SANATORIUM DLA EPILEPTYKOW GDZIE JEST????

Informacji o sanatoriach oraz ośrodkach prowadzących turnusy rehabilitacyjne
dla osób chorych na epilepsję można szukać w kilku miejscach:
• Wojewódzki oddział NFZ, dział zajmujący się leczeniem uzdrowiskowym.
Powinna tam Pani znaleźć informację o sanatoriach, które mają podpisane umowy z
oddziałem NFZ.
• Strona www.sanatoria.com.pl
• Krajowym Centrum Organizacji Turnusów Rehabilitacyjnych, Warszawa ul.
Gałczyńskiego 4,tel: 0*22 826 48 22
• Już niedługo na portalu www.niepelnosprawni.info dostępna będzie baza
wszystkich ośrodków na terenie Polski organizujących turnusy rehabilitacyjne.
Dobrym pomysłem może okazać się także skontaktowanie z organizacjami
działającymi na rzecz osób z epilepsją – być może one także mogą Pani
podpowiedzieć, gdzie warto wyjechać. Oto kilka z takich organizacji:

Polskie Stowarzyszenie Ludzi Cierpiących na Padaczkę - Zarząd Główny
15-482 Białystok, Fabryczna 57
tel. 0*85 675 44 20
www.padaczka.bialystok.org.pl
organizacja ta ma kilka oddziałów na terenie kraju

Fundacja Pomocy Chorym na Padaczkę "Neuronet"
02-923 Warszawa, Kołobrzeska 18
tel. 0*22 651 59 31
www.neuronet.pl

Stowarzyszenie Osób Dotkniętych Padaczką i Przyjaciół SPOKOJNA GŁOWA
02-736 Warszawa, Mozarta 3 m 311
0 609 561 420, 0 691 779 370
www.spokojnaglowa.idn.org.pl

Polecamy również artykuł z ostatniego numeru "Integracji" pt. "Padaczka -
choroba ukrywana"

Pozdrawiamy
Centrum Informacyjne dla Osób Niepełnosprawnych

 

Taneczny turnus rehabilitacyjny

Taneczny turnus rehabilitacyjny
Fundacja Tacy Sami wraz ze Polskim Stowarzyszeniem Tancerzy
Niepełnosprawnych "Nasz Styl" zaprasza na taneczny turnus rehabilitacyjny w
Sabinowie Morskim w terminie od 09.07.2005 do 22.07.2005r. W trakcie turnusu
zapewniamy: zabiegi rehabilitacyjne, wykonane przez doświadczoną kadrę
rehabilitacyjną oraz zajęcia grupowe taneczno-usprawniające prowadzone przez
wykwalifikowanego instruktora. Osoby zainteresowane turnusem prosimy o
kontakt z fundacją- www.tacysami.org.pl

Czy pomozesz Patrykowi normalnie zyc?

Czy pomozesz Patrykowi normalnie zyc?
Patryk ma 6 lat. Jest dzieckiem autystycznym. Lekarze daja mu jednak szanse
na normalne zycie - co wymagaloby specjalistycznego leczenia i rehabilitacji.
Lekarze zalecaja miedzy innymi terapie logopedyczna i trening sluchu, badanie
i leczenie nadwrazliwosci wzrokowej, terapie sensoryczno-motoryczna i udzial
w "turnusach" rehabilitacyjnych. Koszt wszystkich tych zabiegow waha sie
niestety w granicach kilkudziesieciu tysiecy zlotych, co znacznie przekracza
mozliwosci rodzicow Patryka, ktorzy 4-osobowa rodzine musza utrzymywac
jedynie z pensji ojca (matka nie moze pracowac rowniez z powodow
zdrowotnych), ktorej starczy akurat na oplacenie podstawowych rachunkow i
przezycie (tak oto koncza w Polsce osoby z wyzszym wyksztalceniem).

Jesli ktos z Panstwa chcialby pomoc, prosze skontaktowac sie ze mna poprzez e-
mail: jatylkopytam@gazeta.pl (najlepiej wpisujac w temacie "Patryk", abym nie
wzial waznej wiadomosci za cos innego), a takze powiadomic wszystkich
znajomych, ktorzy rowniez mogliby okazac dobre serce. Liczy sie naprawde
kazda zlotowka.

Z gory dziekuje wszystkim, ktorzy zechca sie w tej sprawie skontaktowac.

Pozdrawiam serdecznie.

dlaczego komisje orzekaja negatywnie

Narzekanie nic nie pomoże.To pewne.
Jeśli,jak piszesz Twoja córka wymaga rehabilitacji
(potwierdzenie lekarza)i masz ciężką sytuację finansową
a komisja nie przyznała grupy,to udaj się do MOPS.
Jeśli udowodnisz że jest tak jak piszesz to napewno
udzielą Ci wsparcia.
Moja córka ma 21 lat,choruje od 7 roku życia.
Jest bardzo chora.Jeżdżę z nią po klinikach całej Polski.
I wiesz co ?dopiero teraz,po tylu latach choroby,poprosiłam
MZON o dofinansowanie do turnusu rehabilitacyjnego.
A nasze dochody to 1100zł. na 2 osoby.Córka systematycznie
bierze leki,których cena przyprawia o zawrót głowy.
2,3 razy do roku,korzystam z pomocy MOPS.Idę wtedy ,kiedy nie mam
na chleb.
Takich rodziców jest więcej.I stąd moje oburzenie.
Zyczę zdrowia Twemu dziecku a Tobie więcej pokory.
Pozdrawiam.

 

Chce zatrudnić niepełnosprawnych -jak ich znaleźć?

Proponuję
Przedewsztskim do PUP się udać powinni rejestrowac osoby niepełnosprane
poszukujące pracy. można też uderzyć do POPON (www.popon.pl) Polska
Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych a także do OZONu Stowarzyszenie
Organizatorów Zatrudnienia Osób Niepełnosprawnych www.ozon.org.pl
generlanie uprawnień i obowiązków trzeba by szukać w kodeksie pracy ale myślę
że te instytucje dadzą wyczerpującą informację. ja akurat jestem pracującym
niepełnosprawnym więc z tych rzeczy co mogę powiedzieć to są napewno ulgi na
PFRON i ZUS poprzez zatrudnianie osób niepełnosprawnych i napewno można jakieś
dodatkowe dofinansowania dostać i się starać.

Co do obowiązków. Nie można zatrudniać osób w porze nocnej. Pracownik może
pracować tylko 7 godzin dziennie i ma dodatkową przerwę 15 minutową oprócz
śniadaniowej. Urlop też ma większy o 10 dni na dowolny cel lub 14 dni na turnus
rehabilitacyjny (oprócz normalnego urlopu tak jak mają inni).

Myślę jednak że niepełnosprawni jak dostaną już pracę to bardzo ją szanują bo
wiedzą jak trudno ją znaleźć i napewno w pracy się starają.

Pozdrawiam z tej drugiej strony jako niepełnosprawny pracownik.

mpd - co jeszcze można zrobić?

poszukaj osrodków gdzie twoje dziecko intenywnie bedzie cwiczyć choćby na
turnusach czy tez pobytach-sa takie finansowane przez NFZ w róznych miejscach w
Polsce, zalezy gdzie mieszkacie, podaje ci jeden z adresów takich osrodków
SZPITAL REHABILITACYJNY DLA DZIECI W POZNANIU-KIEKRZ
Adres: ul. Sanatoryjna 2
Kod pocztowy: 60-480 Poznań-Kiekrz
Miejscowość: Poznań-Kiekrz
Telefon: (061) 8482661

mają strone internetowa ale nie mogłam znależć adresu- pozdrawiam.

Poszpitalne sanatorimu dla dzieci

Napewno trochę podpowiedzi znajdziesz wyżej pod hasłem turnusy
rehabilitacyjne. Zależy oczywiście skąd jesteś i jak daleko od
swojego miejsca zamieszkania możesz pojechać. Ja byłam z córką w
kilku miejscach w Polsce, co opisałam właśnie wyżej. Ostatnio
byliśmy w Ameryce koło Olsztyna. To jest szpital rehabilitacyjny dla
dzieci, więc potrzebujesz tylko skierowanie od lekarza prowadzącego,
wysyłasz do nich i czekasz na termin. Polecam bardzo, turnus 3
tygodnie, dziecko na nfz, rodzic płaci za pobyt, mieszka się w 2
osobowych pokojach(rodzic + dziecko). Córka miała sporo konkretnych
zabiegów. Byliśmy zadowoleni.Pozdrawiam

porazenie mozgowe-turnusy rehabilitacyjne

porazenie mozgowe-turnusy rehabilitacyjne
czesc dziewczyny.chcialam zpytac czt ktos ma namiary na turnusy
rehabilitacyjne dla 13 miesiecznego dziecka z porazeniem
mozgowym.jest to lekkie porazenie-mamy nadzieje.patrzylam na watek
powyzszy o turnusach ale duzo wspominacie o dzieciach powyzej 3
roku.my planujemy pojechac kolo lata czyli maly bedzie mial okolo 18
miesiecy.nie wazne gdzie w polsce byle bylo przez was
pochwalone.prosze o nr tel;adresy lub strony intrrnetowe.podzielcie
sie tez wrazeniami.czy mamy dzieci z lekkim porazeniem moga
podzielic sie doswiadczeniem kiedy dzieci zaczely raczkoac itp.maly
ma hemiperesis czyli lagodna forma hemiplegii powiedzial
lekarz.wedlug rezonansu wychodzi ze powinnien miec diplegia ale on
powiedzial ze jego opinia to hemiparesis.dzieki

Turnusy rehabilitacyjne

Ten ośrodek zajmuje się organizacją turnusów rehabilitacyjnych.
www.suwalki-turystyka.info.pl/niepelnosprawni.html Ośrodek przystosowany
jest do przyjmowania osób niepełnosprawnych, również niewidomych, ma wpis do
rejestru organizatorów turnusów i do rejestru ośrodków. Obecnie na turnusy w
sezonie jesienno-zimowym proponują promocyjną cenę 1000 zł. dla uczestnika, 900
zł. dla opiekuna. Pobyt trawa 14 dni, zapewniają noclegi w pokojach 2,3-
osobowych, całodzienne wyżywienie, badania lekarskie, opiekę pielęgniarską, 3
zabiegi dziennie, 2 ogniska i wieczorki taneczne, pokaz pieczenia chleba lub
sękacza. Dodatkowo w cenę wliczona jest jednodniowa wycieczka do Wilna i Trok.
Ośrodek położony jest w północno-wschodniej Polsce, na Suwalszczyźnie, 0,5 km do
lasu, 1,5 km nad najbliższe jeziorko. Polecam serdecznie.

letni obóz w Polsce

letni obóz w Polsce
Gdzie niedrogo i dobrze można zorganizaować dzieciom obóz?
Chodzi o dobre warunki za naprawdę niską cenę - dzieci niepełnosprawne, ale
nie wymagają specjalnych udogodnień.
Organizowaliśmy do tej pory dwa obozy:
jedenswiat.org/pl/poronin.html
jedenswiat.org/pl/wisla.html
W tym roku chcielibysmy zorganizowac nad morzem. Ewentualnie znowu w gorach,
chyba ze nad morzem "trafimy" odpowiednia kwatere.
Naprawde to powazny problem, mam nadzieje na powazne podpowiedzi.
W sumie nie bardzo chce mi sie znowu wlazic w papiery, rozliczenia i
odpowiedzialnosc, ale szkoda mi tych dzieci, ktire maja do dyspozycji jedynie
specjalistyczne turnusy rehabilitacyjne. Owszem, potrzebne, ale przeciez
zycie nie moze sie ograniczac tylko do katorzniczej rehabilitacji. Zwlaszcza
jesli chodzi o dzieci.

nasza polska szara rzeczywistość

nasza polska szara rzeczywistość
jeszcze nie doszłam do siebie po tej strasznej diagnozie, że moja Haneczka nie
słyszy, a tu zaczęły się boje z biurokracją, chciałam kupić Hani jak
najszybciej aparaciki, a tu się okazało że najpierw musi być wydane orzeczenie
o niepełnosprawności żeby uzyskać zwrot z PFRON-u, a później okazało się że
nie skorzystam z pomocy PFRON właściwie nigdy bo zawsze brane jest pod uwagę
kryterium finansowe, w tej chwili to jest kwota 1475 zł na osobę, u nas wyszło
troszkę więcej. Czy to znaczy że nie potrzebuję pomocy i że za wszystko mam
płacić sama, myślałam że jak mam trochę wyższy dochód to po prostu dostaniemy
mniejsze dofinansowanie, a babka poinformowała mnie że jeżeli dochód na osobę
przekracza kwotę 1475 zł to nie dostaniemy ani grosza ani teraz ani nigdy czy
to prawda????? To niesprawiedliwe, mój mąż ciężko pracuje nie ma go cały dzień
w domu, jestem właściwie cały czas sama z dziećmi i dlatego Hania ma być
poszkodowana czyż nie wystarczająco została pokrzywdzona przez los??? Co mogę
zrobić czy przepisy są sztywne w tym przypadku czy to leży w czyjejś gestii
żeby jednak przyznać nam te pieniądze??? Chciałabym w przyszłości wyjeżdżać z
Hanią na turnusy rehabilitacyjne, ale jeśli będę musiała sama płacić całość to
nie dam rady co robić???Poradźcie coś!!!!Czy cały czas będzie już pod górkę??

To nie jest kraj dla starszych ludzi

W styczniu br. złożyłam wniosek do MOPS-u o dofinansowanie turnusu
rehabilitacyjnego z funduszu PFRON. W kwietniu otrzymałam
zawiadomienie, że fundusz jest rozdysponowany i trzeba czekać na
dalsze wpływy z PFRON. W czerwcu ponownie to samo (wymóg
administracyjny - odpowiedź w ciągu miesiąca). Od września
przestałam oczekiwać, aliści dzisiaj przysłano mi wniosek bym go
zaktualizowała, bo MOPS nie wie jaki obecnie mam dochód miesięczny.
Istotnie, w marcu była podwyżka emerytury ale - na litość boską -
nie na tyle bym nie mieściła się w widełkach *dać czy nie dać*.
Termin do 23 października, ale to wcale nie oznacza, że przysłanie
uzupełnionego wniosku w terminie spowoduje przyznanie mi tego
cholernego dofinansowania. Jak rozpatrzą nowe wnioski będzie połowa
listopada - w najlepszym wypadku - jak roześlą zawiadomienia będzie
druga połowa listopada i niech mi kto powie gdzie się zabukować na
jakiś turnus w ciągu kilku dni, w taki sposób by odbył się ten
turnus do końca roku.
Oglądałam Fakty w TVN i po ujrzeniu ministra błagającego prezydenta
*na kolanach*, by zrozumiał jak może zaszkodzić wizerunkowi Polski
wsiadając do jakigoś samolotu - odpuściłam.
Nigdzie nie pojadę, bo w grudniu najlepiej siedzieć w swoim domu.

Wtajcie, od czego zaczac leczenie dziecka 13

Ośrodek Wczesnej Interwencji
W Polsce są trzy Ośrodki Wczesnej Interwencji, które prowadzą rehabilitację
dzieci już od drugiego tygodnia życia. Przede wszystkim trafiają tam
dzieciaczki z porażeniem mózgowym (tak jak w Zagórzu pod Warszawą, gdzie można
pojechać na turnus rehabilitacyjny). Można jednak udać się tam celem
rehabilitowania dziecka z jakąkolwiek inną chorobą wymagającą rehabilitacji. Na
wstępie dziecko jest konsultowane z lekarzami: neurologiem, psychiatrą,
rehabilitantem oraz psychologiem, pedegogiem i logopedą. Potem ustalany jest
plan zajęć.
Jeden z tych ośrodków znajduje się w Zgierzu przy ul. Mielczarskiego 26. To
informacja zwłaszcza dla osób mieszkających w Łódzkim.

