslowe zaplecze powinien wyrozniac sie na plus ...
Daje sie zauwazyc panujacy tu i owdzie "bajzel" i tu Plock wyroznia sie
korzystnie. Dobre polaczenie autostrada do Austrii (bo to raptem kilkanascie km).
Sam juz nie wiem, co myslec o tym miescie (P), widac wyraznie ze na tle innych
miast czegos brakuje, takiego wyraznego rysu. I coraz bardziej rozumiem pierwszy
post Macka z Montrealu. Po przyjezdzie do P. daje sie odczuc skrzypiaca plocka
mentlanosc jego mieszkancow...
I tak na marginesie. W M. spotkalem Polakow, ktorzy od kilkunastu lat mieszkaja
w Niemczech/Anglii i z powodzeniem prowadza biznes na calym swiecie. Pozbawieni
polskiej zawisci, malostkowosci sa ludzmi otwartymi. Szkoda tylko, ze kiedys
musieli wyjechac, bo w tym kraju nie bylo perspektyw na ekspansje poza granice
kraju. Ale rosnie serce, ze sa Rodacy, ktorym inni w kasze nie dmuchaja...

ISOXAZOLIDINE - południowomazowiecki krytyk?

Nic wielkiego. Wspinałem się można powiedzieć rekreacyjnie. Zacząłem późno,
chyba na 3 roku studiów w W-wie. Nie mam nadzwyczajnych predyspozycji. Żadne
ekstremy nie wchodziły w rachubę. Ale turystyczne łażenie przestało wystarczać.
Bunkry, skałki, kurs na Hali Gąsiennicowej i dwa krótkie sezony, wszystko z
moim serdecznym kumplem z roku. Nic powyżej 5+. Pierwszy sezon zakończony lotem
na drodze, która nazywała się chyba "policjanci". ( Przednia ściana Niżnich
Rysów lub coś obok. Wybacz, minęło 16-17 lat.) Puściły mi chyba trzy punkty.
Gruchnąłem po paru metrach udem w półkę, na której siedział mój partner i
poleciałem dalej. Na szczęście kolejny punkt wytrzymał, stanowisko też.
Stłukłem nogę w dukument. Ale jakoś zjechaliśmy. Fajnie schodziliśmy na
taborisko. Kumpel przodem, ja z obydwiema rękami na jego ramionach. On krok, ja
krok. Ale zeszliśmy. Za rok pojechaliśmy znowu. Pewnego dnia postanowiliśmy
nie iść i się wyspać. A koło 10.00 zmieniliśmy zdanie. Poleźliśmy na jakąś mało
ambitną i zupełnie nam nieznaną ściankę w otoczeniu Doliny 5 stawów. Okazało
się, że droga jest z tych, co to rusza się wszystko, poza wspinaczem.
Podręcznikowy przykład, jak się tego nie powinno robić. Efekt końcowy -
złapaliśmy "kibel" w ścianie. Nic wielkiego, było ciepło. Ale w nocy pogoda się
złamała, lunęło i przestało być zabawnie. Rano zjechaliśmy w dół kilka
wyciągów, zostawiając w ścianie prawie całe posiadane żelastwo. Za rok byłem
już żonaty, wojsko (SPR), praca, dzieci, przeprowadzka. Koniec epizodu.
W tym roku zaciągnąłem szlakiem na Rysy moje dwie starsze córki (14,12).
Inaczej-z trudem za Nimi nadążałem. Wybacz. Rozgadałem się.
Ale wracając do meritum, to podtrzymuję: czepiasz się ... ;-)
Pozdr.

W górach gwałcą Konstytucję

W górach gwałcą Konstytucję
www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1570691.html
Kontrole na tatrzańskich szlakach

Bartłomiej Kuraś 12-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 21:30

"Pracownicy TPN zostali upoważnieni przez wojewodę małopolskiego do
sprawdzania, czy wycieczki idące w góry prowadzi przewodnik. Turyści, którzy
go nie wynajmą, mogą trafić przed sąd

(...)
Odznakę uprawniającą do oprowadzania po górach po ostatnim kursie otrzymała
zaledwie jedna z ponad 60 osób, które wiosną ukończyły w Zakopanem dwuletnie
szkolenie. Każda zapłaciła za kurs prawie 6 tys. zł.

- To zamknięte środowisko, które niechętnie przyjmuje nowych. Dba o własne
interesy - uważa jeden z uczestników. Nie chce ujawniać nazwiska, bo jesienią
czeka go egzamin poprawkowy."

Jeśli koszty kursu przewodnickiego podane w artykule z GW (blisko 6 tys. zł!)
i stawki przewodników tatrzańskich wymienione na
www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.html są prawdziwe, a
niewątpliwie zbliżone do nich są te koszty w innych górach, to... po prostu
brak mi słów.