Terapia genowa w Dziekanowie Leśnym???

Samodzielny Zespół Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej
im. Dzieci Warszawy
ul. Marii Konopnickiej 65
05 - 092 Łomianki (Dziekanów Leśny)
www.szpital-dziekanow.waw.pl/
Oddział Rehabilitacji
Na oddział przyjmowane są dzieci od wieku niemowlęcego do 19 lat z
następującymi niepełnosprawnościami : mózgowe porażenie dziecięce,
okołoporodowe uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, uszkodzenie
obwodowego układu nerwowego, przepukliny, schorzenia układu ruchu,
wady wzroku. Możliwości przebywania rodzica z leczonym dzieckiem.
Ordynator : lek. med. Tomasz Rybak
Telefon : 751 26 66

Z tego co czytam, to jest tradycyjny oddział rehabilitacyjny, taki jak w
Kościerzynie, czy Zagórzu, gdzie również organizują turnusy rehabilitacyjne
dwu- i trzytygodniowe.
Nie wydaje mi sie, żeby terapia genowa była przeprowadzona w Dziekanowie, czy
gdziekolwiek w Polsce. Zresztą na świecie prowadzone są badania nad
skutecznością terapii genowej w leczeniu dystrofii, ale na razie rezultaty sa
marne.

Protandim !!! i inne nowości w DMD na świecie

Oczywiście dotarcie do pacjentów pzez poradnie jest jak najbardziej
właściwą drogą. Musimy się jednak zastanowić jak przekonać lekarzy
do współpracy. Służba zdrowia nieraz ma problemy nawet ze znaczkami pocztowymi.
Potrzeba dużo pieniędzy. Może jakiś projekt unijny na akcję informacyjną?
Jaką formę powinien mieć PP: stowarzyszenie czy fundacja?
Dysponujesz może polskim tłumaczeniem statutu lub choćby angielskim?
Będzie potrzebny prawnik, aby dostosować statut do polskiego prawa.
Gdy już zarejestrujemy organizację to dodatkowa rejestracja OPP nie powinna być
dużym problemem.
Co do zjazdu założycielskiego:
Latem w terminie 27.06-11.07 odbędzie się turnus rehabilitacyjny w Jantarze
(miejscowość w pobliżu Mierzei Wiślanej miniurl.pl/41068) dla zaników
mięśni. Będą na nim sami zainteresowani (również kilka osób z niniejszego
subwątku). Na pewno będziemy dużo dyskutować o nowej organizacji. Serdecznie
zapraszam wszystkich do odwiedzenia nas w ośrodku. Ale jako, że sezon ogórkowy
nie jest dobry do podejmowania decyzji, powinniśmy ustalić jakiś termin i
miejsce we wrześniu.
Pozdrowienia
Jacek

SPOTKANIE - Wspólny turnus np?

SPOTKANIE - Wspólny turnus np?
Od 6 lat jeździmy z Patrykiem na turnusy rehabilitacyjne. Zawsze w to samo
miejsce, ale nie o tym teraz...
Na tych turnusach spotykamy się co roku z dość dużą grupą dzieci chorób
nerwowo - mięśniowych(DMD, SMA itp), co roku umawiamy się na wyjazd w tym
samym terminie żeby sie spotykać i wymieniać informacjami. Spotykamy się z
lekarzami, dyskutujemy sami o tym czego kto sie dowiedział, oglądmy najnowszy
sprzęt - wózki, podnośniki, respiratory. Nasze dzieci bawi sie ze sobą w
najlepsze.

Tak sobie myślę,ze byłoby dobrze pojechać razem na taki właśnie turnus, każdy
z nas na tym forum zna innych rodziców.Gdyby każdy każdemu powiedział,że
jedzie możnaby zorganizować naprawde fajne spotkanie i byćmoże założyć właśnie
coś w rodzaju Parent Project. W ubiegłym roku w Wągrowcu było 15 chłopców z
DMD i kilkoro dzieci z innymi chorobami, zjechaliśmy się z całej Polski.
Uważam że to świetny pomysł dołączyć do tej grupy wieksz ilosć ludzi, co
myslicie? Jedziemy gdzieś razem w przyszłym roku?

Ja w tym jadę do Wągrowca i znów spotkam sie z innymi rodzicami. a jest wśrod
nas sporo ludzi którzy bardzo dużo wiedzą....

czy sa tu osoby z zagranicy...-opinie?!

czy sa tu osoby z zagranicy...-opinie?!

wITAM

Chcialam sie zapytac czy sa na tym forum osoby tzn. rodzice dzieci
niepelnosprawnych mieszkajacych poza Polska. Intersuje mnie
szczegolnie kraje Niemcy lub Austria -ale takze inne...
Jak tam panstwo dba o dzieci niepelnosprawne?
czy sa jakies specjalne rozwiazania-pomoce-zwroty kosztow,
finansowanie sprzetow rehabilitacyjnych turnusow, rehabilitacji itp.
Zastanawialam sie gdybym miala mozliwosc wyjechac tam...czesc
rodziny tam legalnie pracuje...tylko niestey nie znam jezyka
niemieckiego jeszcze,....no i nie bylabym w stanie narazie znalezc
tam pracy......i nie wiem wtedy jak bym sobie poradzila....
PROSZE O OPINIE I RADY
Pozdrawiam
M

Niepełnosprawne dzieci wyjeżdżają na wakacje

A mnie wkurza...
Że takie gazetki opisują i chętnie dają artykuły gdy już wszystko cacy
załatwione. A może by kidyś napisały artykuł że np. to i to stowarzyszenie chce
zorganizować obóz i potrzebne dofinansowanie? Może by dali skrawek gazety żeby
stowarzysznie mogło wymienić swoich dobroczyńców którzy chcą pomóc a może
gazeta pomogła by ich szukać. Ja jadę także na obóz dla niepełnosprawnych i
mimo dofinansowania (1000zł za 2 osoby, dla mnie mego opiekuna) z MOPR muisałem
dopłacić bo obóz kosztuje 1750zł mimo że to i tak najtańsza oferta z
rehabilitacją. Niestety sponsora musiałem szukać sam. Ale też jeszcze gorzej że
ja mam internet i mogę wysłać ileś maili z prośbą a inni nie mogą. Wysłanie
listu to kosztowna sprawa (przy większej ilości) więc lepiej te pieniądze
dołożyć do turnusu. Mnie się poszczęściło a ilu osobom nie?

Może niech GW napisze artykuł w stylu "Asia nie ma nogi i zostaje w domu bo
niestać jej na wakacje." wtedy będzie obraz bardziej prawdziwy bo 70 dzieci to
nie wiele szczególnie że to z całej Polski a nie tylko z Poznania.

najtańsze turnusy rehabilitacyjne nad morzem ?

najtańsze turnusy rehabilitacyjne nad morzem ?
Witam, proszę o namiary na najtańsze ośodki organizujace turnusy
rehabilitacyjne na polskim morzem, jest tych osordków multum

W czerwcu mają niższe ceny, niekiedy po 800 zł, znacie takie ? Proszę
podzielcie się swoimi danymi, na razie wszystko co widzę to ok 890 -
1100/1200

a moze ktoś zna coś tańśzego ? dzięki

bez żadnych zabiegów, sam pobyt i wyżywienie

Szukam nowych rodziców

Szukam nowych rodziców
W normalnych krajach (w których w dodatku nie trąbi się na okrągło
o "polityce prorodzinnej") Natalka nie potrzebowałaby rodziny
zastępczej, a jej matka nie musiałaby płakać. Pracownik socjalny
pracowałby z rodziną: nauczyłby matkę myć stół, załatwiłby nauczanie
domowe i turnusy rehabilitacyjne. Za pieniądze, które wydajemy na
pobyt Natalki w domu dziecka można by sfinansować i podjazd, i taką
przebudowę domu rodzinnego, że mogłaby się w nim czuć komfortowo.
Przecież gołym okiem widać, że to normalna rodzina, nie żadna
patologiczna, tylko zwyczajnie niezaradna. Czy to tak trudno pomóc?
Każda rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem powinna mieć taką pomoc.
Niestety, w Polsce lepiej byłoby, żeby niepełnosprawne dzieci się
nie rodziły.
U nas służby socjalne działają w sposób anachroniczny, rozrzutny i
bezsensowny. Podobnie absurdalnie wygląda opieka nad starszymi
osobami: najłatwiej zamieszkać w DPS, a jak ktoś w miarę jeszcze
przytomny i sprawny, tylko już słaby (potrzebuje, żeby zrobić
zakupy, posprzątać, ugotować, pomóc w kąpieli, czasem załatwić
sprawy urzędowe), to zaczynają się schody - dochodzących opiekunek
brak.

sanatorium - co zabrać?

''Na każdym sanatorium są choćby wieczorki
zapoznawcze, "dancingi". ''
wiem fachowo na ogłoszeniu nazywa sie to ruchowa rehabilitacja
taneczna. Ja juz widziałam te ''schorowane panie'', rano ledwo szły
na zabiegi, tak zle wyglądały po tych dancingach zakrapianych
alkoholem, kac ich męczył. Wieczorem odżywały jak nimfy wodne,
czarne rajstopki, białe szpilki, niczym myszka mickey. Ubaw
mieslimsy z mężem z owych pan, ciagle tylko obserwowały i szukały
sponsorów. Żałosny to widok, teraz rozumiemy, czemu na sanatorium
mowi się ''kurwacja''. Ostatnio w jednym z sanatoriów na południu
Polski była taka balnga, ze facet wypadł z okna i zabił się. Był
pijany, trwała super impreza, panie w welonach z firanek ''brały
sluby''. Szkoda tylko pieniędzy ZUS-owskich na takie ich leczenie.
Czlowiek jak chce wypocząć, to musi opłacać turnus, choć faktycznie
mam problem z kręgosłupem, i pobyt pomógł mi troszkę. Ja napisałam z
własnego doświadczenie stroje sportowe bo biega sie miedzy
pawilonami na zabiegi. Tak jest, ze zabiegi są w róznych budynkach,
czasami oddalonych od siebie sporo. Od 7 rano do 19.30 miałam
zabiegi w przerwie jakieś zwiedzanie, obiad, kolacja. Jesli nie było
pogody , mielismy z męzem laptopa, moglimsy posiedzieć na
internecie. Po tym pobycie wiem jedno, połowa ludzi, jedzie tam
zdrowa, w celu matrymonilano-rozrywkowym.

Łeba 2010

nie da rady przesunac bo to turnus rehabilitacyjny dla dzieci niepelnosprawnych,
organizowany przez stowarzyszenie dla ktorego nizszy koszt tez sie liczy, w
cenie 1300 jest przejaz pociagiem, zakwaterowanie (pokoje z pelnym wezlem
sanitarnym, TV, czajnik, mini kuchnia) wyzywienie, 2 rejsy statkiem, 2 ogniska,
2 dyskoteki, zabiegi po 2 dziennie, tak samo dla dziecka jak i dla rodzica,
nawet moj chlop tez sie bedzie masowal, bo nie mozna se tego odliczyc i mniej
zaplacic, ja i mlody najprawdopodobniej bedziemy miec dofinansowanie, i kasa z
fundacji ktora uzbieralismy do tej pory, na chlopa i cos przy sobie musimy
uzbierac OK 2000, , jazda pociagiem jest na tyle OK ze sie nie bedziemy martwic
czy nasz zgrzep nie stanie gdzie w srodku Polski i nie ruszy dalej
Co o tym sadzicie?? jesli sie zdecyduje jutro musze formalnosci zalatwic.

prawo

Ja dostalam orzeczenie na Oskara na stale-czyli do 16 roku zycia
oskara,potem to On przejmuje orzeczenie,mam karte parkingowa,wiec
moge korzystac z miejsc dla niepelnosprawnych,przysluguje tez
komputer z oprogramowaniem dla osob niedowidzacych(komuter dla
Homera),dofinansowanie na turnusy rehabilitacyjne,ze srodkow PFERON
wyremontowalam lazienke dla potrzeb osoby niepelnosprawnej oraz
niedowidzacej(jak mieszkalam w Polsce oczywiscie),mozna tez,ale ja
juz nie zdazylam,wyremontowac kuchnie...mowie tu o Oskarze,ktory
niedowidzi...wiecie...pismo mozna troche nagiac...biorac pod uwage
ciasne kuchnie i mozliwosc upadku....przyda sie rowniez pisemne
wsparcie lekarzy...ja bralam takie pisma od kazdego co sie
dalo,zawsze lepiej miec wiecej,niz za malo...

pożegnamy becikowe?

becikowe nie jest swiadczeniem, ktore obowiazkowo trzeba odebrac od
panstwa...
Bylabym bardziej usatysfakcjonowana, gdyby np. zmienila sie opieka
socjalna w Polsce (np. refundacje szczepien, doplacanie do turnusow
rehabilitacyjnych, czy gwarantowanie dostepu do lekarzy
specjalistow), albo udzielanie kredytow na korzystniejszych
warunkach niz to sie teraz odbywa, zeby rata nie "zzerala" calej
pensji. Wtedy becikowe nie bylo by mi potrzebne.

vojta i bobath jednocześnie

ja tez chciałam rehabilitować córkę i bobathem i vojtą jednocześnie-zaczynaliśmy bobathem, ale chciałam to po pewnym czasie połaczyć z vojtą-miałam już nawet zarezerwowany turnus rehabilitacyjny w bartoszycach.Ale zaczęłam sie radzić różnych terapeutów i lekarzy i w ostatniej chwili rozmyśliłam się.Prawie wszyscy byli na nie, bo: córka miała już 9 mcy i mówiono mi,że Vojtę powinno się rozpocząć przed ukonczeniem 6 miesiąca, bo późnij jest to zbyt stresujące dla dziecka, bo trudniej jest je "unieruchomić", bo takie dziecko już wie, czego chce. Ale co najważniejsze- dowiedziałam sie, że w kilku miejscach w Polsce Vojta jest zakazany, z uwagi na doniesienia o padaczce u dzieci rehabilitowanych tą metodą. Nie chciałam ryzykować...

Kryzys w turystyce

panie rychu - niech pan zobaczy jakie sa ceny na wakacje .pl !! to
minka panu zrzednie - co sie tyczy polskiego morza to prosze
zobaczyc jakie sa ceny w naszych kurortach na ten rok wcale nie
małe a pogoda w kratke - moi znajomi byli w tamtym roku w
jaroslawcu w panoramie morsiej - turnus rehabilitacyjny - i mieli
JEDEN DZIEN POGODY W LIPCU / turnus trwa 2 tygodnie / - a prosze
sobie zobaczyc ile kosztuje turnus rehabil. w tym roku w jaroslawcu
w panoramie morskiej !!!! - a ze juz przepracowałem szmat czasu w
polsce to chciałbym sobie pojechac za granice jak to robi moj kolega
z niemiec i pracuje w takiej samej profesji jak ja - tylko ze on
leci raz w roku bo go na to stac niestety nie stac na to polaka !
ceny w tym roku sa straszne i trzeba czekac na lasty !!! a jal nie
to nie trudno !!!!

zespół Aspergera

ja powiem tak: ostatnio nasza tyflopedagog miała zajęcia z 9letnim
chłopcem z małooczem.Jej relacja: Pani Reniu, ja na początku
myślałam, że pani Kacperek jest niedobrym, krzyczączym chłopcem.
Jednak teraz, po lekcjach z tym 9 latkiem, już wiem, jestem pewna,
ze przyczyną takiego zachowania jest słabe widzenie. Ten chłopczyk
zachowywał się dokładnie jak na początku Kacperek, z tą różnicą, że
Kacper ma 4, a Jarek 9 lat" A tak przy okazji, zapraszam na turnus
rehabilitacyjny organizowany przez Polski Związek Niewidomych w
Warszawie - tam są naprawde dobrzy fachowcy i super diagnozują
dziecko. Byłam rok temu z chłopcami i jestem na maxa zadowolona.
Kacper odnalazł tam przyjaciół, a nawet w pewnym momencie stał
się "przywódcą stada". Naprawdę warto.

Nie inforowanie o niepelnosprawności

Z części uprawnień przysługujących niepełnosprawnym pracownikom
można w świetle prawa zrezygnować. Osoba ze znacznym lub
umiarkowanym stopniem niepełnosprawności może zrzec się
siedmiogodzinnego dnia pracy na rzecz ośmiu godzin, a także nie
podlegać zakazowi zatrudniania w porze nocnej i w godzinach
nadliczbowych (limit w Polsce wynosi 150 godzin rocznie). Na
podstawie pisemnego wniosku osoby niepełnosprawnej zgodę na
zrzeczenie się tych uprawnień wyraża lekarz przeprowadzający badania
profilaktyczne lub lekarz sprawujący opiekę nad tą osobą. Ewentualne
koszty badań lekarskich ponosi pracodawca. Nie ma problemu z
powrotem do przysługujących uprawnień, o ile pracodawca wyrazi na to
zgodę.
Nie ma też obowiązku korzystania z turnusów rehabilitacyjnych, co
nie oznacza, że nie powinno się na nie jeździć. Warto jednak dużo
wcześniej ustalić z pracodawcą, kiedy na taki wyjazd się wybieramy,
zwłaszcza gdy w firmie nie ma kto nas zastąpić. Nie wolno przed
faktem dokonanym stawiać szefa i współpracowników, którzy będą
musieli nas zastępować. To samo dotyczy urlopu, którego nie można
się zrzec.
www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/17899

niepełnosprawn. a fundusze na zmiane klimatu ???

Jest możliwość wyjechania na turnus rehabilitacyjny - miejsce wybierasz spośród
ośrodków znajdujących się na liście PCPR-u (są także obiekty w górach, nadm
morzem, na Mazurach, w całej Polsce). Zgłoś się do miejscowego PCPR-u, wypełnij
prosty wniosek, dołącz zaświadczenie o dochodach i orzeczenie dziecka oraz
skierowanie od lekarza, moze być I-go kontaktu i złóż. Ale możesz mieć problem,
bo np. w Warszawie takie wnioski na lato to się składać na początku stycznia...
Teraz możesz mieć problem, ale próbuj, i tak często pieniądze przydzielają
dopiero w maju. Wcześniej musisz sprawdzić oferty ośrodków, aby były zgodne z
potrzebami i możliwościami Twojego dziecka. Coś na pewno można znaleźć, jest
tego już trochę w kraju.
Pozdrawiam.

szukam informacji na temat wyjazdów wakacyjnych

szukam informacji na temat wyjazdów wakacyjnych
Jestem osobą niepełnosprawną ruchowo. Poruszam się samodzielnie, ale tylko na
odcinkach do 1km (zwyrodnienie stawów biodrowych). Szukałam informacji na
temat wyjazdów wakacyjnych na innch forach, ale znajdowałam głownie
informacjie kierowane do osób zdrowych (aquaparki, wyciczki rowerowe itp) lub
turnusy rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych. Chciałabym wybrać się z
przyjaciólmi na wakacje w Polsce lub na Słowacji (4 osoby dorosłe i dwojka
dzieci 3 i 4 lata). Szczególnie chodzi mi o bezpieczne miejsca zabaw dla
dzieci.

pozdrawiam
Alicja

MPD - PROŚBA O POMOC

Jeśli wyjazd odbywa się w ramach leczenia sanatoryjnego, to wypisane przez
lekarza skierowanie zostanie przesłane do Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie
zostanie zweryfikowane przez zespół specjalistów. Po wydaniu pozytywnej
decyzji, osoba ubiegająca się o leczenie sanatoryjne czy też w szpitalu
uzdrowiskowym jest kierowana do ośrodka wyznaczonego przez urzędników NFZ, a
ewentualne sugestie zawarte w skierowaniu przez lekarza nie muszą być
uwzględnione.
Jeśli natomiast poszukiwany jest ośrodek, w którym organizowane są turnusy
rehabilitacyjne, to zapraszamy na portal www.niepelnosprawni.info, gdzie w
dziale Pierwsza pomoc/Ważne adresy i telefony zamieszczone jest baza
zawierająca dane ośrodków z całej Polski.

Centrum Informacyjne dla Osób Niepełnosprawnych

Dziewczyny słyszałyście...?????

W pełni się zgadzam, ze docelowym rozwiązaniem powinna być
prywatyzacja służby zdrowia, z zastrzezeniem, że niektóre grupy
społeczne (dzieci, ewentualnie kobiety w ciąży czy bezrobotni) są
objęte całkowitym (dzieci) lub częściowym (w wypadku bezrobotnych)
ubezpieczeniem.
Tyle, ze to trzeba zrobić powoli i z głową, zeby nie dojść do
takiego systemu, jak w USA. Tam pacjent z zawałem, ale bez
ubezpieczenia ma duże szanse na odesłanie z kwitkiem do domu, a
umieralność na choroby nerek wynosi 30% (u nas 1%), bo jak ludziom
się kończą pieniądze, to już nie mają sie za co leczyć, czy nawet
dializować.
Etapem pośrednim powinna być w moim odczuciu częściowa, może
zryczautowana odpłatność za najpowszechniejsze badania i
konsultacje. Niewielka, żeby nie obciążała kieszeni - po 2, 5 zł -
ale jednak. Proponowany zamiast tego koszyk usług sprawia, że cześć
bardzo chorych pacjentów nie będzie się leczyła, bo nie będzie mieć
pieniędzy na drogie zabiegi czy leki. To nie jest rozwiązanie
solidarne społecznie

To, co się robi na razie w ramach oszczędności, zakrawa na jakąś
farsę. Wstrzymano refundacje wielu leków (min. synagisu czy
sandoglobulin w leczeniu szpitalnym dla wcześniaków), obniża się
ilość bezpłatnych dni leczenia w szpitalu chorym na mukowiscydozę (z
2 tygodni do 5 dni rocznie), zmniejsza ilość bezpłatnych turnusów
rehabilitacyjnych, blokuje zakupy leków stosowanych w terapii np.
raka trzustki... To nie jest rozwiązanie . Takie oszczędności
cofają polską medycynę o 10, 20 lat do tyłu (

Tym razem przesadzili z tymi cenami!

Dziewczyny! Moja córka ma 9 lat i stwierdzone MPD, sprzet rehabilitacyjny (
wozek, pionizator,fotelik itp) bardzo ulatwia jej zycie.Ale zycie nauczylo
mnie. ze to, jaki sprzet chce kupic, to wiem to przed wizyta w sklepie. Dzieki
wielokrotym pobytom w szpitalu i na turnusach rehabilitacyjnych poznalam sporo
osb majacych dzieci z MPD, kazdy z nich przewaznie ma inny wozek, czy sprzet,
wiec mozna wymienic opienie. Dwa, dzieci sprzetu wyrastaja, czesc rodzicow
chce sprzedaj sprzet za pol ceny, a czesc rodzicow jest tak dobrych, ze
przekazuje w dobre ręce za "Bóg zapłać".... Do tego sa jeszce miejsca w Polsce,
gdzie mozna kupic w sklepach sprzet za niewygorowana oplate.Moze dlatego warto,
zeby ktos kto cos zobaczy w sklepie, i nie wie, czy to jest dobre, zapyta sie
na forum o opinie. Warto sprobowac.
PS. do Igge. Moja corka uzywa Maclarena od 5 lat. Jest to jeden z dwoch wozkow
spacerowych ( osobny jescze ma do przedszkola)- tzw. miejski, bo sie szybko
rozklada i malo zajmuje miejsca w autobusie. Ale na spacery, szczegolnie po
nietwardej nawierzchni-nie. Tu sie sprawdza stara poznanska firma Komfort. Moze
nie sa one najladniejsze,ale bardzo wygodne. I oto przeciez chodzi.
Pozdrowienia.

ośrodki rehabilitacyjne gdzie najlepsze

ośrodki rehabilitacyjne gdzie najlepsze
Witajcie. Moja córeczka ma 15 miesięcy i jest rehabilitowana tak naprawdę od
3 miesięcy (wcześniej miała operacje i nie mogła być). Ma podejrzenie mpd lub
co najmniej opóźnienia spowodowanego b. długą hospitalizacją i niedowagą, nie
mogą się zdecydować. Dotąd chodziliśmy na rehabilitację w naszej
miejscowości rehabilitant "robił swoje" i myślałam, że wszystko prawidłowo
przebiega tz ćwiczenia, poprawy jednak nie było. Pojechałam na turnus
rehabilitacyjny państwowy i po 5 dniach podobnej stymulacji(Vojta i Bobath)
dzidzia ruszyła z miejsca tz pełza. Zostałam więc wyznawczynią takich
turnusów.
Jeżeli znacie adresy dobrych ośrodków rehabilitacyjnych takich maluszków
najlepiej w polsce centralnej , ale nie wykluczam innych i chcecie się nimi
podzielić byłabym bardzo wdzięczna.
Pozdrowienia dla rodziców walczących.

Co zrobić z zakładami pracy chronionej

Co zrobić z zakładami pracy chronionej
REKORD POLSKI W DZIEDZINIE REJETRACJI JEDNEJ Z FIRM TORUNSKIEGO GENIUSZA OD
ZPCHR CZYLI LIPIEC 1995 R.W TYM SAMYM DNIU ZŁOZONY WNIOSEK U WICEMINISTRA
ODPOWIEDZIALNEGO ZA SPRAWY ZPCHR OTRZYMAŁ ZGODĘ CZYLI REJESTRACJE O STATUSIE
ZPCHR!.JAK NA POLSKIE URZĘDNICZE WARUNKI TO REKORD .NIE JESTEM PEWIEN CZY
WTEDY TO WŁASNIE PANI BYŁA TYM MINISTREM W MPP i SS?,ALE W OKRESACH
PÓZNIEJSZYCH ZPCHR RODEM Z TORUNIA MIAŁY SZCZEGÓLNE WZGLĘDY!CZYZBYM SIE
MYLIŁ???!Małgorzata Ż.-P. oraz Kazimierz O. wyłudzili, jako członkowie
zarządu
Boryszewa, 17 mln zł, a nie, jak wynikało z pierwszego aktu oskarżenia, 7,6
mln zł - uważa Prokuratura Okręgowa w Płocku.

Prokuratura w Płocku podejrzewa byłych menedżerów Boryszewa o popełnienie
oszustwa. Postawiła im zarzut wprowadzenia w błąd pełnomocnika rządu do
spraw
osób niepełnosprawnych, dzięki czemu Boryszew uzyskał status zakładu pracy
chronionej. Miałoby do tego dojść w okresie od września 1999 r. do kwietnia
2000 r.

Dzięki poczynaniom menedżerów Boryszew jako zakład pracy chronionej uzyskał
dofinansowanie na pokrycie odsetek (w wysokości 6,6 mln zł) od kredytów.
Ponadto byłą prezes spółki z Sochaczewa podejrzewano o wyłudzenie prawie 1
mln zł na organizację turnusów rehabilitacyjnych dla niepełnosprawnych. - Po
dokładniejszym przeanalizowaniu sprawy okazuje się, że w sumie chodzi o 17
mln zł - mówi Lech Dąbrowski, rzecznik płockiej prokuratury. Małgorzatę Ż-P.
i Kazimierza O. zatrzymano w marcu. Sąd Okręgowy w Płocku uznał, że w grę
wchodzi przestępstwo podatkowe. Stwierdził także, że podejrzani nie są w
stanie zaszkodzić dobru śledztwa i zwolnił ich z aresztu. Prokuratura
podtrzymuje jednak zarzuty. - Do końca czerwca zostanie sporządzony nowy akt
oskarżenia, który trafi do Sądu Rejonowego w Sochaczewie. Nic w nim nie
zmienimy oprócz kwoty, jaką wyłudzili podejrzani - twierdzi L. Dąbrowski.

Małgorzata Ż.-P. pełni funkcję prezesa Elany PET, spółki zależnej toruńskiej
Elany, kontrolowanej, podobnie jak Boryszew, przez znanego inwestora Romana
Karkosika. Mimo wielokrotnych prób kontaktu, nie zdecydowała się na rozmowę
z
nami.

Łukasz Wójcik

Tekst z kolumny nr 4 Gazety Giełdy Parkiet

jestem oszustką

jestem oszustką
jestem oszustką ale zapewne jedną z tysięcy. I na dokładkę nikt w Polsce nie
widzi w tym problemu a państwo i prawdziwi niepełnosprawni tracą.
Otóż pracuję w Zakładzie Pracy Chronionej.Zatrudniono mnie jako osobę zdrową,
bo tacy też w ZPCHr pracują. Ze względu na to iż od jakiegoś czasu funkcjonuje
w kraju system dofinansowania wynagrodzeń osób niepełnosprawnych ( SOD) mój
pracodawca zarządał by osoby zdrowe poszły po orzeczenie o niepełnosprawności,
w przeciwnym przypadku będą zwolnione. I co ? Ano wszystkim osoby, które
poszły orzeczono stopień niepełnosprawności, większość zaliczono do stopnia
lekkiego, przeważnie ze względu na nadciśnienie (bo te zazwyczaj skacze na
widok lekarza więc nawet oszukiwać nie trzeba, że się jest niepełnosprawnym).
Ja miałam skrupuły , więc dostałam wypowiedzenie.Szczęściem w nieszczęściu
zwichnęłam nogę, komplikacji nie było ale co tam, pracować chciałam więc się
zdecydowałam udać do zespołu orzekającego. Orzeczono mi umiarkowany stopień
niepełnosprawności. Dalej pracuję. Korzystam z przywilejów pełną gębą. Krótszy
czas pracy, dłuższa przerwa, po roku dłuższy urlop. Wystąpiłam do pracodawcy o
pomoc finasową w zakupie pralki automatycznej z Zakładowego Funduszu ON.
Pralkę kupiłam. Pieniądze na pralki też dawano w centrum pomocy rodzinie. A że
mam rodzinę wiec im też by się pralka przydała i co ? Też bez
problemów.Wiosną pomyślałam o okresie wakacyjnym, więc złożyłam wniosek o
turnus rehabilitacyjny. Lekarz wypełniający wniosek sam zapytał się czy
wymagam opiekuna.Pojechałam więc z mężem. Aha, nie przyznałam się ( wątpię czy
ktokolwiek się przyznaje), że pracuję w ZPCHr i że mam wyższe dochody, więc
dofinansowanie przaznano mi maksymalne. U pracodawcy wystąpiłam o
dofinansowanie pozostałej części kosztu turnusu i udzielenie płatnych dni
wolnych ( poza urlopem) na uczestniczenie w turnusie. Miałam więc z mężem
darmowe wczasy nad morzem. Zastanawiam się tylko czy przegięciem nie będzie
jak ponownie pójdę wiosną po orzeczenie. Ale oszukiwać nie będę, bo naprawdę
na zmianę pogody to mi coś "kręci" w nodze.Pomnóżcie kochani taką pomoc przez
ilość takich jak ja niepełnosprawnych i będziecie wiedzieć gdzie są topione
pieniądze które mogłyby być przeznaczone na prawdziwą pomoc.

jestem oszustką

mantis77 napisał:
>Nie uwierzę ze bezstresowo wszystko Ci przyznali.
> Owszem jedną dwie rzeczy OK ale nie wszystkie co opisałaś

A czy ja tak wiele dostałam?
1.Pralkę w ZPCh - sprzęt AGD w ramach ZAKŁADOWEGO Funduszy Rehabilitacji osoby
niepełnosprawne mogą kupować w naszej firmie co dwa lata.
Zakup sprzętu ułatwiającego życie jest zgodne z rozporządzeniem o ZFRON.