ZOBACZ TAKŻE

• Spacerujesz - łamiesz prawo (12-07-03, 01:00)
• Rozmowa z Krzysztofem Kuleszą, przewodnikiem tatrzańskim (12-07-03, 01:00)

Myli się ktoś, kto sądzi, że czasy totalitaryzmu się skończyły z chwilą
likwidacji PRL-u. Dziś demokratycznie wybrany przez stowarzysznie człowiek
nie może przewodzić grupie członków jakiegoś klubu turystycznego na szlaku, a
tylko narzucony przez urząd człowiek (funkcjonariusz) z legitymacją
przewodnicką wydaną przez wojewodę.

Jest to rażace pogwałcenie zagwarantowanych konstytucyjnie praw do wolności
działania stowarzyszeń i swobodnego poruszania się po terenie własnego kraju.

Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała tragedię pod Rysami jako
argument do wyeliminowania "konkurencji". Szerzej o tym problemie:
ksp.republika.pl/nsz_list.htm

Rysy, czy trudne do wejścia?

jeszcze a propos Rysów taka oto historyjka - kiedyś, będąc zdesperowanym
pracownikiem 1,5 roku bez urlopu, a pracując od poniedziałku (od godz. 10.00) do
soboty (do godz. 15.00), parę razy pojechałem góry.
konkretnie w Tatry. a raz konkretniej na Rysy. na niedzielę.

wyglądało to +/- tak:
sobota, 15.00 - poleciałem z pracy do domu, spakowałem się na 20.00 na nocny
pociąg z Łodzi do Zakopca
niedziela:
6.00 - byłem z Zakopcu, złapałem pierwszy busik na Palenicę
7.00 - z Palenicy jakimś marszobiegiem do M.Oka
9.00 - śniadanko w Moku
9.30-13.30 - drapanie się na Rysy
13.30-14.30 - siedzenie na czubku, wypisywanie (zakupionych i podstemplowanych
schroniskową pieczątką w Moku) pocztówek do pracy:> oraz kontemplacja tłumów ;)
14.30-17.00 - zejście do Moka
17.30-18.00 - obiadek :]]]
18.00-19.30 - na Palenicę na busik
20:00 - Zakopiec, PKP do domu nocny
Poniedziałek - 6.00 - miasto Łódź
dom, wypakowywanie - i do roboty na 10.00

pocztówka do roboty przyszła chyba w czwartek, póki nie przyszła, koledzy
(zapalone górołazęgi) z pracy (branża turystyczna!) mieli oficjalną wersję
niedzieli z mojej strony pt. 'pieliłem marchewki u cioci na działce,
beznadziejna niedziela mówię wam!' ;)))

potem nie wierzyli, że to ja wysłałem pocztówkę twierdząc, że dałem ją komuś ze
znajomych, kto akurat w niedziele był w Tatrach i za mnie wysłał.
dopiero przy fotkach uwierzyli, ponadto pokazałem jeszcze zużyte bilety kolejowe.

plusy takiej wycieczki: nie płacimy za generalnie nie najtańsze noclegi w górach
typu Tatry ;)

minusy: odsypianie do piątku.

bo w sobotę o 15.00... ;)))))

Rysy, czy trudne do wejścia?

kot1963 napisała:

> Huann, nie chciałam cię wypytywać co robisz- zawodowo, ale tak samo
> mi się nasunęło z tym pisaniem, bo rzeczywiści piszesz barwnie o
> górach. Może warto gdzieś popisać?

zawodowo? niezbyt. to już nie byłaby przyjemność. wolę to robić dla siebie i
tych, co szukają informacji / inspiracji do wypraw.

do poczytania w wolnej chwili o Mt Blanc:

www.nieobliczalny.prv.pl/ ->relacje z wypraw.
ostrzegam: długie ;p

> Choć branża turystyczna wydaje
> się być ciekawa.

owszem, a przede wszystkim zaś daje kontakt z ludźmi, którzy lubią robić w
wolnych chwilach to samo :)

> Moje nastawienie do wejścia na Rysy wygląda jak wielka sinusoida i
> własnie jest w dolnych partiach. Rano obudziłam sie z taką myśla, że
> to moje wejście na Rysy, to jest takie, jak kogoś, kto nie umie
> pływać, a stanął na słupku pływalni olimpijskiej i mówi, że skoczy i
> przepłynie od razu całą długość. Ja wiem, że piszecie, aby nie
> myslała tyle o wejściu, tylko po prostu weszła. Ale człowiek tak w
> głowie ma, że myśli same przychodzą. I trzeba się z nimi zmagać.

myśl bardziej o stronie praktycznej wejścia po prostu, a nie o tym, czy dasz
radę etc. bardziej bez emocji, a konkretnie. i zawsze miej z tyłu głowy, że:
1. Rysy nie uciekną, nie są daleko i w każdej chwili można na nie pojechać znów
2. zawsze można już na miejscu zrobić wycof. i że nie jest to wyprawa na koniec
świata, która z pewnością się nie powtórzy

pokombinuj raczej jak się ubrać, co wziąć ze sobą - jakiś spis - ja zawsze,
nawet przed jednodniówką taki robię - po pierwsze o niczym nie zapomnę wtedy, co
dotąd się sprawdzało, po drugie pozwala mi to poczuć sie jak na początku
Wielkiej Wyprawy ;)