2. Pralkę ze środków PAŃSTWOWEGO Funduszu Rehabilitacji - komputery zdaje mi
się dawano osobom niewidomym i niedowidzącum, moje schorzenie nie kwalifikowało
się. Mogłam się zdecydować zamiast pralki na kuchenkę mikrofalową ( dziwne, że
wg nich jest sprzęt rehabilitacyjny).
Zauważ, że pracuję w ZPCHr a tu lotem błyskawicy roznoszą się wieści, że ośrodki
pomocy rodzinie mają niewykorzystane środki , najczęściej pod koniec roku i
bojąc się, że nowy budżet im obetną na siłę wydają pieniądze.
3.Dofinasowanie turnusu - przecież przysługuje ono co roku, dostałam coś ponad
600 zł na siebie i jeszcze sumkę na opiekuna. Pozostałą część dopłacił mi
pracodawca.
Duże zakłady Pracy Chronionej mają ogromne Fundusze Rehabilitacji.Odnośnie
wydatków stanowiących przysporzenie dla firmy obowiązuje zasada de minimis, więc
chcąc nie chcąc duże środki idą na pomoc indywidualną pracownikom
niepełnosprawnym. Skoro państwo daje to dlaczego pracownik ma nie korzystać?

Pozostałe ulgi - czas pracy , 10 dni dodatkowego urlopu, płatne zwolnienia od
pracy na turnusu gwarantuje ustawa o rehabilitacji ON.Gdyby pracodawca tego nie
stosował dawno by nie było firmy
Ot i wszystko. Dużo ? 2 pralki i turnus w ciągu 2 lat, to w czym ja tak
przeholowałam?
A tak właściwie to nie mam zamiaru nikogo przekonywać jak naprawdę wygląda
polski model rehabilitacji.

soorry może jestem nie na miejscu!!

v_lucas napisała:

> jak czytam tematy dyskusji, robi mi się smutno.
> może nie "na miejscu", bo jestem tak zwaną pełnosprwną.
> ale przestrasza mnie takie podejście: dotacje, dofinansowania, zasiłki....
> wiem, że to pułapka naszego systemu.
> ale czemu nie pytacie o turnusy dla plasyków nad morzem, o wakacje dla
> komputerowców, czy spływy kajakowe!!!!! tylko o turnusy dla
> niepełnosprawnych!!!!
> aaa! bo dofinansowanie z pefronu? czy co?
> a gdzie pełnia życia?
> jest?

No to to jest dopiero temat rzeka.....
Poruszyłaś coś co sięga sedna sprawy. Po prostu w Polsce ON nie są
"uwzględnione" w głównym nurcie życia. To przestarzały system społeczny czyni
nas niepełnosprawnymi. To nieszczęsne podejście rehabilitacyjne, a nie
wyrównywanie szans. Niestety w swojej masie ciąży też brak świadomości ON i
niedostateczny wpływ na politykę państwa - brak reprezentatywnych organizacji.
Poczytaj Standardowe zasady wyrownywania szans... ONZ i porównaj z tym co jest w
Polsce. Tutaj nawet sam sejm kpi z siebie. Jest karta praw ON i zero wykonania -
nawet takiego prostego obowiązku jak coroczny raport rządu o sytuacji i
realizacji karty!!!!!!!! Może coś drgnie gdy wejdzie konwencja praw ON ONZ - już
blisko. Choć nie wiadomo jaka siła w imieniu tych 5-6 milionów
niepełnosprawnych Polaków będzie to egzekwowała. Za to wiadomo, że w każdej
demokracji państwu trzeba patrzeć na łapy. I tu kłania się niedorozwój tzw.
społeczeństwa obywatelskiego. Nam nie trzeba polityki i "solidarności" w stylu
kaczorów - czytaj: "My lepiej wiemy jak wam urządzić Świat", tylko silnego
sektora organizacji obywatelskich, strzegących praw i wolności obywateli. Nie ma
pełni bo jest dyskryminacja. Ale też parafrazując "Wolność trzeba kochać I
ROZUMIEĆ" czyli wziąć za nią odpowiedzialność. Pomoc społeczna jako rozwiązanie
wobec ON to klasyka upupiania!!

szpitale, oddziały gdzie rehabilitujecie dzieci

Ja byłam w zeszłym roku w Kiekrzu (koło Poznania). Codziennie była
rehabilitacja (normalnie 45 minut), w sobotę 40 minut. Ale dwa razy w tygodniu
był basen (szumna nazwa - mały basenik, ale zajęcia prowadziły rehabilitantki)
i wtedy rehabilitacja była skracana do pół godziny (bo basen również pół). Poza
tym psycholog 5 razy w ciągu turnusu (tyle, że w zeszłym roku turnusy trwały
tzy tygodnie, ale mówili, że mają być dwutygodniowe już w tym roku). Codziennie
rano, pół godziny odbywały się zajęcia grupowe z Weroniki Sherborne. Poza tym
była dostępna wanna z hydromasażem. Dobra opieka neurologiczna. Acha, były też
konie, dwa razy w tygodniu, ale trzeba było dopłacić 10 zł. Koszt pobytu to 500
zł opłaty za zakwaterowanie i obiady dla matki. śniadania i kolacje we własnym
zakresie. Wyżywienie dla dziecka darmowe całodzienne. Niektówym udało się
załatwić masaże dla dziecka czy parafinę. Ale za tym trzeba było pochodzić.
Nie wiem dlaczego napisałaś, że hydromasaż czy basen to raczej dla starszych
dzieci?
Dlaczego szukasz tylko turnusów z NFZ? Niestety z moiego doświadzcenia wynika,
że w ramach NFZ niewiele można uzyskać.
Ale zainteresuj się ośrodkiem "Ameryka", bodajże w Olsztynie. Słyszałam różne
opinie, ale sporo było pozytywnych. Pewnie wiele zależy od oczekiwań. W każdym
bądź razie wygląda na to, że jest to jeden z najlepszych ośródków w ramach NFZ
w Polsce. Sama nigdy nie byłam więc szczegółów Ci nie podam.
do Kiekrza papiery trzeba przysyłać jak najwcześniej w styczniu (bo tam turnusy
nie trwają cały rok jak w CZD). Z tego co wiem terminy do Ameryki są raczej
odległe.
Pozdrawiam

Turnus w Stobnie, proszę o info !

Witaj, byłam wrzesień/pazdziernik 2005 na turnusie w Stobnie.
Jakie wrażenia :
sporo zabiegów ćwiczenia ndt bobath ok 30 min/dziennie, kombinezon (
poprzez gumy koryguje ustawienie ciała dziecka), pająk (nazywany też słoneczko,
dziecko za pomoca gum i naciagów stabilizownae w pozycji czowraczej lub
pionowej poprawia uczy utrzymania równowagi dziecka),hydromasarze lub masarz
suchy /jak kto woli/, hipoterapia na konikach polskich, co drugi dzień
rehabilitacja ręki, masarz nózek, trapia czaszkowo-krzyżowa, kilka razy
logopeda. My mieliśmy akurat zajęcia gdzieś tak do 14.30 potem obiadek i czas
wolny ale różnie sa ustawiane zabiegi. Można dobrać lub zrezygnowac z jakis
zabiegów jak ktoś uzna że bardziej co innego mu sie przyda. Pokoje standardowe
bez luksusów ale z własną łazienką i dla kazdej rodziny osobno. Jedzenie dobre
i wystarczająca ilość, obiad 2 daniowy donoszony, można spokojnie dziecko
nakarmić w pokoju. Dostępna mikrofalówka, czajnik bezprzedowy, pralka, żelazko
itp. O 16.30 były zajęcia ogólne, mogły to byc zabawy grupowe na sali dla
dzieci, rysowanie, klejenie, lepienie, oglądanie filmów. Ośrodek położony w
lesie, do najbliższego sklepu we wsi trzeba iść ok40min drogą polną. O 21.00
godzinie czas dla rodziców: ognisko, piwko, posiadówka przy kawie i ciasteczku.
Zajecia od poniedizałku do soboty, niedziela wolna tzn sa organizowane jakieś
zabawy dla dzieci ale kazdy spędza jak chce czas. Terapeuci bardzo mili, ale
trzeba być realistą są to tylko 2 tygodnie i cudów nie ma co sie spodziewać.
Mój Daniel akurat wiecej zaczoł chodzić bo miał tam wiecej mozliwości a to
balkonik a to poręcze na wysokośc dziecka czy tez kombinezon który pozwalał
prawidłowo ustawiać mu nóżki. Ogólnie u mojego dziecka nastąpiła poprawa
stabilizacji, wieksza cheć do chodzenia ale trzeba pamietać że sa to tylko 2
tygodnie i cudów rehabilitacyjnych nie ma co się spodziewać.

pzdr
Dorota M.

turnusy rehabilitacyjne

turnusy rehabilitacyjne
Witamy!
Zbieramy opinie do artykułu w prasie na temat jakości turnusów w Polsce.
Prosimy osoby korzystajace z turnusów o podzielenie się swoimi wrażeniami na
stronie www.ncomp.pl/rehabilitacja/
Dziękujemy.

jak pomóc - macie jakiś pomysł?

jak pomóc - macie jakiś pomysł?
Pytanie może nie koniecznie związane z tematem forum, ale ponieważ często tu
zaglądam i odniosłam wrażenie, że ktoś z Was może mi coś podpowiedzieć w
kwestii, ktora mnie nurtuje, więc piszę.
Moja bliska przyjaciółka, pochodząca z południowo-wschodniego krańca Polski
opowiedziała mi niedawno historię młodego chłopaka( 18 lat), który mieszka w
jej rodzinnej miejscowości, a którego spotkała straszliwa tragedia. Otoż
chłopak ten - Staś uprawiał jazdę motocyklową na żużlu. Niestety, w ubiegłym
roku uległ bardzo poważnemu wypadkowi, w wyniku którego nigdy już nie będzie
mógł chodzić. Chłopak ten pochodzi z bardzo biednej rodziny, niestety, nie
przyznano mu do tej pory renty ponieważ wypadek zdarzył się w lipcu, a on
zdążył w czerwcu skończyć szkołę - ZUS wypiął się twierdząc, że nie obejmuje
go już ubezpieczenie szkolne, a on nie mial pracy, tudzież nie był
zarejestrowany w Urzędzie Pracy jako bezrobotny. No i klops - dostał
odszkodowanie, które poszło na leczenie i rehabilitację a teraz jest
problem... Moja przyjaciółka zaangażowała się w pomoc dla niego, zebraliśmy
już trochę pieniędzy dzięki którym udało się wysłać go na tygodniowy pobyt do
ośrodka rehabilitacyjnego, ale nasze pokłady już się wyczerpały a chłopak
musi przechodzić rehabilitację co jakiś czas, bo jak porobią mu się zrosty,
to nawet nie będzie mógł siedzieć! Próbowaliśmy już zaangażować w to fundację
p. Kwaśniewskiej, ale niestety, ona pomaga tylko osobom poniżej 18 roku życia.
Niestety w ramach kasy chorych rehabiliatcja przysługuje mu raz na 2 lata (2
tygodnie), a jemu potrzebna jest co pół roku. Żaden ośrodek rehabilitacyjny
nie przyjmie go bez zapłaty (a w Konstancinie to nawet z zapłatą jest
problem...) a taki tygodniowy turnus kosztuje min. 3 tys. PLN...

Mam więc ogromną prośbę:
- czy macie może jakieś pomysły jak można by jeszcze mu pomóc (do jakiej
fundacji/organizacji się zwrócić)
- może ktoś zna sposób/przepisy by można było jakoś temu chłopcu zorganizować
rentę z ZUS (on teraz nie mażadnych dochodów, a nie muszę chyba pisać, że w
tym rejonie Polski z pracą dla jego rodziców też jest bardzo krucho)

Bardzo będę wdzięczna za pomoc.
Nata

pytania rodziców na starcie

No cóż moge powiedzieć. po pierwsze ja w tym roku płaciłam za wkładke jedną 70
zł. O dofiansowanie do mojego aparatu słuchowego oprócz NFZ zwróciłam się do
Centrum Pomocy Rodzinie, tam dostałam 150% tego co NFZ zwracał, o resztę
postarałam się z PFRON-u, ale tam gdzie ja pracowałam jako niepełnosprawna w
Zakładzie Pracy Chronionej. Moim zdaniem trzeba faktycznie zbierać faktury na
wszystko, jeśli nie odarzą wszystkiego za aparat,-y to można ta różnicę
odliczyć sobie przy zeznaniu rocznym podatkowym. Oczywiście 19% tej różnicy.
Poza tym musicie postarać się(a co jest warunkiem odliczeń w takich przypadkach
do pokazania US) o orzeczenie niepełnosprawności małej Marty najlepiej z
ogólnego stanu zdrowia, trzeba podłaczyc do wniosku wszystkie mozliwe dokumenty
lekarskie, wypisy ze szpitala. O orzeczenie zwróćcie się do ZUS i do Powiatowej
Komisji orzekania Niepełnosprawności. ZUS ma zasrany obowiązek dać grupę,
przepraszam za wyrażenie, ale z własnego doświadczenia wiem,że z nimi różnie
bywa (sama mam dawna IIIgrupę i zero renty)i cała procedura długo trwa. Dlatego
nic nie stoi na przeszkodzie złozyć wniosek do drugiej komisji (moze nawet w
pierwszej kolejności). Radzę starać się od razu na umiarkowany stopień, mała ma
spore szanse. W przyszłości może z tego orzeczenia starac się o rente
socjalną, a przede wszystkim juz można korzystać z wielu ulg, np. turnusy
rehabilitacyjne, przejazdy MZK (zależne od regionu w Polsce). Z tej komisji mam
umiarkowany stopień niepełnosprawności na stałe właśnie z ogólnego stanu
zdrowia i teraz od kiedy nie mam pracy po raz pierwszy w zyciu mogę korzystać z
renty socjalnej, której ZUS nie moze mi nigdy zabrać.Hahaha.
A tak poważnie powiniście nie czekać aż marta bedzie zaparatowana tylko juz
zgłosić się do surdologopedy i ćwiczyć z nią. w Tym wieku z reguły dzieci mówią
juz mama, tata, da, am(jedzenie). Ona słyszy was, nie jest głucha.
Adam mówi o dofinasowaniu aparatów co 3 lata, no cóż ja wiem na pewno, że osoby
dorosłe, które pracują moga się starać o dofinasowanie rok wcześniej, tzn. nie
czekać aż minie 5 lat tylko zrobic to po 4 latach. ja się niezdążyłam załapać.
Nie mam pracy od 1 października, a właśnie mija u mnie 4 rok. Mozliwe,że
zmienili zasady dofinansowania u małych dzieci i to byłaby bardzo dobra
wiadomość.
Pozdrwaiam wszystkich.Magda

turnusy rehabilitacyjne

że też nikt w całej Polsce, nie organizuje turnusów rehabilitacyjnych dla tak
małych dzieci, wczoraj dowiedziałem się , że warszawski ośrodek organizuje coś
takiego, ale po pierwszy tylko swoim członkom i juz jest brak miejsc ,
będziemy radzić sobie sami )

VIATRAVEL - Centrum Integracji i Rozwoju "Via"

VIATRAVEL - Centrum Integracji i Rozwoju "Via"
Viatravel z Andrychowa (siedziba w Inkubatorze Przedsiębiorczości)to nowe
prężne, rozwijające się biuro turystyczne z aspiracjami łączenia oferty też w
razie potrzeby że szkoleniami psychologicznymi, psychoedukacyjnymi. Oferta
zatem rośnie z tygodnia na tydzień. Mają być turnusy rehabilitacyjne, może coś
dla niepełnosprawnych. To moi dalsi znajomi, ale nie zamierzam ich reklamować
tutaj tandetnie nachalnie, bo to nic nie da im dobrego. Ich oferta, Dobre Ceny
same się zareklamują w Polsce. Szukają też współpracy z wiarygodnymi
partnerami, z wiodącymi na rynku.

Sami ocenicie, oceniajcie co są warci :-) Szczerze mówiąc niewiele o nich wiem
na dzisiaj, jak działają, czy wycieczki są dobrze wspominane przez ludzi, czy
są jakieś poważne skargi na poszczególne szczegóły. Zapewne pojadę z nimi
jesienią gdzieś, czy późnym latem. Wtedy napiszę z pierwszej ręki relację w
moich oczach. Przyjaźń przyjaźnią, ale nie umiem Kłamać, zrobiłbym im krzywdę
zachwalając coś wirtualnie, liczą się relacje z pierwszej ręki. To
najważniejsze. Ktoś korzystał z ich usług? Ktoś o tym biurze słyszał? Była
wycieczka pielgrzymkowa aż do Portugalii przez inne sanktuaria.

Jeżdżą generalnie na wschód, (nawet Uzbekistan)ale są i ciekawe krótkie
wyjazdy "operowe", czy niedługo impreza we Lwowie na weekend, taka wesoła
Balanga :-)Oferta się Stale rozszerza, strona www na razie rozbudowywana.
Wydzielili się niedawno z firmy ROTAX. Teraz są samodzielni. Zatem trzeba
dzwonić, pisać, pytać, także osobiście. Nie znam wszystkich współpracowników,
ale właściciele są Przesympatyczni. Naprawdę! I zwykle jeżdżą też osobiście.
To też dodaje wiarygodności firmie. Nie będą właścieciele świecić oczami, spać
w ruderze i jeść pomyje ;-)

Czemu ich wspieram tutaj? Są moimi znajomymi i liczę na ich udział w budowie
"mojej" krainy turystycznej - DOLINY KARPIA :-)wokół Zatora (koło Oświęcimia)

Czekam zatem na opinie o VIATRAVEL z Andrychowa (koło Wadowic-Oświęcimia). To
biuro będzie się liczyło na rynku.Zapewniam, bo ci ludzie nie są pazerni, nie
oszukają! Nikt nie jest jednak idealny, stąd uwagi tutaj pozwolą im Doskonalić
się :-))Pomóżcie sobie i im. Wiele biur ma gdzieś klientów, Viatravel kocha
ludzi, właścicielka jest psychoterapeutką. Dobra kobieta :-) Poważnie.

słyszał ktoś o działalnosci charytatywnej joli k?

Nie słyszeli tylko polskojęzyczni łajdacy! :-(((
Opluwajacy wszystko co w Polsce dobre i wielkie!

***
Fundacja wsparła
1997 r.: Centralny Szpital Kliniczny Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie –
leki onkologiczne wartości 106 tys. USD, Przychodnia Onkologiczna w Gdańsku –
mammograf;
1998 r.: Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Długopolu i Bystrzycy-
Lubachowie – 100 tys. USD, Oddział Onkologii i Hematologii Dziecięcej w
Szczecinie – 60 tys. zł, Ośrodek Readaptacyjny, Hospicjum w Anielinie –
samochód Fiat, Szpital Kliniczny w Dziekanowie Leśnym – 26 tys. zł;
1999 r.: Instytut Matki i Dziecka w Warszawie – 43 tys. zł, Klinika Hematologii
i Onkologii Akademii Medycznej w Krakowie – 20 tys. zł;
2000 r.: DPS dla Dzieci Głęboko Upośledzonych w Krakowie – 100 tys. zł,
Szpitale Onkologiczne w Krakowie, Zakopanem i Lublinie – leki onkologiczne
wartości 250 tys. zł;
2001 r.: Klinika Onkologii i Hematologii w Poznaniu – 600 tys. zł; Rodzinne
Domy Dziecka – 100 komputerów;
2002 r.: Klinika Onkologii i Hematologii w Bydgoszczy –ę300 tys. zł;
2003 r.: Zasadnicza Szkoła Specjalna w Lublińcu – 32 tys. zł, Klinika
Hematologii i Onkologii przy Akademii Medycznej w Krakowie – 500 tys. zł;
2004 r.: Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie – 11 mln zł, Klinika Onkologii i
Hematologii Dziecięcej przy Akademii Medycznej w Gdańsku – 4 mln zł;
Od początku działalności fundacja „Porozumienie bez barier” organizuje także
turnusy rehabilitacyjne (677 tys. zł), badania mamograficzne dla kobiet z
terenów wiejskich (400 tys. zł), wyjazdy zagraniczne dla sierot (3 mln zł);
funduje stypendia (936 tys. zł) oraz maluje dziecięce szpitale (2 mln zł). (MKA)

turnus rehabilitacyjny w Stobnie jak tam jest?

Witaj, jestem po 2 tygodniach pobytu na turnusie w Stobnie. Jakie wrażenia :
sporo zabiegów ćwiczenia ndt bobath ok 30 min/dziennie, kombinezon (
poprzez gumy koryguje ustawienie ciała dziecka), pająk (nazywany też słoneczko,
dziecko za pomoca gum i naciagów stabilizownae w pozycji czowraczej lub
pionowej poprawia uczy utrzymania równowagi dziecka),hydromasarze lub masarz
suchy /jak kto woli/, hipoterapia na konikach polskich, co drugi dzień
rehabilitacja ręki, masarz nózek, trapia czaszkowo-krzyżowa, kilka razy
logopeda. My mieliśmy akurat zajęcia gdzieś tak do 14.30 potem obiadek i czas
wolny ale różnie sa ustawiane zabiegi. Można dobrać lub zrezygnowac z jakis
zabiegów jak ktoś uzna że bardziej co innego mu sie przyda. Pokoje standardowe
bez luksusów ale z własną łazienką i dla kazdej rodziny osobno. Jedzenie dobre
i wystarczająca ilość, obiad 2 daniowy donoszony, można spokojnie dziecko
nakarmić w pokoju. Dostępna mikrofalówka, czajnik bezprzedowy, pralka, żelazko
itp. O 16.30 były zajęcia ogólne, mogły to byc zabawy grupowe na sali dla
dzieci, rysowanie, klejenie, lepienie, oglądanie filmów. Ośrodek położony w
lesie, do najbliższego sklepu we wsi trzeba iść ok40min drogą polną. O 21.00
godzinie czas dla rodziców: ognisko, piwko, posiadówka przy kawie i ciasteczku.
Zajecia od poniedizałku do soboty, niedziela wolna tzn sa organizowane jakieś
zabawy dla dzieci ale kazdy spędza jak chce czas. Terapeuci bardzo mili, ale
trzeba być realistą są to tylko 2 tygodnie i cudów nie ma co sie spodziewać.
Mój Daniel akurat wiecej zaczoł chodzić bo miał tam wiecej mozliwości a to
balkonik a to poręcze na wysokośc dziecka czy tez kombinezon który pozwalał
prawidłowo ustawiać mu nóżki. Podsumowując jeśli ma sie środki pienieżne z
dofinansowań i w planie wyjazd na turnus to polecam jeśli natomiast ktoś zbiera
na wyjazd cały rok własne pieniadze i jedzie tam z najdzieją na dużą poprawe
stanu dziecka to odradzam - korzystniejsza bedzie długotrwała rehabilitacja na
miejscu bo koszt niemały ~3000 zł.

pzdr
Dorota M.

mój brat

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Muszę Wam napisać że ja z bratem rozmawiałam
na temat opieki nad mamą on powiedział że on nie potrafi opiekować się chorą
osobą ale ja mówiłam że nieraz to chodziło mi o to żeby z nią posiedzieli
porozmawiali żebym ja w tym czasie mogła coś zrobić w domu lub na chwilę wyjść z
domu. Brat i bratowa nawet na to nie mieli czasu. Jak była w szpitalu to
najpierw powiedzieli że ustalimy dyżury a potem było tak że ja byłam od rana i
czekałam o godz 18 na zmianę żebym mogła jechać do domu odpocząć to wtedy
dowiedziałam się przypadkowo że brat musiał podlewać trawnik dopiero jak
zadzwoniłam i powiedziałam że nie tak się umawialiśmy i że ja od rana jestem to
na godzinę przyjechał. Ja nie żądałam od nich żeby cokolwiek koło mamy robili
tylko trochę zainteresowania z ich strony.
Właśnie wrócili z Włoch i brat rozmawiając przez telefon z ojcem zaczął
opowiadać jakie autostrady jaki inny świat niż Polska a ja chętnie bym go
zapytała się jak sobie radzi z myślą że już nigdy nie zobaczy mamę.
To znaczy on ma prawo się odreagować a ja ojciec po amputacji nogi syn
niepełnosprawny mąż po zawale . Co ze mną zrezygnowaliśmy z turnusu
rehabilitacyjnego żeby opiekować się matką a teraz jestem cały czas z ojcem bo
nie chcę żeby się totalnie załamał. Zabieramy go do sklepu na działkę i zawsze
ktoś jest w nocy z nim.
Właśnie o to mi chodzi żeby miał chociaż trochę taktu i zrozumienia dla nas i
nie chwalił się tym wyjazdem . Owszem miał szczęście pojechał odpoczywał ale na
tym koniec. Niech lepiej spyta się jak ojciec się czuje jak po tym wszystkim
doszliśmy do siebie.
Nie on tylko ja byłam przy niej jak odchodziła sami przyznacie że to jest
straszny moment i przerażający który ciągle mam przed oczyma.
Gdybym nie była świadkiem to bym myślała że to nieprawda.

Konkurs na projekt Domu Małego Księcia

Projekt Domu Małego Księcia już jest!!!!!
Konkurs na projekt hospicjum dla dzieci rozstrzygnięty

Sylwia Szewc 24-10-2005 , ostatnia aktualizacja 24-10-2005 20:45

Miasteczko niewielkich domków, wokół nich alejki i mnóstwo zieleni - tak
wygląda zwycięski projekt nowej siedziby Hospicjum im. Małego Księcia

- Ten projekt jest bliski ideału. To dom, który będzie przygarniał chore dzieci
i je "przytulał". Budzi ciepłe i miłe skojarzenia - mówi o zwycięskim pomyśle
architekt Jacek Ciepliński, przewodniczący sądu konkursowego. - Z okien pokoi
widać zieleń, która uspokaja, dodaje życia. A pomieszczenia wydają się
kameralne i przytulne - wylicza zalety projektu.

Konkurs, do którego zgłosiło się osiem firm architektonicznych z całej Polski,
trwał od wiosny. Jak mówi ojciec Filip Buczyński, który kieruje Hospicjum im.
Małego Księcia, budowa nowej siedziby jest konieczna: - Nasza obecna placówka
jest mała, a potrzeb coraz więcej. Teraz opiekujemy się chorymi dziećmi w
domach. Jeśli będziemy mieć więcej pomieszczeń, będziemy mogli urządzić ośrodek
rehabilitacji i opiekować się dziećmi także tu, na miejscu - przekonuje.

Obecna siedziba hospicjum przy ul. Hutniczej zajmuje 120 mkw. Nowa, która
powstanie przy ul. Lędzian (boczna Nałęczowskiej), będzie mieć ok. 4 tys. mkw.

Projekt zakłada urządzenie centrum terapii dla rodzin w żałobie, hostel dla
dzieci, które będą mogły przyjeżdżać na turnusy rehabilitacyjne, gabinet
stomatologiczny z chirurgią szczękową, aptekę, a także salę konferencyjną czy
magazyn na leki. - Będzie też wypożyczalnia sprzętu medycznego, która za darmo
udostępni pompę infuzyjną, inhalator, materac czy łóżko. Tak, by rodzina mogła
zabrać umierającego do domu - dodaje o. Buczyński.

Dom Małego Księcia - bo tak będzie nazywać się nowa siedziba hospicjum -
przyjmie pod opiekę nawet 80 dzieci, dwa razy więcej niż teraz.

Budowa rozpocznie się wiosną, a skończy latem 2007 r., na dziesięciolecie
powstania hospicjum. Inwestycja ma kosztować ok. 10 mln zł. Placówka zamierza
ubiegać się o dofinansowanie z funduszy europejskich.

BRAWO FUNDACJA, GRATULACJE DLA ARCHITEKTÓW!!!!!

jak USA demokratyzuje Irak - opowieść sprawcy

To może ja tak trochę a propos...
Przeczytałem ten artykuł. Niewykluczone, że jest w nim jakaś część prawdy - kto
tam wie, jak armia USA swoich żołnierzy szkoli.

Z drugiej strony... Powiem Wam tyle: akurat przez dobiegający właśnie końca
tydzień mieliśmy w szpitalu turnus rehabilitacyjny dla polskich żołnierzy
rannych w Iraku. Przez 5 dni robiliśmy dla nich grupę terapeutyczną... i mogę
powiedzieć tyle, że chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy w szpitalu ludzi z tak
dramatycznymi, szokującymi historiami.

Dlatego też ów artykuł budzi we mnie pewnego rodzaju sprzeciw... Nie wątpię, że
wojna to brudna sprawa, że zdarzają się nadużycia, zbrodnie nawet... Ale też
przez ostatnie dni słuchaliśmy, jak to wszystko wygląda z punktu widzenia
żołnierzy. I jeśli mogę opisać jakoś moje odczucia wobec tych ludzi, to przede
wszystkim tak, ze budzą oni mój największy szacunek. Nasi żołnierze przeżywają w
Iraku bardzo dramatyczne sytuacje, mają upiornie niebezpieczną pracę - i
niestety, niemało z nich płaci za to ogromną cenę.

Dlatego też ów artykuł mi nie leży, bo przedstawia sprawę tak, że żołnierze
amerykańscy nic w Iraku nie robią, tylko sadystycznie masakrują cywilów. A po
tym, co usłyszałem od naszych żołnierzy, mam wrażenie, że jest to jednostronny
obraz. To może być część prawdy... ale nie cała. Nie podoba mi się, że z tego
tekstu wynika, że żołnierze w Iraku to tylko nawiedzeni mordercy... Po tym,
czego się dowiedziałem, to ostatnią rzeczą, jaką bym chciał, jest to, żeby ktos
naszym żołnierzom rzucał w twarz, że są mordercami. Ci ludzie na to ne
zasłużyli. I myślę, że przeciętny amerykański żołnierz też nie.

jak USA demokratyzuje Irak - opowieść sprawcy

stephen_s napisał:

> Przeczytałem ten artykuł. Niewykluczone, że jest w nim jakaś część prawdy - kto
> tam wie, jak armia USA swoich żołnierzy szkoli.
>
> Z drugiej strony... Powiem Wam tyle: akurat przez dobiegający właśnie końca
> tydzień mieliśmy w szpitalu turnus rehabilitacyjny dla polskich żołnierzy
> rannych w Iraku. Przez 5 dni robiliśmy dla nich grupę terapeutyczną... i mogę
> powiedzieć tyle, że chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy w szpitalu ludzi z tak
> dramatycznymi, szokującymi historiami.
>
> Dlatego też ów artykuł budzi we mnie pewnego rodzaju sprzeciw... Nie wątpię, że
> wojna to brudna sprawa, że zdarzają się nadużycia, zbrodnie nawet... Ale też
> przez ostatnie dni słuchaliśmy, jak to wszystko wygląda z punktu widzenia
> żołnierzy. I jeśli mogę opisać jakoś moje odczucia wobec tych ludzi, to przede
> wszystkim tak, ze budzą oni mój największy szacunek. Nasi żołnierze przeżywają
> w
> Iraku bardzo dramatyczne sytuacje, mają upiornie niebezpieczną pracę - i
> niestety, niemało z nich płaci za to ogromną cenę.
>
> Dlatego też ów artykuł mi nie leży, bo przedstawia sprawę tak, że żołnierze
> amerykańscy nic w Iraku nie robią, tylko sadystycznie masakrują cywilów. A po
> tym, co usłyszałem od naszych żołnierzy, mam wrażenie, że jest to jednostronny
> obraz. To może być część prawdy... ale nie cała. Nie podoba mi się, że z tego
> tekstu wynika, że żołnierze w Iraku to tylko nawiedzeni mordercy... Po tym,
> czego się dowiedziałem, to ostatnią rzeczą, jaką bym chciał, jest to, żeby ktos
> naszym żołnierzom rzucał w twarz, że są mordercami. Ci ludzie na to ne
> zasłużyli. I myślę, że przeciętny amerykański żołnierz też nie.
>

Bardzo podoba mi się Twoja, niezwykle potrzebna wypowiedź...

No widzisz, Stepfan, nie ma to jak możliwość weryfikacji przeczytanych w GW
tekstów własnym lub nawet cudzym, ale wiarygodnym doświadczeniem...

Tak, apropos...

Wojna ZAWSZE nęciła różnej maści bydlaków, bo na froncie często zupełnie
bezkarnie można dać upust własnym dewiacjom, własnemu zdegenerowaniu i jeszcze
za „twardziela“ i bohatera się uchodzi...

Jednakże generalizowanie takich patologii, rozciągnie ich na WSZYSTKICH
żołnierzy jest rzeczywiście absurdem...

Pozdrawiam

Fundacje , chore dzieci, zarobki

Anullo nie piszemy o tej samej sytuacji. Ta o której ja pisze rozpętała się
burza na jednym z forów pomocowych.
Operacja mogła być wykonana w Polsce a na stronie dziecka nie było takiej
informacji (widziałam stronę innego dziecka na której było dokładnie wyjaśnione
dlaczego rodzice wolą żeby operował dr Malec)a za to był apel o treści z której
wynikało, że tylko operacja w Monachium daje szansę na życie temu dziecku. Potem
okazało się, że nie jest to prawdą, wada serca nie była aż tak skomplikowana,
dziecko zostało operowane w Krakowie (z tego co pamiętam) bo nie zebrano
potrzebnej kwoty i wszystko z nim na szczęście w porządku. Ja i i wiele innych
osób jednak poczuło się oszukanych w tym przypadku.

Co do rodziny wielodzietnej oczywiście nie chodzi mi tylko o ilość dzieci w tym
przypadku ale po prostu znalazłam stronę dziecka gdzie był dramatyczny apel o
pieniądze na rehabilitację i na turnus rehabilitacyjny (dokładnie wyliczone ile
godzin rehabilitacji potrzeba, ile kosztuje godzina, ile ten turnus), podsyłałam
znajomym którzy nie bardzo wiedzieli gdzie wpłacić swój jeden procent, niektórzy
wpłacili pieniądze tak po prostu a potem jeden z tych znajomych podesłał mi
linka do bloga. A tam, obiady w restauracjach, coroczne wczasy zagraniczne, nowy
wózek dla każdego dziecka bo każde jest wyjątkowe i nie będzie jeździć używanym
po młodszym rodzeństwie i znowu burza, wiele niemiłych słów i oskarżeń a mama
odpowiada, że ma chore dziecko i im się należy.
Dla mnie jest to wykorzystywanie choroby dziecka i tyle. Byłam strasznie
zdegustowana i zwątpiłam w sens pomocy osobom których nie znam.
Żeby nie było nie trafiłam tylko na takie niechlubne przypadki, znam wiele osób
którym taka pomoc jest niezbędna, osób które dzięki niej mogą normalnie żyć, nie
o suchym chlebie i wodzie ale po prostu normalnie.

turnus rehabilitacyjny???

Hej, my bylysmy 2 razy w Koscierzynie. Pierwszy raz Ala miala
7miesięcy za drugim razem 11mcy. W Kościerzynie (pomorskie) turnus
trwa 3tyg. i kosztuje ok. 300zł (łóżko dla matki/ojca) to nie jest
ośrodek rehabilitacyjny, tylko wydzielone skrzydło szpitala, w
którym przebywają dzieci z rodzicami + personel. Sa dwie sale
ćwiczeń wyposażone w standardowe urządzenia + masaże, kąpiele
perełkowe itp. Male dzieci ćwiczą ndt bobath (najlepsza jest p.
Malgosia)- my tak cwiczylysmy + masaze. Najmniejsze dziecko jakie
tam widziałam miało ok. 2 miesięcy. Po pierwszym pobycie byłam
zadowolona, widać było wyraźne efekty, jednak następny turnus nic
już nie zmienił i wtedy zmieniliśmy ndt na vojte dzieki czemu
mała "ruszyła z kopyta". Okres oczekiwania na turnus 3miesiące, choć
pierwotnie miał wynosić 6miesięcy (dzwoniłam raz w tygodniu żeby
zapytać czy jakieś dziecko nie dojechało)
Z moich obserwacji: jeśli ktoś ćwiczy ndt i ta terapia przynosi
efekty a w Kościerzynie trafi do p. Malgosi, to codzienne cwczenia
przez 3tyg. na pewno przyniosa efekt. Wada: ćwiczenia trwają tylko
1h wg mnie to trochę mało- maluchy, starsze dzieci mają dodatkowo
kapiele perełkowe, masaże, i inne. Drugą sprawą jest łatwość
zarażenia się jakąś infekcja- u nas był katar ale były dzieci, które
łapały rotawirusa (Ala była zaszczepiona i chyba tylko to ją
uratowało). Trzeba pamiętać, że jest to w prawdzie odizolowane ale
zawsze skrzydło szpitalne (ta sama lekarka robi obchód na dzieciach
chorych i rehabilitowanych a jak zauważyłam przy nas nigdy nie umyła
rąk co zresztą jest częste wśród polskich lekarzy !) Nam ten
ośrodek polecała nasza neonatolog bo znała wiele dzieci, u których
po powrocie stamtad widziała wyraźną poprawę.
Szpital nie organizuje dodatkowych atrakcji typu ognisko itp.
jedzenie otrzymuje tylko dziecko, rodzic stołuje się we własnym
zakresie, z dzieckiem może być obydwoje rodziców, szpital jest dość
nowy (ma 10lat) i jest położony na skraju miasta w lesie, ma ładny
zadbany ogród. Na dzień dzisiejszy gdzie dla nas najważniejszym
ćwiczeniem jest ćwiczenie vojtą ja bym Kościerzyny nie wybrała.
Pozdrawiam

Wozek dla Mateuszka

Do niedawna sama mieszkalam w Polsce z dzieckiem niepelnosprawym i wiem ze
koszt kazdego sprzetu rehabilitacyjnego czy nawet samej rehabilitacji zawsze
przerasta koszty zarobkow rodzicow czy opiekunow.
Wozek z Ebay ma jedna podstawowa wade a mianowicie nie masz na niego gwarancji
i jak bedzie jakas wada to musisz szukac czesc zamiennych w Polsce i to nie
zawsze beda orginaly.Bedziesz musiala jeszcze zaplacic clo na granicy i koszt
transportu nie wiem czy to sie oplaca.
Zgadzam sie z moja przedmowczynia ze dla Mateuszka potrzebny jest wozek
iwalidzki.
Twojej historii do konca nie doczytalam przepraszam ale jezeli
niepelnosprawnosc Mateuszka jest dla Ciebie swieza sprawa to wejdz na forum
www.niezwykla-kraina.pl/forum/index.htm
Tam sa Mamy ktore maja dzieci z rozczepem kregoslupa i sa kopalnia wiedzy
jezeli chodzi o rehabilitacje czy sprzet do cwiczen oraz wszelkie przepisy itd.
Ja wozek dla zalatwialam tak: Od lekarza bierze sie wniosek na wozek idziesz z
nim do NFZ aby podsteplowali oni daja dofinansowanie 1800 zl (nalezy sie raz na
3 lata do momentu pelnoletnosci dziecka) nastepnie idziesz do Powiatowego
Centrum Pomocy Rodzinie i skladasz wniosek o dofinansowanie warto miec fakture
pro forma wybranego wozka. Jezeli dalej Ci brakuje to skladasz dokumenty do
Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy OWsiak oni daja na sprzet
rehabilitacyjny, teraz jest dobry okres bo rozliczyli sie juz z tegorocznej
orkiestry. Tym sposobem mozesz uzbierac na wozek ktory kosztuje nawet 6-7
tysiecy zl.

Mozesz tez zalozyc Mateuszkowi konto w fundacji www.dzieciom.pl i zbierac
pieniadze poprzez wysylanie apeli do firm czy gazet aby miec na turnusy
rehabilitacyjne.
mozesz napisac do Fundacji Polsat lub TVN Nie jestes sam oni daja pieniadze na
zasadzie umowy darowizny. Masz wiele morzliwosci na wlasnym podworku
wozka poszukaj na stronie forum tam sa linki do firm lub na www.mobilex.pl
pozdrawiam

schizofrenia

Nie ma bezposrednich dowodow na wspolzaleznosc schizofreni i
narkotyków, narkotyki moga nasilic objawy ale raczej nie wywolac
chorobę( chociaz nie poznalismy tej choroby na 100 % i nie jest
kilka hipotez co ja wywoluje). Pewne jest natomiast ze w przypadku
zdjagnozowania schizofreni narkotyki moga nawet uniemozliwic
leczenie. W przypadku schizofreni paranoidalnej ( na przemian stany
euforyczne i depresyjne) marihuana moze poglebic stany depresyjne,
zreszta marihuane i alkohol nie powinni zazywac osoby podatne na
sama depresję , lub cierpiące na ta chorobę .

Szacuje sie że na schizofrenię choruje okolo 1 % spoleczenstwa. A
wiec statystycznie kazdy w kazdym 100 tys miescie jest okolo 1000
schizofrenikow.
Jest tez dobra wiadomosc . Medycyna robi galopujacy postep w
leczeniu. Takze leki nowej generacji sa coraz lepiej dostepne. W
przypadku szybkiego zdjagnozowania choroby ( rodzice czasem mysla ze
to np.bunt mlodzienczy ), zaakceptowaniu przez chorego ze jest
chory ( jak w przypadku alkoholizmu ludzie twierdza ze sa jak
najbardziej zdrowi), kompleksowego leczenia farmakologicznego i
czestych konsultacji z lekarzem mozna z ta choroba zyc jak normalny
czlowiek. Znam przypadki ludzi ktorzy po epizodzie chorobowym
wracaja na studia, do pracy, zakladaja rodziny, maja dzieci itp.
Nie mozna tez ulegac przekonaniu ze jesli ktos jest chory to brat
czy siostra albo dziecko tez bedzie chore. nie ma na to zadnych
dowodow.
W Polsce powstalo wiele fundacji i stowarzyszen pomagajacych chorym
na schizofrenie. Bezplatne turnusy rehabilitacyjne, opieka
psycholigiczna, projekty typu :"powrot do pracy", firmy socjalne
specjalnie dla osob chorych itp. jest na wyciagniecie reki .

pytania ? masstero@gazeta.pl

Jestem zdezorientowany...

Jestem zdezorientowany...
Wprawdzie od lat w Żaganiu nie mieszkam, jednak dość często bywami dlatego
swój ogląd sytuacji gospodarczej miasta mam. A tu taki kwiatek! I komu teraz
wierzyć?

"Tygodnik Żarsko-Żagański
1 Października 2005
GDZIE SIĘ PODZIALI...?

- Patrząc na dane PUP-u bezrobotnych specjalistów nie brakuje. Jest ich ponad
pięciuset w powiecie - mówi dyrektorka urzędu Wioletta Tybiszewska
fot. Bartosz Hucał
Miasto od lat uważane było za włókiennicze centrum zachodniej Polski. Przez
lata istniało tu technikum włókiennicze. W urzędzie pracy zarejestrowanych
jest ponad 500 osób z włókienniczym wykształceniem, jednak do pracy w tej
branży nie ma chętnych.

Nie wrócą już chyba czasy, kiedy połowa mieszkańców miasta pracowała w
przemyśle włókienniczym. Ale nadal w tej branży można zdobyć zatrudnienie.
Patrząc na dane z Powiatowego Urzędu Pracy w Żaganiu bezrobotnych
specjalistów nie brakuje. - Jest ich ponad pięciuset w całym powiecie -
informuje dyrektorka PUP Wioletta Tybiszewska.
A oto dokładna statystyka: przędzarze - 114 (w tym 18 zarejestrowanych w
pierwszej połowie tego roku), tkacze - 88 (29), technicy włókiennicy - 69
(30), szwaczki - 135 (57) oraz krawcy - 205 (73).

Rynek wyczerpany

Okazuje się, że to tylko liczby. W ostatnich tygodniach chętnych do pracy
poszukiwały dwie duże żagańskie firmy - Bob Polska oraz Bartex. I albo ludzi
nie ma, albo nie ma specjalistów. - Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie ma
chętnych do pracy u nas - mówi dyrektor Bob Polska Tadeusz Roksela. - Od
kilku tygodni spotykamy się z kandydatami i zatrudniamy nowych pracowników.
Bob zatrudnia teraz 320 osób, za kilka miesięcy ma być ich 350. - To
praktycznie podwojenie zatrudnienia sprzed roku, kiedy pracowało u nas 180
osób - tłumaczy T. Roksela. - Wyczerpaliśmy już rynek specjalistów w Żaganiu
i teraz zaczynamy przyjmowanie ludzi niewykwalifikowanych.
Bob Polska poszukuje m. in. tkaczek i dziewiarek. Jednak musi je sobie sam
wyszkolić. - Dobrze układa nam się współpraca z urzędem pracy, ale niestety
brakuje ludzi wykwalifikowanych. Dlatego często przyjmujemy takich bez
odpowiedniej specjalizacji - dodaje T. Roksela. - Ich szkolenie i wdrożenie
do naszej pracy zajmuje więcej czasu, ale nie mamy wyjścia.
Problemy ma też Bartex. Dwa miesiące temu firma dała ogłoszenia do prasy i
lokalnej telewizji, że poszukuje ludzi.
- Nikt się nie zgłosił - mówi prezeska Barteksu Anna Buganik. - Dlatego
postanowiliśmy wydrukować dziesięć tysięcy ulotek. A listonosze roznosili je
po mieście. Specjalnie nie daliśmy nazwy firmy tylko telefon kontaktowy.
Tym razem efekt był piorunujący... zgłosiło się 14 osób. - Z tej liczby do
dziś pracuje zaledwie kilka - tłumaczy prezeska.
- To jednak nie tylko nasz problem, ale całej Polski. Nawet w Łodzi, stolicy
włókiennictwa, brakuje odpowiednio wykształconych ludzi.

Kiepski dojazd

Nie ma ludzi do pracy, skąd więc urzędowe statystyki? - To głównie osoby
spoza Żagania, których problemem jest dojechanie do miejsca pracy - tłumaczy
W. Tybiszewska. - Jeżeli ktoś pracuje na trzy albo nawet cztery zmiany, to w
nocy nie ma jak dojechać.
Inną grupą są pracownicy, którzy w danej firmie się nie sprawdzili. - Albo
byli zwalniani, albo sami się zwalniali. I teraz już tam nie wrócą - wyjaśnia
dyrektorka urzędu pracy.
- W pewnym momencie mieliśmy całą grupę ludzi na zwolnieniach lekarskich.
Uciekali od pracy. Inni dorabiali do minimum socjalnego i nie za bardzo się
przykładali - mówi A. Buganik.

Nie chcą się uczyć

Gdy przepytujemy kolejkę przed urzędem pracy w Żaganiu o możliwość
zatrudnienia w jednej z miejscowych firm, najczęściej słyszymy "krwiopijcy”. -
Za 400-500 złotych nie będę harował jak wół. Wolę pojechać dorobić na czarno
w Niemczech - mówi Marek.
- Wymagają od nas nie wiadomo jakich umiejętności. A w zamian niewiele dają -
dodaje Kasia.
- U nas ludzie mają naprawdę rozbudowany pakiet socjalny. Wysłaliśmy 100 osób
na turnus rehabilitacyjny. Kilkadziesiąt osób było na wycieczce w Rzymie.
Płacimy wszelkie świadczenia - zapewnia A. Buganik.
Dla pracowników, którzy nie mają odpowiedniego wykształcenia urząd pracy
organizuje kursy. - Kilkanaście lat temu były inne maszyny i sprzęt. Dlatego
teraz chcemy nauczyć ludzi obsługi czegoś nowego, pracy włókienniczej, ale
już o innej specyfice - tłumaczy W. Tybiszewska. - Kiedyś ciągle robili to
samo, dziś mają specyficzne zamówienia, muszą być elastyczni.
Żadnego zainteresowania przemysłem lekkim nie ma też wśród młodzieży. Po
prośbach firmy Bob, Zespół Szkół Tekstylno - Handlowych po latach znów miał
otworzyć kierunki włókiennicze. Jednak nie otworzył. - Zainteresowanie było
zerowe. Młodzi ludzie nie chcieli kształcić się na włókienników - tłumaczy T.
Roksela.

TOMASZ HUCAŁ
thucal@gazetalubuska.pl"

życie RODZINNE osób niepełnosprawnych

Nadal Cię lubię ;-)
No roś mnie zaskoczyła. Ciekawe co miałaś na myśli pisząc że jesteś "popsuta"
To charakterku? Czy raczej twoich nóżek bez obcasów?

Drugi post mnie zaskoczył. I mamy coś wspólnego :-) Też mam kuschala K4
airlite. Piękny wózek prawda? Dla ścisłosci dodam że mój jest czarny ze zmienną
geometrią kółek. Ta ostatnia opcja była mi potrzebna do tańca na wózkach bo na
nim tańczyłem. Ale mistrzostwo polski pierwszy raz zdobyłem na swoim starym
rupieciu MUSI ale dziękuję sponsorom że nie muszę się na nim już telepać. Sama
wiesz jaki drogi więc nie będę utyskiwał bo ważne że już mam. Nie wiem gdzie
mieszkasz ale ja już bywałem w górach i jakoś dawałem radę (byłem 2x w polanicy
zdroju raz w pasterce [to góry stołowe] i w zeszłym roku w zakopanem, wszędzie
byłem po dwa tygodnie i jeździłem sam). Co prawda sam mieszkam na niziznie (w
Poznaniu) ale uważam że do gór się można przyzwyczaić. Co do krawężników itp.
to też nie umiałem na początku i polecam naukę aktywnej rehabilitacji. Może
pojechałabyś na taki turnus? Tam uczą jak się ubrać, jak jeździć, a nawet o
bardziej intymnych rzeczach. Sam nie brałem udziału bo niestety nie przyjmują
osób z odlezynami a ja je mam ciągle. Obecnie pod pięatą i na brzuchu.

Też jestem paraplegikiem ale póki łapki zdrowe (moja dziewczyna mówi że za
zdrowe :-) ) to jest OK. Myślę że podołasz sobie z przyszłością i otworzysz się
na innych kiedyś. A może w przyszłości twoje dzieci cię będą wyciągać na dwór.
Tylko mi nie mów że to nie możliwe bo zawsze są sytuacje nawet jeśli lekarze
powiedzą że nie (choć oni do końca i tak nie zdecydują póki samemu się nie
spróbuje i nie sprawdzi) to można adoptować. Ale może nie chcesz mieć dzieci.
zresztą to nieważne ważne żeby wyjść do ludzi.

Może na dzien dzisiejszy rozwiązaniem byłby pies który by cię wyciagał na
spacery a w domciu pomagał. Widziałem pokaz w Zamościu gdzie psy były tak
wytresowane że pomagały dziewczynie z zanikiem mięśni, oprócz tam właczania
światła czy otwierania drzwi podawały przedmioty itp. np. komórkę. Sorry że tak
klepię o tym wszystkim ale dużo widziałem i uważam że ludzie na wózkach powinni
uczestniczyć w życiu społecznym. A może chcesz pomagać innym? Jakiś wolontariat
itp. ?

Podam Ci dwa ciekawe linki. Sama zdecyduj czy Ci się przydadzą.

www.alteri.ipon.pl - to adres stronki o szkoleniach psów na pomocników
dla niepełnosprawnych ruchowo, stowarzyszenie działa na terenie polski.

www.far.org.pl - to stronka fundacji aktywnej rehabilitacji. Działa w
całej polsce ma oddziały regionalne. Wbrew nazwie rehabilitacja to nie
odpowiednie słowo. Oni pomagają nauczyć się normalnie żyć i pokonywać bariery
(krawężniki, schody itp.)

P.S. No no ta rozmowa staje się coraz ciekawsza ;-)

Zniżka na bilet do sanatorium - II grupa

Do 78% ulgi w pociągach PKPi autobusach PKS mają prawo dzieci i
młodzież niepełnosprawna oraz ich rodzice lub opiekunowie. Z ulgi
tej można skorzystać na trasie z miejsca zamieszkania lub miejsca
pobytu do: przedszkola, szkoły, szkoły wyższej, placówki opiekuńczo-
wychowawczej, placówki oświatowo-wychowawczej, specjalnego ośrodka
szkolno-wychowawczego, specjalnego ośrodka wychowawczego, ośrodka
umożliwiającego dzieciom i młodzieży spełnianie obowiązku szkolnego
i obowiązku nauki, ośrodka rehabilitacyjno-wychowawczego, domu
pomocy społecznej, ośrodka wsparcia, zakładu opieki zdrowotnej,
poradni psychologiczno-pedagogicznej, w tym poradni
specjalistycznej, a także na turnus rehabilitacyjny - i z powrotem
(dzieci na podstawie biletów jednorazowych lub miesięcznych
imiennych, rodzice lub opiekunowie - biletów jednorazowych).
Korzystający z ulgowych przejazdów są zobowiązani posiadać
odpowiedni dokument potwierdzający niepełnosprawność:
1) dla dzieci i młodzieży uczęszczającej do przedszkola, szkoły,
szkoły wyższej albo ośrodka lub innej placówki o charakterze
oświatowym jest to:
- legitymacja przedszkolna dla dzieci niepełnosprawnych,
- legitymacja szkolna dla uczniów niepełnosprawnych,
- legitymacja szkolna albo studencka wraz z jednym z dokumentów
wymienionych poniżej - w punkcie 2.
2) dla dzieci i młodzieży nie uczęszczającej do szkoły (innych
placówek z punktu 1):
- orzeczenie lub wypis z treści orzeczenia lekarza orzecznika lub
komisji lekarskiej ZUS, stwierdzające niezdolność do samodzielnej
egzystencji, całkowitą albo częściową niezdolność do pracy,
- wypis z treści orzeczenia komisji lekarskiej ds. inwalidztwa i
zatrudnienia, stwierdzającego zaliczenie do jednej z grup
inwalidzkich,
- legitymacja dokumentująca niepełnosprawność, wystawiona przez
uprawniony organ.
Rok akademicki w Polsce trwa 12 miesięcy. Zaczyna się zazwyczaj 1
pażdziernika i kończy 30 września następnego roku kalendarzowego.
Składają się na niego 2 semestry zakończone sesjami egzaminacyjnymi
oraz poprawkowymi.
Senat każdej uczelni specjalnym rozporządzeniem określa daty
rozpoczęcia i zakończenia danego roku akademickiego ( np. dany rok
może rozpoczynać się pierwszego dnia roboczego w miesiącu
październik itp.). Nie powinno być problemu uzyskanie w uczelni
zaświadczenia wraz z konkretnymi datami o o czasie trwania danego
roku akademickiego, lecz nie jest to konieczne.
Podstawowymi dokumentami dla studentów z niepełnosprawnością jest
posiadanie ważnej legitymacji studenckiej ( której ważność
dokumentuje się stemplami dwukrotnie w ciągu roku akademickiego- w
marcu i w październiku) oraz ważnego orzeczenia o
niepełnosprawności.
W rozumieniu powyższych kryteriów studentem jest ta osoba, która
posiada ważną legitymację studencką. Ma prawo również do korzystania
ze wszelkich ustawowych ulg i uprawnień, w tym z ulg PKP.
O tym, co można zrobić w sytuacji, kiedy przewożnik chce ukarać
mandatem osobę korzystającą z przysługujących jej zniżek można
przeczytać na naszym portalu
www.integracja.org/ledge/x/14206;jsessionid=DA4027AC97C52DA3F6AEA77AFF0C91DE
Podstawa prawna:
ustawa z dnia 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych
przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego

agenezja ciała modzelowatego

Witaj Asiu,

W kwestii rehabilitanta polecam ci abyś zadała to pytanie na
forum "Rehabilitacja dzieci", tam mamy wymieniają się namiarami rehabilitantów
w całej Polsce a tu pewnie jest małe prawdopodobieństwo, że zajrzy akurat ktoś
kto ma dziecko z ACC i będzie z Bytomia.
Link na forum "Rehabilitacja dzieci":

forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20939

Myślę, że koniecznie musisz znaleźć dobrego rehabilitanta, bo ćwiczenie raz w
tygodniu to jest STANOWCZO za mało. Raz w tygodniu można pójśc na basen albo do
kosmetyczki, ale jeśli chodzi o zdrowie i sprawność dziecka, to aby osiągnąć
zadowalające efekty musicie ćwiczyć znacznie częściej. Ja od kiedy zaczęłam
ćwiczyć ćwiczę z Maćkiem praktycznie ze dwa razy dziennie, a raz dziennie to
jest minimum. Jeżeli chcesz tak jak napisałaś, aby Ala dogoniła rówieśników,
musisicie się do tego przyłożyć. Przekonałam się już na własnej skórze, że tu
nie ma cudów tylko ciężka praca. Na cud czekałam przez pierwszy rok (oczywiście
nie bezczynnie), a kiedy Maciek skończył rok i cud się nie zdarzył - nie
usiadł, nie wstał i nie powiedział "Mamo", doszłam do wniosku, że teraz to już
tylko pozostała nam ciężka praca. Ale to się opłaca bo są efekty. Maciuś już
siedzi dość stabilnie posadzony, zaczął wreszcie łączyć rączki, ładnie opiera
się na rączkach i w siadzie klęcznym z podparciem (nie wiem czy tak to się
nazywa) wytrzymuje już ze dwie minuty. Więc jest o co walczyć i walczymy dalej,
bo mam nadzieję, że to dopiero początek.
Z tego co piszesz Ala ma znaczne opóźnienia ruchowe, ma kłopoty z oczkami, z
kodowaniem bodźców, a nawet z kontrolą główki. Powtarzam to do znudzenia, ale
naprawdę gorąco polecam terapię SI. To jest terapia, która ruszyła Maćka z
miejsca. Pomoże wam też na problemy z oczkami, bo tu akurat niewiele zdziała
rehabilitacja ale właśnie integracja sensoryczna może tę koordynację wzroku
wyćwiczyć. Mój Maciuś ma oczopląs, ale jednak dzięki terapii SI ta wada się
zmniejsza, a przynajmniej nie przeszkadza mu w widzeniu.
Koniecznie poszukaj dobrego terapeuty integracji sensorycznej, bo czas ucieka a
Ala jest coraz większa. Wiesz na pewno, że czas gra tu ogromną rolę i pewne
rzeczy z czasem będą nie do nadrobienia, a przecież chcemy, żeby nasze dzieci
nadrobiły jak najwięcej się da. O SI możesz też pytać na forum Rehabilitacja
albo sprawdź na stronach gdzie jest lista terapeutów SI zrzeszonych w różnych
organizacjach (PSTIS lub PTIS), może znajdziesz kogoś w waszych okolicach:

www.integracjasensoryczna.org.pl)/
www.pstis.org/
www.integracjasensoryczna.org.pl/

No i przyszło mi do głowy, że tak jak pisze Ola - Jula71, może wybierzcie się
na jakiś turnus ? jest trochę propozycji, jak przejrzysz posty to znajdziesz
kilka.
Jakbyś miała jakieś pytania - mój numer gadu-gadu 6880923

Sciskam Was mocno i trzymam kciuki za pomyślną rehabilitację Ali :)
Iza

4-latka z leniwym okiem i niedowidzeniem - długie

4-latka z leniwym okiem i niedowidzeniem - długie
Witajcie!

Napisałm post w temacie o leniwym oku, bo tylko ten znalazłam w
wyszukiwarce na frapujący mnie temat. Im więcej tu poczytałam tym
niestety mniej wiem. Stąd rozpoczynam nowy wątek i proszę o pomoc.
Będzie długo, bo w skrócie ciężko, chociaż to dopiero początek
naszej historii.

Mieszkamy w Anglii i właśnie tutaj przysłano nam do domu zaproszenie
na bezpłatne badanie wzroku u przedszkolaków. Poszłyśmy tam,
najpierw córa miała sprawdzone lewe oko i było ok., a potem
odsłonięto prawe oko i córka mówi, ze nic nie widzi.
Dostała atropinę na 15 minut, po czym hinduski lekarz pozaglądał
córce w oczy (miał jakieś ustrojstwo przymocowane do głowy i przez
to patrzył) i zaraz wyciągnął szkła, przyłożył dziecku do oczu i
tyle. Stwierdził, że przez pierwszy tydzień ma sieprzzwyczajać i
nosić np. tylko do oglądania telewizji, a potem już non-stop i
będzie nosiła je długo, bardzo długo. Wydał receptę na okulary OL
+1,5 OP +4,75. Zaproszą nas do kontroli za 3 m-ce. Okulary
zrobiliśmy i córka je nosi.
Sama noszę okulary od 5 roku życia, i mimo że wiem, że wiele sięod
tego czasu zmieniło, to jednak zbadanie i dobranie szkieł dla
dziecka w 5 minut (jak to zrobił ten lekarz w Anglii) wydało mi się
bardzo dziwne, dlatego zabukowałam bilety do Polski i wizytę u
polskiego okulisty.
Znalazłam w naszym miasteczku doktora nauk medycznych okulistę.
Byliśmy u niego 2 razy. Za pierwszym razem stwierdził, że na prawe
oko córka ma głębokie niedowidztwo i żeby jej zakrapiac oczy przez 3
dni atropiną i jeszcze raz do niego przyjść, żeby mógł zajrzeć w dno
oko i sprawdzić czy nie ma w nim przyczyny tego niedowidzenia.
Tak też zrobiliśmy. Po kilku dniach zakrapiania udaliśmy sięznowu do
pana doktora. Znów pozaglądał w oczy córce i powiedział, że w dnie
oka żadnej przyczyny nie widzi i że to dobrze. Ale także, że córka
nie używa do patrzenia oka prawego i że to jest ostatni dzwonek żeby
to oko zacząć ćwiczyć i je uratować. Bo jeszcze rok, dwa i oka nie
da się uratować i córka nigdy już nie będzie nim patrzeć. Zbadał też
wzrok komputerowo OL +2,5 OP +6. Powiedział też, że okulary nic
córce w tej chwili nie dają na prawe oko, bo i tak nim nie patrzy i
wg niego powinniśmy zacząć ćwiczenia, zasłaniając zdrowsze oko.
Mowił, że kiedyś w Polsce były jakies specjalne turnusy
rehabilitacyjne z ćwiczeniami ortoptycznymi właśnie dla takich
dzieci, ale nie wie jak jest teraz. Kazał kupić obturator i
zasłaniac jak najwięcej zdrowsze oko i ćwiczyć je przez zabawę, np.
poprzez obrysowywanie dużych kształtów. Szczerze mówiąc miałam
nadzieję, że w internecie znajdę więcej informacji na ten temat. A
teraz nie mam pomysłó jak ćwiczyć z córką. Przestraszyła mnie też
informacja, że powinno się to dziać pod okiem specjalisty, bo mozna
zrobić krzywdę temu zdrowszemu oku. Czekam teraz na przesyłkę z
obturatorem, bo w moim polskim miasteczku w ogóle nie wiedzieli w
aptekach co to takiego jest. Jestem tym wszystkim załamana, boję
się, że temu sama nie podołam.
To co po wizycie mnie dziwi to to, że lekarz nasz nie nazwał tego
leniwym okiem, po jego opisie, z trudem wynalazłam termin leniwego
oka i domniemam że to właśnie "męczy" moją córkę. Nie wiem czy iść
jeszcze na tą kontrolę do hindusa, czy dać sobie już z nim spokój i
szukać pomocy gdzie indziej. Na razie nic nie wiem, a lekarz
wyraźnie powiedział, że trzeba od razu z grubej rury i mieć cały
czas na uwadze to że można "stracić" to oko, że niećwiczone stanie w
zezie i się nigdy nie ruszy. Mówił też, że to bardzo powolny i
długotrwały proces. Zapytałam ile to trwało czy rok-dwa, to mi
odpowiedział, że powinno być to zdiagnozowane zanim córka skończyła
rok. I jeszcze bardziej byłam w szoku, bo absolutnie tego nie
zauważyłam.
Czuję się strasznie, zastanawiam sięile faktycznie w tym mojej winy
i czuję się jeszcze gorzej.
Bardzo proszę o jakąs pomoc, pociechę chociaż, albo wymianę
doświadczeń.
Na razie myślę o zasłanianiu oka i pokazywaniu córce różnych
przedmiotów i o prztłumaczeniu (mozolnym, bo angielski nie
najlepszy) tej angielskiej stronki, którą polecacie.
Może ten Londyn byłby nadzieją. Poczytam i spróbuję się z nimi
skontaktować. 200km to nie 1500

pozdrawiam serdecznie i przepraszam, że tak długo
Asia

Protandim !!! i inne nowości w DMD na świecie

Myślę, że będzie dużo więcej chętnych osób do pomocy przy założeniu
i dalszym działaniu organizacji. Mam przynajmniej taką nadzieję.
Jeśli chodzi o PP w Polsce to faktycznie trzeba zacząć od kontaktu z
PP w USA i z pewnością Bożena mogłaby być bardzo pomocna. Dzięki
Bożenko, że odezwałaś się na forum. Napisałem do Ciebie dwa posty,
na jeden dostałem odpowiedź, nie wiem czy doszedł do Ciebie drugi.
Ale bardzo cieszę się, że znowu jesteś na forum. Mam pytanie - czy
ktokolwiek z Was nawiązał już jakiś kontakt z czeską PP? Nie byłoby
zbyt poważne gdybyśmy odrębnie na własną rękę próbowali kontaktować
się z nimi. Jeśli jeszcze nikt z Was nie kontaktował się z nimi mogę
to oczywiście zrobić. Jeśli na turnusie czerwcowym moglibyśmy
spotkać się i coś już konkretnie ustalić to mam prośbę o jakieś
szczegóły - kto prowadzi zapisy i czy są jeszcze wolne miejsca.
Bardzo proszę o jakieś informacje. Jeśli chodzi o Czechów to myślę,
że moglibyśmy spróbować zaprosić do Polski Paulinę Petraskową. Przy
zakładaniu organizacji typu PP skorzystanie z doświadczeń tych,
którzy mają już to za soba z pewnością ułatwi rejestrację w Polsce.
Cat4444 gdybyś miała problemy z listem do Pat Furlong możesz
podesłać mi to co napisałaś po polsku, a ja dam to do tłumaczenia.
Sam niestety nie jestem w stanie pomóc w tłumaczeniu tekstów na
angielski bo moja znajomość angielskiego nie jest zbyt mocna, ale od
lat współpracuję z biurem tłumaczy przysięgłych.
Co do innych informacji dotyczących założenia PP w Polsce to zasady
powoływania takich organizacji regulują dwie w zasadzie ustawy -
Ustawa z dnia 6.04.1984 o fundacjach oraz Ustawa z dnia 24.04.2003
roku o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. Aby założyć
PP musimy mieć statut fundacji oraz określonych fundatorów.
oczywiście trzeba mieć siedzibę, prowadzić dokumentację
działalności, sporządzać sprawozdania itd. Akt założycielski
sporządza wymaga formy aktu notarialnego. To wszystko składa się do
KRS i wnioskuje o rejestrację. O status organizacji pożytku
publ;icznego można wystąpić odrazu przy skłądaniu wniosku o wpis do
KRS lub teżpóźniej. Oczywiście warto mieć status OPP ze względu na
to, ze tak naprawdę tylko darowizny na rzecz takich jednostek
skutkują prawem do odpisu od podstawy opodatkowania darczyńców o
statusie spółki prawa handlowego. Warto jednak zaznaczyć, że
prowadzenie fundacji wymaga określonych czynności wykonywanych w
trakcie jej funkcjonowania. Między innymi są to obowiązki
prowadzenia rachunkowości oraz statystyki wobec nadzorujacego
działalność organizacji ministra(MSWiA).
Można też założyć stowarzyszenie, którego działalności i założenie
wygląda inaczej niż w przypadku fundacji. Jest nawet uproszczona
forma stowarzyszeń tzw. stowarzyszenie zwykłe, nie podlegajace
rejestracji w KRS. Oczywiście formę działalności trzeba będzie
dobrać do możliwości obsługi organizacji. Jeśli miałaby to byc
fundacja to musimy mieć fianse na starcie i ludzi którzy
prowadziliby sprawy papierowe. Oczywiście najlogiczniejszą siedzibą
byłaby Warszawa. Ale potrzebujemy więcej niż trzy osoby do pracy
przy zakładaniu PP w Polsce. Poprostu się nie da w takim składzie
nic zrobić. Aby przyciągnąć większą liczbę ludzi proponuję, aby
każde z nas zajęło się propagowaniem informacji o PP w swoim
województwie. Lekarze w ośrodkach neurologicznych oraz
rehabilitacyjnych nie podadzą nam namiarów na pacjentów bo zabrania
im to prawo, ale to oni mogliby poinformować chorych o takiej
organizacji. Tylko aby to to zrobić powinniśmy mieć adres strony
internetowej z kompletną informacją na temat PP w Polsce (tą sprawę
możemy chyba od ręki zrobić na stronach podawanych przez Jacka)
myśle też , że trzeba byłoby podać jakiś numer telefonu. Moglibyśmy
to załątwić województwami - ja zająłbym się podlaskim, może też
warmińsko-mazurskim. Zlecę wydruk kilkuset plakacików i roześlę do
lekarzy lub sam zawiozę tam gdzie będę mógł. Mogłyby być też ulotki -
zwykłe wydruki komputerowe rozkładane wszędzie tam gdzie jesteśmy.
Jest oczywiście jasną sprawą, że trzeba zapukać do istniejacych już
fundacji i stowarzyszeń do których należą nasze dzieciaki. Myślę, że
na spotkaniu turnusowym ustalilibyśmy szczegóły takiej akcji. I do
dzieła. Moje gg 6497095 Nawet jeśli mam status "niedostępny" to
można pisać.

Zawrzało w poznańskim PiS przed wyborami

Cóż zrobił dla swojego środowiska?
Uważam że gazeta ma dużo racji twierdząc że ojciec popiera syna. Może i w tym
nie jest nic złego w końcu w USA też rządził klan Kennedych.

Wkurza mnie tylko coś innego.

Ostatanio słyszałem wypowiedź Filipa Libickiego że jeśli dostanie się do sejmu
będzie pierwszym niepełnosprawnym posłem. I ok to by mnie nie zbulwersowało
gdyby nie to że tak się tym podpiera a tak naprawdę nic nie zrobił dla swego
niepełnosprawnego środowiska. Z tego co wiem walczy o zachowanie zabytków w
wielkopolsce i coś tam w radzie miasta o jakimś sklepie z "nagością" się
wypowiadał. A czy złożył jakieś wnioski np. o dopłaty gminy dla
niepełnosprawnych (nie ważne czy WTZtów czy indywidualnie) Czy zadbał żeby MOPR
zawsze miał na czas pieniądze na turnusy rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych?
A może ma swoją fundację czy stowarzyszenie? Może jakiś program żeby
niepełnosprawni dostawali pracę lub mogli uczyć się na studiach?

To pytania retoryczne. Obracam się w tym kręgu (jestem w kilku organizacjach
pozarządowych dla niepełnosprawnych) i tak naprawdę nie słyszałem nawet o
konferencji która byłaby z jego inicjatywy czy którą obiąłby patronatem.

Zawsze występuje jako "niepełnosprawny radny" któremu mimo niepełnosprawności
udało się osiągnąć coś w polityce. Pytanie tylko dlaczego skoro w polsce jest
14% niepełnosprawnych tylko jemu się "udało". Cisną na usta mi się słowa "Bo
tylko on ma takiego tatę". Naprawdę znam lepsze osoby które działają w kręgu
niepełnosprawnych i zostają w cieniu a robią dużo więcej.

Co do pomocy to uważam że słusznie mu się należy bo niepełnosprawny nie
powinien być wykluczony z życia politycznego dlatego że jeździ na wózku. Ale
uważam że za mało robi a tylko mówi że jest niepełnosprawnym.

Powiem szczerze że chciałem głosować na PiS w tych wyborach (bo PO mnie
rozczarowało Grobelnym który nic dla niepełnosprawnych nie zrobił) Ale teraz
nie wiem. Bo czego oczekiwać po człowieku który nic dla tych osób nie zrobił?
No chyba że wybrać jego tylko dlatego żeby móc mieć pretensje że nic nie robi
ale czy to nie zmarnowane 4 lata?

Muszę swoją decyzję wyborczą przemyśleć bo głosować pójdę bo to mój
patriotyczny obowiązek i mimo że sam jestem na wózku to zrobię to dla ojczyzny.

Na marginesie polecam przejżeć programy wyborcze partii i zobaczyć które mają w
nich dział poświęcony niepełnosprawnym. Wszak jak już pisałem to największa
mniejszość w polsce (14% społeczeństwa) i przydałaby się jakaś polityka w tym
względzie oddzielna a nie tylko łączenie ze służbą zdrowia. Powiem że takich
programów jest nie wiele.

No i zastanawiam się czy za 7 lat samemu nie kandydować na choćby radnego.
Pewnie zrobiłbym więcej niż Libicki bo już działam a nie gadam.

A jednak są matki idealne.....

Dziewczyny ja tylko na momencik, bo rozłożyłam się na dobre i wracam
zaraz do łóżeczka...
Rozmawiałam wczoraj z Ewą, mamą Nuli, dziewczyną która jest chora na
łamliwość kości i ma półtoraroczną córeczkę (Nulę)z tą chorobą.
Możecie sobie o nich poczytać na blogu, do którego link gdzieś na
samym początku tego wątku wkleiła Exylia.
Rozmawiałyśmy kilka minut dośc ogólnie ale już wiem, że posiadanie
dziecka z tą chrobą w Polsce to ciężka sprawa....oj wiele jeszcze
czeka Ewelnię i Maciusia...
Przede wszystkim problemem jest ogromna niewiedza na ten temat
lekarzy, tak naprawdę Ci którzy są bardziej zorientowani w temacie
to lekarze z większych specjalistycznych placówek, czyli CZD w
Warszawie czy Kraków-Prokocim, no ale tutaj problemem jest
odległość...
Druga sprawa która jest dla mnie nie do pojęcia to to, że fundacje
nie chcą obejmowac opieką dzieci z tym schorzeniem, nie mam pojęcia
dlaczego nie wiem za wiele o fundacjach, muszę dopiero rozeznać się
w temacie....podobno między innymi dlatego, że na łamliwość nie ma
lekarstwa. dZIECKU Z ŁAMLIWOŚCIĄ PRZYSŁUGUJE BEZPŁATNY POBYT W
SZPITALU I BEZPŁATNY LEK KTÓRY MA W TYM SZPITALU PODAWANY
SYSTEMATYCZNIE KTÓRY ZAGĘSZCZA TROCHĘ KOŚCiEC POZA TYM (sory Caps mi
się włączył)2 razy w roku turnus rehabilitacyjny. Poza tym nic, jak
dziecko coś złamie, co oczywiście jest dość częste, to refundowany
jest tylko ciężki gips, którego nie można dziecku z łamliwością
nałożyć, musi mieć ten lekki a ten jest płatny, oczywiście
rehabilitacja po złamaniu też. Jakaś paranoja po prostu.
Ewa z innymi rodzicami są w takcie zakładania Stowarzyszenia które
obejmie opieką dzieci chore na łamliwość tylko nie wiadomo ile to
potrwa, ale tam będzie można spokojnie wpłacać pieniądze.
Teraz sprawa fotelika, ogólnie nie ma jakiegoś specjalnego sprzętu
do przewożenia dzieci z tym schorzeniem. Wiadomo, że tutaj choćby
przy gwałtownym hamowaniu może dojść do złamań i innych uszkodzeń,
które by nigdy nie wystąpiły u dziecka zdrowego w czasie takiej
sytuacji. Ona Nulę zaczęła wozić w normalnm foteliku w okolicach jej
półrocza bo wcześniej była za mała. Ja wiem o czym ona mówi, bo my
próbowaliśmy Maćka wsadzić w nasz fotelik i nie wiem jak Wam to
obrazowo napisać, nie mógł w nim siedzieć. Jest na tyle krótki, że
jego nóżki kończyły się akurat tak jak długość fotelika i wbijały
się w tą część która już jest uniesiona do góry, a na której
normalnie rozwinięte dziecko nóżki układa.Rozwiązaniem może być tu
ta gondolka o której wcześniej pisałam, ten link wklejony wyżej jest
super, tylko aukcja kończy się dopiero za 11 dni i nie waidomo jak
się rozwinie. Ja zastanawiam się jeszcze nad fotelikiem 0-10 kg,
może ma któraś z Was? bo on chyba jet dużo mniejszy niż ten 0-13,
nie widziałam nigdy na żywo akiego fotelika więc nie mam porównania,
może taki by się sprawdził, bo jednak z nosidłem jest wygodniej niż
z gondolą, chociaż ta z linku jest super, bo i na nosidło można ją
przerobić. Rozejrzałam się szybko po allegro i nie znalazłam
fotelików 0-10 kilo, tzn, jakieś są ale nie mam zaufania do fotelika
za niecałe 50 zł, a tam są jakieś takie używane za tyle. Nie
zrozumcie mnie źle mi nie chodzi o nowy foteik może byc używany ale
dobrze by było żeby był ze sprawdzonego źródła, bo osoba sprzedająca
masowo używane foteliki za grosze nie budzi mojego zaufania. Nie
mam teraz siły przekopywać internetu, jak któras znajdzie jeszcze
coś ciekawego to wklejajacie lnki moze coś wybierzemy, może taka
gondola-fotelik jak ta z tej aukcji jeszcze gdzieś będzie.
Adres do Maćka i Eweliny porozsyłam wieczorem tym którzy jeszcze o
niego proszą.
Możecie mi napisać jak wysłac jednego maila do większej ilości osób,
na interii między adresami średnik się wstawia a na gazecie? bo ja
jak sierota wszystkim pojednczo wysyłam...
Dobra wracam do wyrka korzystajc z tego, że mąż zabrał Alkę do babci
i jest chwila spokoju.
Buziaki i miłego dnia.